• LEGO Batman Movie, The
  • Good Dinosaur, The
  • Ten Thousand Saints
  • Baby Driver
  • 13 Reasons Why - score

Help, The – score

data publikacji: 11/11/2011

Służące

Help, The – score

"...muzyka prosta, ale z sercem..."

Kompozytor: Thomas Newman

Rok produkcji: 2011

Wytwórnia: Varese Sarabande / Colosseum

Czas trwania: 59:24 min.

 

„Służące” (czy też w bardziej dokładnym, trafniejszym tłumaczeniu „Pomoc domowa”) to tegoroczny czarny koń amerykańskiego box office’u, który pewnie otworzył oscarowy wyścig, w jakim niewątpliwie będzie się liczył. Poklask krytyki, jak i uznanie publiczności przekładające się na, wciąż rosnące, miliony martwych prezydentów, a do tego ważki, nadal aktualny temat społeczny, to cechy jakich Amerykańska Akademia nie zwykła ignorować. W tym przypadku zresztą nie powinna, gdyż jest to de facto film bardzo dobry (acz w swej formie i narracji do bólu klasyczny i prosty), ciepły, znakomicie zagrany i z pewnością wart przynajmniej kilku nominacji. Czy jedna z nich ma szansę powędrować do kompozytora, Thomasa Newmana, tym samym dając kolejną nadzieję na pierwszego w karierze Złotego Rycerza?

 

„The Help” jest w gruncie rzeczy poważnym filmem ubranym w lekką, odrobinę groteskową formę. W tym kontekście dobór odpowiedniej muzyki nie był wcale prosty. Postawienie na ścieżkę czysto komediową z pewnością osłabiłoby dramatyczne aspekty historii i tym samym całą jej siłę. Z kolei nadmierny dramatyzm byłby przesadnym ciężarem emocjonalnym, wyraźnie wbrew intencjom reżysera, a nawet wiązałby się z ryzykiem patosu. Droga środka wydaje się więc naturalna, ale Newman nie podąża nią z geometryczną dokładnością. Chociaż nie zapomina o humorze, chętniej sięga po nastrój bardziej poważny, albo przynajmniej emocjonalnie niejednoznaczny. W jaki sposób nie kłóci się to z nastrojem filmu?

 

Ano w najmniej pożądany przez miłośników muzyki filmowej. Reżyser stosuje ją bowiem oszczędnie i bardzo dyskretnie. Tym samym jest to więc ilustracja szalenie nieefektowna, delikatna i niemal pozbawiona emocjonalnych wybuchów, co nie znaczy, że nie jest wyrazista. Przeciwnie – buduje klimat, ale w mocno eteryczny sposób, głównie przewijając się subtelnie gdzieś w tle, ustępując miejsca kolejnym dialogom. Pod tym względem jest to więc lekki zawód – szczególnie, iż nie brak w filmie scen, które swobodnie mogłyby zostać okraszone bardziej chwytliwymi nutami. W nich jednak reżyser kładzie nacisk na piosenki (np. w świetnej scenie, w której wkurzona Hilly pędzi autem ku domowi Skeeter, a w której przygrywa „Let's Twist Again”). I to właśnie one pozostają w głowie po wyjściu z kina, podczas gdy muzyka Newmana rozchodzi się po kościach. Trochę szkoda, choć jest to też w jakiś sposób zrozumiałe, gdyż sama partytura nie nawiązuje bezpośrednio ani do miejsca (głębokie południe USA), ani do czasów (lata 60. XX w.) w jakich rozgrywa się akcja.

 

Ogólnie rzecz biorąc, Newman nie pokazuje tu zbyt wiele nowego, ale tym razem składa swoje wysłużone klocki w odświeżający sposób. Pojawiają się tu elementy znane choćby z „Aniołów w Ameryce” („Mississipi”), czy „Serii niefortunnych zdarzeń” („The Terrible Awful” – co ciekawe, w obydwu filmach podobne tematy pojawiają się w kontekście jedzenia), oraz naleciałości z paru nowszych prac, jak „Bracia” („Jim Crow”), na szczęście bez wrażenia wtórności przekraczającej przyzwoitość. Świeżość pojawia się tu także w kontekście filmu. Łatwo można było napisać coś w stylu „Smażonych, zielonych pomidorów” lub „Małych kobietek” – równie(ż) krzepiących komediodramatów. Postawienie na środki rodem z ekscentrycznych, pełnych groteski i absurdu produkcji (przy, rzecz jasna, oczywistej różnicy klas), jest zaskakujące, interesujące, a przy tym jakże trafne.

 

Pojawiają się też akcenty, nawet jeśli nie zupełnie nowe, to przynajmniej nie tak często przez Newmana wykorzystywane. Warto zwrócić uwagę na fortepian w „Celia Digs”, bliski stylowi Clinta Eastwooda; albo na chropowate, solowe skrzypce pod koniec „Them Fools”, już łatwiej kojarzone z Newmanem, ale nie leżące w samej esencji jego stylu. Tym niemniej, miłośników kompozytora i tak będą pewnie przechodziły miłe dreszcze przy charakterystycznych akcentach granych na flecie, miękkich, łagodnych smyczkach, czy żwawych, rytmicznych i pełnych instrumentów perkusyjnych utworach (choćby świetna końcowka „The Terrible Awful”). Szczególnie, że Newman raz jeszcze ubarwił całość mnóstwem detali, jakich nie sposób w pełni wyłapać za pierwszym razem.

 

 

Ta ścieżka jest zresztą w ogóle tematycznie bardzo bogata, co może wydać się nawet nieco wbrew jej ulotnej naturze. Mimo sporych ustępstw względem filmu, Newman niemal każdej postaci i każdemu wydarzeniu przypisał konkretne motywy. I choć całość dźwigają na swych nutach jedynie trzy z nich („Aibilene”, „Them Fools” i „Jim Crow”), to praktycznie każda melodia ma tu jakąś wartość i każda wnosi coś do całości. I nawet jeśli niektórym z nich towarzyszy niemiłe wrażenie deja vu, to o żadnym nie można powiedzieć, iż stanowi jedynie pustą tapetę. Z pewnością jednak ich atrakcyjność bywa rzeczą względną, tak więc kilka drobnych cięć raczej nie zaskodziłoby tej, niemalże godzinnej płycie, na której nie brak momentów słabszych, czy nawet paru zastojów.

 

Ogólnie „Służące” należy jednak ocenić pozytywnie, nawet jeśli trzeba przy tym odrobinę przymknąć ucho tu i ówdzie. Nie jest to może wielce oryginalna i olśniewająca ilustracja, a i jej stonowany klimat trudno przekuć w mocny atut. Niemniej to wciąż praca na wysokim poziomie, zgrabna, ciekawa i potrafiąca wiele zaoferować przy odrobinie cierpliwości. To też bodaj najbarwniejsza muzyka Newmana od czasu animowanego „WALL-E” i udany powrót do korzeni własnego stylu. To muzyka prosta, ale z sercem – a takiej trudno nie polubić.

 

 

 

P.S. Wytwórnia Geffen Records wypuściła odrębny album z piosenkami. Znajduje się na nim 12 ścieżek z filmu, w tym także specjalnie napisane doń „The Living Proof” w wykonaniu Mary J. Blige – oparte o temat Newmana i zamiast niego ilustrujące napisy końcowe (TU można pobrać zapis nutowy). Zabrakło natomiast piosenki Frankie Avalona, „Swinging On a Rainbow”, którą słychać w momencie, gdy zdenerwowana Skeeter ucieka z ustawionego spotkania-randki ze Stuartem.

Autor recenzji: Mefisto, Jan Bliźniak


CD 1

01.

Aibilene

02.

Them Fools

03.

Upside-down Cake

04.

Mississippi

05.

Heart Palpitations

06.

The Help

07.

Jim Crow

08.

Skeeter

09.

Miss Hilly

10.

Write That Down

11.

Bottom of the List

12.

Deviled Eggs

13.

First White Baby

14.

Celia Digs

15.

November 22

16.

Not to Die

17.

My Son

18.

Trash on the Road

19.

The Terrible Awful

20.

Constantine

21.

Gripping Testimonials

22.

Sugar

23.

Amen

24.

Mile High Meringue

25.

Ain’t You Tired (End Title)

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 3.5  

czoug 11-11-2011, 20:14

Bogata, lecz prosta muzyka pod dramat wytłumaczona w prostej recce, ubarwiona video i jeszcze extra dodatkiem- brawo. Żadnego wmawiana czytającemu jaka to wspaniała, piękna muzyka. Oby tak dalej. Śliczna piosenka- więc dam 3 reszty nie znam, bo film raczej mnie nie interesuję.


Mystery 18-11-2011, 09:59

"Ogólnie „Służące” należy jednak ocenić pozytywnie, nawet jeśli trzeba przy tym odrobinę przymknąć ucho tu i ówdzie. Nie jest to może wielce oryginalna i olśniewająca ilustracja, a i jej stonowany klimat trudno przekuć w mocny atut. Niemniej to wciąż praca na wysokim poziomie, zgrabna, ciekawa i potrafiąca wiele zaoferować przy odrobinie cierpliwości. To też bodaj najbarwniejsza muzyka Newmana od czasu animowanego „WALL-E” i udany powrót do korzeni własnego stylu. To muzyka prosta, ale z sercem – a takiej trudno nie polubić".


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz