• 13 Reasons Why - score
  • 13 Reasons Why
  • Dalida
  • Straight Outta Compton
  • Hologram for the King, A

Ghost Rider

data publikacji: 05/08/2007

Ghost Rider

Ghost Rider

"...kawałek poprawnego i solidnie wykonanego rzemiosła..."

Kompozytor: Christopher Young

Rok produkcji: 2007

Wytwórnia: Verese Sarabande

Czas trwania: 58:36 min.

Ekranizacje komiksów cieszą się ostatnio gigantycznym powodzeniem. Od ładnych paru lat herosi wszelkiej maści imponują nam z kinowego ekranu swoimi niesamowitymi zdolnościami, a producenci z Hollywood prześcigają się w adaptowaniu kolejnych komiksowych opowieści. "Batman Begins", "Fantastyczna Czwórka", "Hulk", "Spiderman", "Superman Returns", "Hellboy", "Daredevil", "Electra", "Iron Man" czy "Sin City" i "300" Franka Millera. Lista jest długa a ostatnio dopisał się do niej kolejny heros – "Ghost Rider". Jest to opowieść o pewnym kaskaderze – Johnny’m Blaze – który, aby ocalić życie swojego ojca, podpisuje pakt z Mefistofelesem. Od tego momentu staje się Ghost Riderem, płonącym szkieletem, który w nocy na swoim demonicznym motocyklu, wyrusza na połów grzeszników. Niestety film mimo potencjału i imponujących efektów wizualnych ogląda się nieciekawie. Pod względem technicznym jest to bardzo poprawne rzemiosło, co jednak to nie wystarczyło żeby zrobić dobry film.

 

Jednym z bardziej rzemieślniczych elementów tego filmu jest niestety muzyka. Zajął się nią Christopher Young znany głównie ze swoich ścieżek dźwiękowych do horrorów i niemodnych, ciemnych okularów, które nieustannie nosił przez większą część swojej kariery. Rok 2007 dla Younga wydaje się wyjątkowo pomyślny. Otrzymał zadanie skomponowania muzyki do dwóch najgłośniejszych ekranizacji komiksów tego roku – "Ghost Ridera" i "Spidermana 3". Tego typu produkcje zazwyczaj wiążą się z dużą dawką heroicznej i pełnej tematów muzyki, która utalentowanemu kompozytorowi może dać szansę na zabłyśnięcie. I nawet, jeśli ścieżki dźwiękowe Younga, do obu z tych filmów, niczym szczególnym nie zaskoczą to nazwisko kompozytora obije się szerokim echem wśród wszystkich miłośników muzyki filmowej i nie tylko.

 

Ścieżka dźwiękowa z "Ghost Ridera" w zasadzie niczym szczególnym nie imponuje. Jest to kawałek poprawnego i solidnie wykonanego rzemiosła, które przede wszystkim dobrze spisuje się w filmie. Muzyka Younga jest oczywista i dosłowna a przez to przewidywalna. Sporo tutaj stereotypowych i łatwych do przewidzenia rozwiązań melodyczno-instrumentalnych. Jako że tytułowych "Ghost Rider" to kościotrup jeżdżący na demonicznym motocyklu, stąd i muzyka mu towarzysząca nawiązuje do tego wizerunku. Mamy zatem mnóstwo gitar elektrycznych i perkusji wprowadzających mocne, rockowe brzmienie, z jakim kojarzą się wielcy, wytatuowani faceci w skórzanych kurtkach przemierzający USA na swoich Harley’ach. Jeszcze groźniejsze i bardziej demoniczne gitary obrazują czarne charaktery pojawiające się w filmie, a więc syna Mefistofelesa – Blackhearta – i jego trzech kompanów. Wszelkie starcia między głównymi postaciami filmu i bardziej spektakularne sceny, ilustrowane są przez równie spektakularną i monumentalną muzykę. W takich fragmentach do głosu dochodzi cała orkiestra z apokaliptycznymi chórami na czele. Niestety chóry te ograniczają się głównie do śpiewu unisono z resztą orkiestry, co aż za bardzo przypomina "Fantastyczną Czwórkę". Jedynie w utworze "The West Was Built On Legends" pojawia się chór śpiewający jakieś konkretne słowa.

 

Nie zabrakło oczywiście także bardziej romantycznej muzyki obrazującej uczucie między Johnny’m Blaze i dziennikarką, Roxanne Simpson. W takich momentach pojawia się intymna gitara klasyczna, wygrywająca spokojny, przebrzmiewający typowo meksykańską melodyką, temat. Bardzo istotne miejsce na tej ścieżce dźwiękowej mają także właśnie takie meksykańskie brzmienia. Charakterystyczne gitary i trąbki pojawiające się chociażby w utworze "San Venganza", można zinterpretować jako nawiązanie do historii paktu jaki mieszkańcy tej miejscowości (San Venganza) zawarli z Mefistofelesem. Z drugiej strony wprowadza to nieco westernowy klimat i delikatne porównanie Ghost Ridera do samotnego kowboja walczącego o sprawiedliwość.

 

Jeśli komuś spodobał się film, to zapewne nie będzie też zawiedziony jego ścieżką dźwiękową. Jest to kawałek solidnej i dość ciekawej muzyki filmowej z kilkoma tematami i monumentalnymi orkiestracjami, mogącymi w paru miejscach porządnie wgnieść w fotel. Są to jednak bardzo nieliczne momenty stanowiące samotne wyspy na oceanie przeciętności i charakterystycznego dla horrorów autopilota. Sporo tutaj chaosu, atonalności i suspensu, który często trudno nawet nazwać muzyką. Także pojawiające się tutaj tematy niczym szczególnym się nie wyróżniają i trudno oczekiwać żeby kiedyś stały się taką muzyczną wizytówką Ghost Ridera, jak to miało miejsce w przypadku Supermana czy Batmana. To samo zresztą tyczy się całej ścieżki dźwiękowej. Jest ona bardzo poprawna i swoją stylistyką koresponduje z obrazem, jednak poza dosłownym komentarzem tego co się dzieje na ekranie, nic do niego nie wnosi. Niewiele emocji wywołuje też słuchana z płyty, dlatego polecam ją przede wszystkim tym, którzy lubią masywne i niekonieczne inteligentne dźwięki gitar połączonych z orkiestrą.

Autor recenzji: Łukasz Waligórski


CD 1

01.

Ghost Rider

02.

Blackheart Beat

03.

Artistry in Death

04.

A Thing for Karen Carpenter

05.

Cemetery Dance

06.

More Sinister Than Popcorn

07.

No Way to Wisdom

08.

Chain Chariot

09.

Santa Sardonicus

10.

Penance Stare

11.

San Venganza

12.

Blood Signature

13.

Serenade to a Daredevil's Devil

14.

Nebuchadnezzar Phase

15.

The West was Built on Legends

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz