• Klute / All The President's Men
  • Victoria & Abdul
  • Logan
  • Game of Thrones – season 7
  • Doctor Strange

Insomnia

data publikacji: 26/09/2011

Bezsenność

Insomnia

"...w filmie to specyficzne brzmienie spisuje się wyśmienicie..."

Kompozytor: David Julyan

Rok produkcji: 2002

Wytwórnia: Varese Sarabande / Colosseum / Volcano

Czas trwania: 56:40 min.

 

Remake – ten trend kinowy zazwyczaj nie cieszy się zbyt dobrą opinią, z uwagi na wtórność i słabszą jakość wobec oryginału, a także częstotliwość pojawiania się w repertuarze. Mimo wielu, zazwyczaj słusznych zarzutów, trafiają się jednak i lepsze ”wznowienia”. Do tego nielicznego grona należy zaliczyć „Bezsenność” Christophera Nolana – amerykańską wersję norweskiego thrillera z 1997 roku, o tym samym tytule. Brytyjski reżyser, będąc świeżo po sukcesie „Memento”, po raz kolejny potwierdził swój talent, kręcąc trzymający w napięciu thriller z doborową obsadą. Nie licząc aktorów, w ekipie nie było zbyt wielkich roszad względem „Memento”. Za świetne zdjęcia odpowiadał więc znów Wally Pfister, zaś klimatyczną muzykę ponownie stworzył David Julyan.

 

Już przy „Memento” Julyan dał się poznać, jako specjalista od nietuzinkowych, często niełatwych w odbiorze, mrocznych, ambientowych brzmień. W „Bezsenności” kompozytor nie tylko nie porzucił tego stylu, a wręcz rozwinął go dalej, wzbogacając o żywe instrumenty, głównie smyczki. Efekt ten prezentuje się naprawdę bardzo dobrze w majestatycznym utworze „Glacius”, czy też końcowych „Let Me Sleep” i „Closing Titles”. Oczywiście, jak na Julyana przystało, większość materiału muzycznego stanowi ww ambient. Dlatego też czasem trudno odróżnić od siebie utwory na albumie, gdyż spajają się w jedną, hipnotyzującą całość. Należy jednak pochwalić kompozytora za ten ponury, ale wielce intrygujący klimat. Słuchać, iż jest to przemyślany score, a nie jedynie pusta plama dźwięku. Poza tym, miejscami muzyka przebudza się z tego swoistego letargu, oferując nam dynamiczniejsze fragmenty, jak chociażby „Kay’s Bag”, poniekąd „Walter’s Apartment” i „Walter’s Lake House”, czy też trzymające w napięciu „Fog” (w filmie jedna z lepszych, kluczowych scen). Z drugiej strony są też i nuty o bardziej stonowanym, lżejszym i wręcz romantycznym zabarwieniu, jak np. tematy Kay („Kay's Theme” i „Kay's Funeral”) i Ellie ("Ellie's Theme").

 

Jednak największą zaletą tej ścieżki jest doskonałe współgranie z obrazem. Julyanowi idealnie udało się oddać klimat filmu i nieprzyjemnego otoczenia w jakim rozgrywa się akcja tegoż. Naprawdę trudno wyobrazić sobie lepszą oprawę muzyczną dla thrillera rozgrywającego się w zimnej scenerii Alaski, w dodatku w czasie bezkresu dnia polarnego.

 

Niestety – co też jest w sumie znakiem rozpoznawczym Davida Julyana – muzyka ta wiele traci poza obrazem. O ile w filmie to specyficzne brzmienie spisuje się wyśmienicie, budując odpowiednio gęstą atmosferę, o tyle na płycie muzyka ta zwyczajnie może męczyć. Szczególnie środek albumu zdaje się strasznie dłużyć, zlewając się w jedną całość, jako żywo przypominając tym samym wielkie, śnieżne połacie okołobiegunowe, które zdają się nie mieć końca. Tak więc wielbiciele barwniejszych i różnorodniejszych kompozycji, podczas odsłuchu krążka mogą się poczuć, jak w niewłaściwym filmie lub też, choć tytuł zupełnie na to nie wskazuje, po prostu usnąć. Z drugiej strony, miłośnicy minimalistycznych brzmień z klimatem powinni być ukontentowani. Ryzyko należy więc podjąć samemu, ale też i warto dać tej kompozycji szansę, nie zapominając jednakoż o jej mroźnym, filmowym rodowodzie i nieprzyjaznej naturze.

Autor recenzji: Maciej Wawrzyniec Olech


CD 1

01.

Opening Titles / Blood Drips

02.

The Glacier

03.

Kay's Theme

04.

Kay's Bag

05.

Fog

06.

Will Hides The Gun

07.

Call To Hap's Widow

08.

Crimescene

09.

The Dead Dog

10.

Walter's Phone Call

11.

Kay's Funeral

12.

Walter's Apartment

13.

Ellie's Theme

14.

Will Confronts Walter

15.

Will's Confession

16.

Walter's Lake House

17.

"Let Me Sleep"

18.

Closing Titles

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 2.25  

dziekan 27-09-2011, 03:05

Za muzyke na plycie poprostu najnizsza nota.


Mefisto 27-09-2011, 13:00

Bez przesady, nie jest tak źle - myślę, że 3 to idealna ocena wypadowa w tym przypadku.


Mystery 27-09-2011, 17:30

Ba, powiedziałbym, że albumowo to najatrakcyjniejszy Julyan w karierze.


dziekan 27-09-2011, 18:03

The Prestige jest lepszy zarówno filmowo jak i muzycznie ;)


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz