• Cure for Wellness, A
  • Deadpool 2 – score
  • Deadpool 2
  • Equalizer 2, The
  • Edge of Seventeen, The

Last Boy Scout, The – complete score

data publikacji: 03/09/2006

Ostatni Skaut

Last Boy Scout, The – complete score

"...to 100% Kamena w Kamenie..."

Kompozytor: Michael Kamen

Rok produkcji: 2001

Wytwórnia: International (bootleg)

Czas trwania: 59:53 min.

 

Film "Ostatni Skaut" to obraz, w którym po raz kolejny spotkały się ze sobą takie nazwiska jak Willis, Silver, Black i oczywiście Kamen. I po raz kolejny współpraca wszystkich czterech panów wyszła wyśmienicie. Wspólnymi siłami stworzyli porządny film akcji, który chcieć nie chcieć stał się jeszcze jednym klasykiem kina rozrywkowego. Niestety na porządne (i jak dotąd jedyne) wydanie muzyki z filmu trzeba było czekać aż 10 lat. Nie do końca oficjalnie wypuściła go dopiero firma International. Na dzień dzisiejszy jest to prawdziwy rarytas...

Zacznijmy jednak od tego, że Kamen wcale nie chciał napisać muzyki do tego filmu. Kiedy pierwszy raz go obejrzał – szczerze tę produkcję znienawidził. Dopiero Bruce Willis i Joel Silver przekonali kompozytora. I bardzo dobrze się stało, gdyż stworzył on naprawdę niezłą, stylową partyturę. Kamen nie odrzucił do końca stylu z serii, które przyniosły mu sławę i uznanie, czyli "Die Hard" i "Lethal Weapon", ale wyszła mu stylistycznie bardzo inna od wspomnianych tytułów oprawa. Przede wszystkim, jak na film sensacyjny, w którym dzieje się dużo, muzyka jest strasznie cicha. Po drugie – jest bardzo melancholijna, znacznie bardziej niż niektóre utwory z "Lethal Weapon". No i w końcu, pomimo wielu nawiązań do tamtych dokonań, jest to muzyka w starym stylu – idealnie nadająca się na detektywistyczne opowieści. A taką jest poniekąd film Tony'ego Scotta. Jest też coś, co znacznie odróżnia ten score od poprzednich. Otóż, o ile w tamtych filmach muzyka odgrywała kluczową rolę i trudno dziś sobie wyobrazić te tytuły bez podkładu Kamena, o tyle "Last Boy Scout" mógłby się bez niej zupełnie obejść. Co więcej, w samym filmie muzyki niemal nie słychać, nie zwraca na siebie uwagi tak, jak w tamtych dziełach, a i trudno ją z filmem identyfikować. Fakt, że dodaje oczywiście klimatu i napięcia w stosownych scenach i posiada charakterystyczną nutę, ale znacznie, znacznie lepiej wypada jako osobne dokonanie, a w przypadku Kamena – jest to chyba jedyny taki przypadek.

Poza tym jest to 100% Kamena w Kamenie. Partytura rozpisana została bezbłędnie na całą orkiestrę, która efektownie wybucha w stosownych momentach akcji ("Alley Fight & Corey's Hit", "Race To The Coliseum", "Sniper") lub subtelnie podkreśla to, co dzieje się na ekranie ("The Billboard", "Apologies, Insults & Briefcases"). Także wpleciona tu elektronika znajduje swoje miejsce w kilku momentach, na czele z niemal całkowicie rockowym "Outside The Club". Kamen bawi się również, co miał w zwyczaju często robić, znanymi motywami muzyki klasycznej. Tu taka zabawa ma miejsce aż trzy razy – na początku "The Frame Up", w środku "Race To The Coliseum" i niemal w całym krótkim, acz treściwym "Dancing Detective". Motyw przewodni to zaś cicha, posępna melodia stworzona za pomocą syntezatorów, skrzypiec i częściowo sekcji dętej, która została specjalnie wyciszona. Zrobiono go na podobnej zasadzie co motyw McClane'a, jednak stworzony został pod zasadniczo inną postać, więc nie odgrywa już tak ważnej roli, co w tamtych filmach.

 

Melodia ta występuje dość często na płycie i łączy się z innym ważnym tematem – motywem Jimmiego, który jest już bardziej (choć nie do końca) optymistyczną nutą z zabarwieniem romantycznym. Oba te wątki przeplatają się ze sobą, wpływając na całość znacząco. Często tworzą się z tej współpracy ciekawe utwory, jak np "The Photo" czy "Partnership", w których dostajemy po trochu z każdego tematu. Ponadto mamy te same instrumenty, do których Kamen nas przyzwyczaił, a więc bogatą sekcję dętą, dzwoneczki (jednak zupełnie nie związane ze świętami), gitarę elektryczną, perkusję, cymbały, flety, a w kilku fragmentach wyłapałem nawet i klakson (!). Kompozytor stwarza też uczucie nieustającego napięcia i zagrożenia, co było przecież atutem i cechą charakterystyczną tamtych partytur. Także serwuje nam akcję w podobnym stylu, przez co fragmenty takich ścieżek, jak "Race To The Coliseum", "Puppet Rescue" czy "Sniper" mogą wydawać się żywcem wyjęte z tamtych ścieżek. Ale bez obaw – to raczej pewna pozostałość po nich i styl, jakim Kamen wtedy dysponował, aniżeli autoplagiat. Tym bardziej, że część melodramatyczna jest świeża i zupełnie inna od wymienionych dokonań.

Całej płyty, która trwa godzinę, słucha się jednym ciągiem, a to dzięki podzieleniu partytury na krótkie, jedno- i dwuminutowe kawałki (a często nawet i krótsze), co ułatwia odbiór. W dodatku utwory ułożone są chronologicznie, a ich nazwy powiedzą wszystko każdemu, kto oglądał film. Za to więc duży plus. Kolejny za... samą muzykę. Na początku wspominałem bowiem, iż w filmie muzyka często po prostu ginie, przez co trudno w ogóle wyłapać jakieś ciekawsze fragmenty. Na płycie wszystko jest czytelne (bardzo dobra jakość ścieżek, jak na film z błędami dźwiękowymi) i klarowne – zresztą powyższe dwa akapity spostrzeżeń i wyłapanych smaczków mówią chyba same za siebie ;). Co do odbioru muzyki, to ja się świetnie bawiłem. Wiem także, iż osoby którym przypadły do gustu poprzednie dokonania kompozytora będą zadowolone. Jeśli zaś idzie o pozostałych, to muzyka Kamena nigdy nie należała do łatwych w odbiorze, tym bardziej w sferze poza filmowej (oczywiście były wyjątki typu "Robin Hood" czy "Don Juan DeMarco"). Tym razem jest jednak lepiej, niż w przypadku serii "Die hard" i "Lethal Weapon", ale o tym też już wspomniałem na początku recenzji.

Nie wspomniałem natomiast o piosence. Pochodzi ona z napisów końcowych i bardzo dobrze pasuje do całości, gdyż tak jak partytura Kamena, to piosenka w starym stylu, śpiewana zresztą przez samego Pata Boona. W filmie pojawia się też kilka innych piosenek – "Friday Night's A Great Time For Football", która towarzyszy napisom początkowym, "Gett Off" Prince'a, która pojawia się gdzieś w tle oraz "I Wanna Be A Cowboy". Cieszę się jednak, że darowano je sobie na płycie, gdyż tylko piosenka Boona pasuje do tego, by zakończyć tę świetną partyturę. A jeśli chodzi o "Friday Night's A Great Time For Football", to bardzo dobrze zastępuje ją "The Opening" i początek "The Phone Call And The Game".

Ogólnie to bardzo dobry Kamen. Na tyle dobry, że sam kompozytor skorzysta w przyszłości z niektórych rozwiązań, jakie tu stworzył (na szczęście znów bez autoplagiatu :). Dla mnie to porządna płyta, do której często zdarza mi się powracać. Podobnie zresztą, jak i do filmu, do którego pasuje, choć nie jest to związek na śmierć i życie. Na koniec jeszcze słówko o innej wersji soundtracku, na której można się zetknąć z 31 utworami, lecz bez piosenki końcowej. Utwór "Drugs & Autographs" jest tam podzielony na dwie części.

Autor recenzji: Mefisto


CD 1

01.

The Opening

02.

The Phone Call And The Game

03.

Billy Cole's Last Play

04.

Morning Reflections

05.

No More Pride

06.

The Billboard

07.

Jimmy & Corey

08.

Outside The Club

09.

Alley Fight & Corey's Hit

10.

The Police Station

11.

Hotel Room Flashback

12.

To Corey's Place

13.

The Photo

14.

Drugs & Autographs

15.

C4 & The Hitmen

16.

Corey's Birthday Present

17.

Partnership

18.

Alex The Accountant

19.

Nancy Drew & The Quarterback

20.

Jimmy Dropped

21.

Good Morning Joseph

22.

Nearest Bad Guy

23.

The Frame Up

24.

Puppet Rescue

25.

Race To The Coliseum

26.

To Marcone's Office

27.

Key Bluff

28.

Sniper

29.

Dancing Detective

30.

Apologies, Insults & Briefcases

31.

Moody River – Pat Boone

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz