• Hacksaw Ridge
  • Kubo and the Two Strings
  • Jungle Book, The
  • Pete’s Dragon
  • Sully

Intouchables

data publikacji: 09/05/2012

Nietykalni

Intouchables

„...stworzony z myślą o tych, co film już widzieli...”

Kompozytor: Ludovico Einaudi, różni wykonawcy

Rok produkcji: 2011

Wytwórnia: TF1

Czas trwania: 47:34 min.

 

Film Oliviera Nakache i Erica Toledano stał się sensacją francuskiego box-office’u i stamtąd ruszył na tryumfalny pochód po kinach Europy i świata. Zaskakujące? Owszem, gdyż nie jest to rodzaj historii, którą ludzie zwykle chętnie oglądają w kinie. Jednak opowieść o zaskakującej przyjaźni między niemal kompletnie sparaliżowanym, zgryźliwym bogaczem, a jego czarnoskórym, pochodzącym z nizin społecznych opiekunem łatwo wkrada się w serce widza. Dzieje się tak dzięki humorowi, empatii i niezwykłej chemii między parą głównych bohaterów.

 

Komu nie wystarczą wrażenia wyniesione z sali kinowej lub chce je sobie odświeżyć, niekoniecznie ponownie oglądając cały film, temu producenci proponują kupno ścieżki dźwiękowej. Jest to pierwsza rzecz, na którą warto zwrócić uwagę. Soundtrack do „Nietykalnych” został stworzony z myślą o tych, co film już widzieli. Pozostałym nie przyniesie on tak wiele przyjemności. Nie oznacza to jednak, że nie znajdą oni w ogóle powodu, by po tę pozycję sięgać.

 

Nominalnie kompozytorem muzyki do tego obrazu jest Ludovico Einaudi, lecz kryje się w tym sporo przesady. Utwory z solowych płyt Włocha zostały po prostu zaaranżowane na potrzeby obrazu. Jednakże wpływ jego muzyki na klimat filmu jest bardzo duży. Zyskuje dzięki niej wiele dramatyzmu, a także poezji, niektóre sceny właśnie dzięki muzyce wywołują wzruszenie. Dlatego też to właśnie utwory Einaudiego prezentują się na płycie najlepiej. Włoch opiera je na fortepianie, tworząc subtelne dźwiękowe tekstury, pozbawione wyrazistości tematycznej, ale za to fascynujące brzmieniowo. Kompozytor porusza się w rejonach muzycznego minimalizmu i wydobywa jego największy atut: hipnotyczną wręcz siłę oddziaływania. Od takich utworów jak poruszające „Fly”, łagodne i chwytające za serce „Una Mattina”, czy delikatne „Cache-Cache” po prostu nie sposób się oderwać.

 

Niestety klimatyczny zestaw utworów Einaudiego przerywają lepsze lub gorsze piosenki. Jeszcze pół biedy, gdy jest to nieśmiertelne „Feeling Good” Niny Simone, ale na przykład „The Ghetto” George’a Bensona rozbija starannie budowaną atmosferę, niczym tego nie rekompensując. Pozytywne skojarzenia z tą piosenką mogą mieć tylko ci, co widzieli wcześniej film. Nawet oni jednak mogą mieć kłopot z wysłuchaniem do końca przeraźliwie długiego „You’re Goin’ Miss Your Candyman” Terry’ego Calliere. Być może są to rarytasy dla miłośników soulu i jazzu, ale słuchacze muzyki filmowej raczej nerwowo przerzucą kolejne ścieżki w poszukiwaniu kolejnych kompozycji Einaudiego. Jeżeli przy okazji ominą dwa fragmenty dialogów z filmu (fakt, że z muzyką poważną w tle), też pewnie nie poczują się stratni. Muszę przyznać, iż upychanie płyt dialogami jest dla mnie jednym z najdziwniejszych zwyczajów producentów, powtarzanym regularnie z bezsensownym uporem.

 

Oczywiście miłośnicy filmu znajdą może i w nich urok. Ja jednak, chociaż też się do nich zaliczam, zadowoliłbym się ścieżką dźwiękową krótszą, ale za to bardziej jednolitą. Gdyby kompozycje Einaudiego umieścić w jednym bloku, a pozostałe utwory w drugim prawdopodobnie wrażenie z odsłuchu byłoby znacznie lepsze. Jak w przypadku wielu tego typu ścieżek dźwiękowych wybrano drogę najgorszą z możliwych, czyli lekki chaos. Nie da się w nim dobrze wejść w minimalistyczny klimat muzyki instrumentalnej, ani też „poczuć bluesa” piosenek. Rozwiązaniem jest odtwarzanie w ułożonej samemu kolejności.

 

Swoją funkcję płyta ze ścieżką dźwiękową do „Nietykalnych” jednak spełnia. Przypomina film, jego poszczególne sceny, emocje, jakie towarzyszą widzowi w trakcie seansu. Można się zżymać na formę, narzekać na producentów, ale już oglądając listę utworów, da się odgadnąć, z jakiego rodzaju produktem będzie się mieć doczynienia. Jeśli komuś podobał się film i tak będzie czerpał przyjemność z odsłuchu, a jeśli ktoś go do tej pory nie widział, niech prędko idzie do kina. Natomiast jeśli przypadkiem czyta ten tekst ktoś, komu „Nietykalni” do gustu nie przypadli, zaś wpadła w ucho sama muzyka, którą mylnie uznał za oryginalną ścieżkę dźwiękową – tu rozwiązaniem są raczej liczne, solowe płyty Ludovica Einaudiego.

 

P.S. Na rynek trafiła także edycja prestiżowa (Edition Prestige) tej płyty. Zawiera ona dodatkowo dwie piosenki zespołu Earth, Wind & Fire oraz jeden dialog z filmu. Nie nazwałbym tego szczególnie istotnym wzbogaceniem zawartości, więc jest to propozycja wyłącznie dla niemal obsesyjnych miłośników filmu. 

Autor recenzji: Jan Bliźniak


CD 1

01.

Fly

02.

Writing poems

03.

The Ghetto – George Benson

04.

L'Arbre Qui Chante (extrait)

05.

You're Goin' Miss Your Candyman – Terry Callier

06.

Blind Test (extrait)

07.

L'origine Nascosta

08.

Feeling Good – Nina Simone

09.

Cache-Cache

10.

Concerto Pour 2 Violons & Orchestre – Antonio Vivaldi

11.

Una Mattina

12.

Red Light – Vib Gyor

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 5  

Łukasz Waligórski 09-05-2012, 21:37

Muzykę Ludovico Einaudi znam już od lat. Polecam jego płyty, a szczególnie "Una Mattina" i "Divenire".


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz