• Witch, The
  • Sing Street
  • Firestarter
  • Hitman’s Bodyguard, The
  • Klute / All The President's Men

Fountain, The

data publikacji: 01/02/2007

Źródło

Fountain, The

"...niepowtarzalne tekstury dźwięków..."

Kompozytor: Clint Mansell

Rok produkcji: 2006

Wytwórnia: Nonesuch / Warner

Czas trwania: 46:20 min.

Mimo ciągłego rozwoju ludzkiej cywilizacji oraz postępu nauki, życie ciągle kryje przed nami wiele tajemnic. Naukowcy potrafią dostrzec i opisać najmniejsze cząstki tworzące wszechświat jednak ich zachowanie nadal pozostaje wielką niewiadomą. Mimo że biolodzy są w stanie wyjaśnić zasadę działania procesów tworzących życie, nikt nie wie czym ono tak naprawdę jest. Tajemnica istnienia i jego sensu, od wieków pobudza wyobraźnię. Zastanawiamy się czym jest miłość, śmierć, czy istnieje życie po życiu i jak osiągnąć nieśmiertelność. Odpowiedzi na te pytania szuka także Darren Aronofsky w swoim najnowszym filmie "Źródło". Bez wątpienia nie jest to obraz banalny – trudno zresztą takie znaleźć w dorobku tego reżysera. Na swoim koncie ma w końcu takie dzieła jak "Requiem dla snu" czy "Pi". Niebanalna jest także muzyka w jego filmach, której autorem jest niezmiennie Clint Mansell.

 

Nie inaczej jest oczywiście w przypadku "Źródła". Darren Aronofsky po raz kolejny zaufał przyjacielowi i powierzył mu zdanie skomponowania muzyki do swojego nowego dzieła. A nie było to zadanie łatwe... Tak się bowiem składa, że akcja filmu rozgrywa się aż w trzech różnych okresach. Pierwszym z nich jest XVI-wieczna Hiszpania, w której konkwistador o imieniu Tomas ku chwale swojej królowej Isabel, wyrusza w poszukiwaniu Drzewa Życia. Kolejnym okresem jest współczesność. Tutaj możemy zobaczyć lekarza Tommy’ego Creo, który próbuje znaleźć lekarstwo na raka, aby wyleczyć swoją śmiertelnie chorą żonę – Izzi. No i w końcu, trzecim – najbardziej enigmatycznym – okresem jest wiek XXVI, w którym astronauta Tom przemierza przestrzeń kosmiczną w poszukiwaniu mitycznej Xibalby...

 

Clint Mansell otrzymał niełatwe zadanie stworzenia muzyki, która pasowałaby do wszystkich tych okresów. Już od początku zarówno kompozytor jak i reżyser zdecydowali, że tworzenie trzech różnych stylów dla każdego z nich, nie ma sensu. To właśnie muzyka miała być spoiwem dla tych pozornie różnych historii – stylistycznie jednorodna, ale jednocześnie doskonale pasująca do całego filmu. Prace nad taką ścieżką dźwiękową trwały przez 6 lat i jej efekty są naprawdę zdumiewające. Clint Mansell do współpracy przy "Źródle" zaprosił doskonale znany Kronos Quartet. To właśnie ten kwartet smyczkowy był współodpowiedzialny za sukces ścieżki dźwiękowej do "Requiem dla snu". Poza tym kompozytor postanowił podeprzeć się brzmieniem pewnego szkockiego zespołu – Mogwai – znanego między innymi z nietypowego projektu filmowego pod tytułem "Zidane: a 21st Century Portrait". W tworzenie ścieżki dźwiękowej do "Źródła" miał być zaangażowany też David Bowie, jednak słynny piosenkarz nie dał się namówić do współpracy.

 

Muzyka z "Źródła" w pierwszym kontakcie wydaje się niezbyt atrakcyjna, miejscami nawet nudna. Kiedy jednak wysłucha się jej z uwagą kilka razy i obejrzy film, całość nabiera nowego sensu i wartości. Clint Mansell posługuje się językiem minimalizmu w pełnym tego słowa znaczeniu. Bez problemu można tutaj znaleźć nawiązania do prac Philipa Glassa, Jana A.P. Kaczmarka, ale też ostatnich prac Jamesa Newtona Howarda. Nie ma tutaj wielkich tematów a jedynie minimalistyczne motywy, które monotonnie powtarzane tworzą niepowtarzalne tekstury dźwięków. Z drugiej strony jest to muzyka bardzo autonomiczna, płynąca niejako swoim nurtem. Słuchając jej z płyty nie odnosi się wrażenia, że w jakimś miejscu została specjalnie "nagięta" na potrzeby filmu. Jednocześnie doskonale pasuje do obrazu tworząc w nim niepowtarzalny klimat niesamowitości i obcowania z wielką tajemnicą. W znacznej części jest to muzyka bardzo smutna, dramatyczna a miejscami wręcz depresyjna. Nie brakuje jej też bardziej dynamicznych i groźnych momentów. Absolutnym katharsis płyty, ale i filmu, jest "Death Is The Road To Awe". Cały utwór trwa osiem minut i powoli rozkręca się w typowo "Zimmerowski" sposób, eksplodując na końcu dramatycznymi chórami i wszystkimi innymi dźwiękami, jakie Clint Mansell ma w zanadrzu.

 

Połączenie brzmienia Kronos Quartet z Mogwai jest bez wątpienia czymś unikalnym, czego w muzyce filmowej jeszcze nie było. Słynny kwartet smyczkowy jest duszą całej muzyki. Wnosi w nią pewien organiczny pierwiastek życia, który zderza się tutaj z gitarami i perkusją Mogwai. Pewne drobne motywy nasuwają skojarzenia do prac Hansa Zimmera. Na przykład delikatna gitarowa tekstura pojawiająca się między innymi w "Tree Of Life" czy "Death Is A Disease" przypomina do złudzenia fragmenty "Mission: Impossible - 2" czy "Wyspy" Steve’a Jablonsky’ego. Miejscami pojawia się też dudniące elektroniczne tło znane chociażby z "Constantine". Wszechobecne gitary i delikatny ambient bardzo przypominają też dokonania Asche & Spencer przy okazji "Monster’s Ball" czy "Stay" a nawet muzykę Davida Holmesa z "Paragrafu 46" czy "Inconvenient Truth" Michaela Brooka. Z drugiej strony mamy też pewną inspirację Jamesem Newtonem Howardem i jego "Osadą". Minimalistyczne motywy rozwijają się tutaj bardzo mocno, tworząc istną plątaninę dźwięków, które w szerszej perspektywie są niczym jakiś chaotyczny, ale i piękny ornament. Clint Mansell wykorzystuje cały zakres brzmień, jakie mogą oferować Kronos Quartet i Mogwai, ale jednocześnie wplata w to wszystko subtelne chóry i różne niezidentyfikowane instrumenty, które całej ścieżce dźwiękowej nadają oryginalności.

 

"Źródło" to zaprawdę muzyka niezwykła. Mimo że słuchając jej ma się wrażenie, że to wszystko już gdzieś było, to trudno nie zauważyć tu oryginalności. Mansell niczego nie zapożycza ani nie kopiuje, nie jest to chyba nawet inspiracja a jedynie pewna zbieżność wynikająca z zastosowania języka minimalizmu. Ostatnimi czasy wykorzystują go coraz liczniejsi kompozytorzy jako wzór obierając sobie ikonę tego nurtu – Philipa Glassa. Tylko nielicznym udaje się znaleźć swój głos w obrębie tego języka muzycznego jakim jest minimalizm. Bez wątpienia Clint Mansell jest takim kompozytorem. "Źródło" jest jedną z tych ścieżek dźwiękowych, których słucha się od początku do końca. Niewiele jest tutaj kompozycji jakoś szczególnie wyróżniających się. Do takich można zaliczyć wspomniane już "Death Is The Road To Awe", które można wręcz porównać do "The Great Eatlon" z "Kobiety w błękitnej wodzie" Jamesa Newtona Howarda. Spore wrażenie robi też "Together We Will Live Forever" – bardzo nostalgiczny utwór wykonywany wyłącznie na fortepianie przez Randy’ego Kerbera. Kompozycja ta pojawia się na napisach końcowych filmu, co podobnie jak w przypadku "Marzyciela" Jana A.P. Kaczmarka nadaje obrazowi głębi a widzowi daje czas na chwilę refleksji. To bez wątpienia jedna z najbardziej oryginalnych i niezwykłych ścieżek dźwiękowych roku 2006. Polecam.

Autor recenzji: Łukasz Waligórski


CD 1

01.

The Last Man

02.

Holy Dread!

03.

Tree Of Life

04.

Stay With Me

05.

Death Is The Disease

06.

Xibalba

07.

First Snow

08.

Finish It

09.

Death Is The Road To Awe

10.

Together We Will Live Forever

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 4.8  

DanielosVK 23-09-2011, 16:20

Geniusz.


jassekp 10-04-2012, 15:46

zarówno jeśli chodzi o współgranie z obrazem, jak i o odsłuch z płyty jest to dla mnie absolutny top w muzyce filmowej a Death Is The Road To Awe to majstersztyk przy którym ciarki przechodzą całe ciało...


krak 12-04-2013, 15:18

co to ma znaczyć?! 4 dla takiego cudownego soundtracku ?! jakiś tam stary conan ma 5 a to arcydzieło 4,żenada !!!


magda 09-02-2014, 14:30

Pytanie do redakcji: czy jest może w planach recenzja Black Swan?


Mefisto 09-02-2014, 15:14

Na chwilę obecną nie, ale w dalszej przyszłości - kto wie :)


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz