• Trolls
  • LEGO Batman Movie, The
  • Good Dinosaur, The
  • Ten Thousand Saints
  • Baby Driver

Gedo Senki

data publikacji: 06/02/2007

Opowieści z Ziemiomorza

Gedo Senki

"...kreuje wokół słuchacza absolutnie nowy świat..."

Kompozytor: Tamiya Terashima

Rok produkcji: 2006

Wytwórnia: Tokuma

Czas trwania: 73:45 min.

Najnowszy film studia Ghibli zatytułowany "Gedo senki" w pierwszy weekend wyświetlania w Japonii znalazł się na szczycie tamtejszego box-office’u spychając na drugie miejsce "Piratów z Karaibów: Skrzynię umarlaka". Mimo sukcesu komercyjnego nie spotkał się jednak z entuzjastycznym przyjęciem krytyków. Zarzucano mu utratę ducha poprzednich obrazów Ghibli i niekonsekwencję w stosunku do oryginału, którym była seria książek o Ziemiomorzu Ursuli K. le Guin. Ostatecznie "Gedo senki" jako pierwszy film studia Ghibli otrzymał japoński odpowiednik Złotych Malin za najgorszy film i najgorszą reżyserię. Niespełna kilka tygodni temu ten niezwykle interesujący obraz zawitał także na ekrany naszych kin.

 

Reżyserią "Opowieści z Ziemiomorza" zajął się Goro Miyazaki – syn słynnego Hayao Miyazaki. Twórca "Księżniczki Mononoke" już kilkanaście lat temu chciał przełożyć książki Ursuli K. le Guin na język anime, jednak podobne aspiracje miało także wielu innych reżyserów. Dopiero po ogromnym sukcesie komercyjnym i Oscarze dla "Spirited Away: W krainie bogów" Hayao Miyazaki dostał zgodę słynnej pisarki na nakręcenie adaptacji jej dzieł. Los chciał, że w tym czasie był on zajęty realizacją "Ruchomego zamku Hauru", dlatego pracę nad "Gedo senki" powierzył swojemu synowi – Goro. Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku autora muzyki. Joe Hisaishi, stale współpracujący z Hayao Miyazaki, zaangażowany w komponowanie ścieżki dźwiękowej do "Ruchomego zamku Hauru" i kilku innymi projektów, nie mógł zająć się najnowszą animacją studia Ghibli. Zadanie to przypadło mało znanemu twórcy muzyki filmowej z Japonii – Tamiya Terashima.

 

Muzyka z "Opowieści z Ziemiomorza" jest imponująca. Jej rozmach przypomina ścieżki dźwiękowej z największych epickich projektów Hollywood z "Władcą Pierścieni" na czele. Zresztą nie trudno się tu dopatrzyć inspiracji dziełem Howarda Shore’a. Potężny temat przewodni ubrany w muskularne orkiestracje atakuje słuchacza już od pierwszej kompozycji – w filmie obrazującej podniebną walkę smoków. Monumentalny chór i brzmienie orkiestry z lekkim pogłosem, daje wrażenie ogromnej przestrzeni. To utwór naprawdę imponujący, choć trochę nierówny – po serii fantastycznych rozwiązań melodycznych i orkiestracyjnych pojawiają się banały burzące początkowe wrażenie. I taka jest niestety cała płyta...

 

Świetne tematy jakie pojawiają się na tej ścieżce dźwiękowej - a jest ich kilka - przewijają się tutaj w różnych aranżacjach za każdym razem wbijając słuchacza w fotel. Mamy zarówno melodie heroiczne, romantyczne jak i nostalgiczne. Ich rozmach i chwytliwość nasuwają skojarzenia do najbardziej porywających soundtracków – "Braveheart", "Władca Pierścieni", "Gladiator" – i ich niezwykłego magnetyzmu. Przejmujące tematy i doskonale wyważone aranżacje brzmią wprost nieziemsko. Niestety z tego zachwytu wyrywają kompozycje banalne, które ze względów estetycznych po prostu nie miały prawa się tutaj znaleźć. Zazwyczaj są to elementy muzyki akcji, oparte na topornej elektronice i perkusji. Naiwność takich momentów nie przystoi epickiemu pięknu pozostałych tematów i elegancji ich orkiestracji. Przy produkcji filmowej na takim poziomie można to postrzegać tylko jako fuszerkę, która mogłaby się sprawdzić jedynie w średniej klasy serialu anime typu "Czarodziejka z księżyca".

 

Niewątpliwym atutem i ozdobą tej ścieżki dźwiękowej jest niejaki Carlos Nunez – solista wykonujący tutaj partie solowe na najróżniejszych instrumentach dętych drewnianych. To właśnie on nadaje muzyce Terashima tego egzotycznego ducha, który kreuje wokół słuchacza absolutnie nowy świat. Ścieżka dźwiękowa z "Gedo senki" jest bowiem pod względem geograficznym kompletnie niejednoznaczna. Nunez wprowadza instrumenty pochodzące zarówno z rejonów północnej Afryki jak i Bliskiego Wschodu czy północnych obszarów wysp brytyjskich (Irlandia i Szkocja). Niespotykana mieszanka. Jednym z wiodących instrumentów są dudy, które w połączeniu z epickim tematem i orkiestrą symfoniczną bardzo przypominają niepowtarzalny klimat "Braveheart". Nie mogło obyć się także bez duduka i jego niezwykłego brzmienia, przywołującego obrazy powietrza drżącego nad rozgrzanymi piaskami pustyni. Kompozytor stara się oddawać kulturową niejednoznaczność swojej muzyki także w warstwie melodycznej. Można tutaj spotkać zarówno egzotyczne tematy rodem z kolejnych części "Mumii" i "Pasji" jak i proste, irlandzkie potańcówki z mnóstwem piszczałek w tle. Nie mogło zabraknąć także komicznego Mickey-Mousingu, przypominającego bardziej rzemieślnicze prace Alana Silvestri. Wszystkie te zabiegi mają za zadanie wykreowanie rdzennej muzyki Ziemiomorza i trzeba przyznać, że wychodzi to całkiem nieźle.

 

Swoistym rodzynkiem na tym dość smacznym cieście, jakim jest muzyka z "Gedo senki" jest Aoi Teshima – japońska wokalistka wykonująca tutaj dwie piosenki. Pierwsza z nich to filmowa wersja utworu śpiewanego w filmie a capella przez jedną z jego bohaterek - Therru (Teshima użyczyła jej głosu w całym filmie). Druga piosenka pojawia się na samym końcu płyty oraz na napisach końcowych filmu, wprowadzając bardzo nostalgiczny, bajkowy i wzruszający nastrój. To jedna z tych kompozycji, do których chce się wracać zwłaszcza, że jest bogato obudowana tematami z pozostałej części ścieżki dźwiękowej. Cały utwór trwa niemal 9 minut.

 

Ścieżka dźwiękowa z "Opowieści z Ziemiomorza" to muzyka zrobiona z rozmachem, zaangażowaniem i pomysłem. Mamy tutaj pięknie brzmiącą orkiestrę, chór, egzotyczne instrumenty i utalentowanych solistów – a więc wszystko, czego potrzeba dobremu kompozytorowi do wyczarowania iście magicznej muzyki. I mimo że Terashima nie ustrzegł się kilku banałów, wynikających raczej jego z niedoświadczenia w pracy przy tak dużych projektach gdzie ani na chwilę nie można obniżyć lotów, zdecydowanie warto ją znać. Filmy animowane studia Ghibli zawsze posiadały świetne ścieżki dźwiękowej i tak jest i tym razem. Tamiya Terashima godnie zastąpił Joe Hisaishiego tworząc kolejną niebanalną partyturę, obok której trudno przejść obojętnie. Piękne tematy, utalentowani soliści i wysoki poziom techniczny sprawiają, że "Gedo senki" zyskał świetną oprawę muzyczną, swoją jakością o niebo przewyższającą sam film.

Autor recenzji: Łukasz Waligórski


CD 1

01.

Disaster: Dragon

02.

Twilight Omens

03.

Haitaka: Runaway

04.

Journey

05.

Town

06.

Indecision: Pursuer

07.

Yoke

08.

To the Fields

09.

Clouds

10.

Man of the Land

11.

Biting Words and Grief: Scoundrel

12.

Recollection: The Warning of the Old Shopkeeper

13.

Insert Song "Teru's Song" Movie version (a capella) - Aoi Teshima

14.

Parting: Fear of Shadows

15.

Extortion: The Temptation of Immortality

16.

Express: Confrontation

17.

Light and Shadow

18.

True Name: Awakening

19.

Curse of Death: Madness

20.

Fire of Life

21.

Ending and Beginning: Theme Song "Song of Time" - Aoi Teshima

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 4  

J.B. 01-10-2011, 22:47

Nie wiem, czy ta muzyka "o niebo przewyższa film", który uważam za całkiem udany, a oprócz odpowiedników Złotych Malin zdobył też nominację do Japońskiej Akademii Filmowej dla najlepszej animacji, więc chyba nawet sami Japończycy nie potrafili go do końca rozgryźc. Tym niemniej muzyka nie budzi takich kontrowersji, jest po prostu dobra, parę fragmentów robi wielkie wrażenie, kilka, jak zostało słusznie wytknięte, razi banałem, dla mnie mniej więcej w połowie bywało też nużąco, ale ogólnie lub ię tę płytę i chętnie do niej wracam. Bez wątpienia pan Terashima wykonał dobrą robotę.


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz