• Swiss Army Man
  • Born To Be Blue
  • Miss Sloane
  • Hoax, The
  • Człowiek z magicznym pudełkiem

People vs. Larry Flynt, The

data publikacji: 06/09/2011

Skandalista Larry Flynt

People vs. Larry Flynt, The

"...specjalnie nie fascynuje..."

Kompozytor: Thomas Newman, różni wykonawcy

Rok produkcji: 1996

Wytwórnia: Angel / EMI

Czas trwania: 53:57 min.

 

Na początek trzy sprawy. Po pierwsze: płytę kupiłem tylko i wyłącznie przez wzgląd na nazwisko Newman, które darzę ogromnym sentymentem i sporym uwielbieniem. Po drugie: zwyczajnie podobał mi się film, z którego ów soundtrack pochodzi. I po trzecie: mimo tego, płyta sprawiła mi mały zawód. Po tych krótkich zwierzeniach mogę już przystąpić do właściwej recenzji...

"Original music by Thomas Newman" – taki właśnie napis widnieje na okładce płyty. I rzeczywiście, kompozytor ten rozpoczyna krążek, a potem słychać go jeszcze aż 17 razy na 30 utworów. Gorzej, iż często są to utwory krótkie i tylko jeden z nich niebezpiecznie zbliża się do magicznej cyfry trzech minut... A zaczyna się ciekawie, gdyż "Eggsplat" może u niektórych wywołać panikę z powodu popsucia się płyty z muzyką lub, co gorsza – odtwarzacza. Na szczęście, jak wspomniałem, utwór jest dość krótki i już po chwili słyszymy trochę swojskie, trochę leniwe i nieco 'wiejskie' klimaty "Kentucky, 1952" (nawiasem mówiąc to właśnie ten najdłuższy utwór). Słuchanie przebiega bez bólu, nie jest to rekord świata, czy też pokaz kunsztu samego Newmana – po prostu niezłe granie. Potwierdzają to kolejne pozycje w postaci "Tick Tick Tick" i "Jail Bait" – tworzą one specyficzny, snujący się klimat, zarówno w filmie jak i na płycie. Spokojne, nieco leniwe i ospałe, ale gdy trzeba bardzo rytmiczne i bardzo newmanowskie. Podobnież i dwie następne ścieżki, czyli "Lewd And Shameful Manner" oraz "Cold Turkey Pervert", które jednak nie mają szans by w pełni rozwinąć skrzydła. Atmosfera zmienia się odrobinę wraz z "Shooting (Georgia, 1978)" i "Porn Again" – oba bardziej poważne i dramatyczne, stosowne zresztą do filmowych sytuacji, których treści można się domyśleć już po tytułach. 

 

"Triple Dose" i "The Half With The Brain", to kolejne dwa krótkie za krótkie (dla odmiany ;), za to bardziej dynamiczne utwory, których słuchałem z nieskrywaną przyjemnością i które warto polecić – bezsprzecznie jedne z ciekawszych ścieżek na płycie. Dalej mamy "Psycho Ward" oraz "Athlea", które scharakteryzować można kolejno, jako krótki i mroczny motyw z ciekawym elementem więziennym, oraz zawodząco-smutny i ciutkę psychodeliczny fragment w typie "Salton Sea". Wszystkie w stylu Newmana oczywiście, który to można łatwo rozpoznać już od pierwszej minuty – Americana pełną gębą. W podobnym brzmieniu mamy genialne "Twenty-One" ze świetną imitacją zegara wybijającego rytm – robi piorunujące wrażenie. "Scumbag Like Me" jest natomiast bardziej stonowany i... ponownie smutny, bardzo przywodzi na myśl znajome więzienie w Shawshank... Jego następstwem są odpowiednio "Deep Depravity" i "Falwell Verdict (Virginia, 1984)" – oba z własnym brzmieniem i stylem, które idealnie się uzupełniają, acz polecić zdecydowanie trzeba raczej tylko ten drugi, w którym w końcu da się usłyszeć naprawdę pozytywną, nawet nieco patetyczną melodię. "Los Angeles, 1987" to kolejny, oryginalny utwór, który trzyma w napięciu – w tle bardzo ładne skrzypce, które potem idealnie przechodzą w kawałek "Stabat Mater Dolorosa" Dvoraka. Dokonanie Newmana wieńczy "Rosefall" – sentymentalny, łagodny utwór wyciszający całą partyturę...

Cała reszta, to już utwory zaczerpnięte z klasyki muzyki poważnej (Dvorak i Smetana), ówczesnego rocka ("Dream Weaver"), czy rock'n'rolla ("Hang On Sloopy"). Jest też kilka pieśni w tonacji kościelnej ("My Soul Doth Magnify The Lord"). Wszystkie te utwory dopełniają muzykę ilustracyjną, jak i to, co się dzieje na ekranie. Dodają klimatu lat 60', 70' i 80' ubiegłego stulecia, oraz sprawiają, że płyta jest bardziej zróżnicowana. Ale do kompozycji Newmana się jednak nie umywają – i w tym tkwi w sumie główny problem. Wydanie muzyki instrumentalnej i piosenek na jednej płycie ma niewątpliwie swój urok i klimat (brawa za montaż – wszystko płynnie przechodzi w kolejne ścieżki, więc brak chronologii nie gryzie w uszy), ale ogólne wrażenie, jakie pozostawia po sobie jest bardzo średnie – choć score z soundtrackiem nie gryzie się specjalnie, to i specjalnie nie fascynuje.

 

Pojawia się pytanie, do kogo tak naprawdę skierowany jest ten album (poza fanami filmu)? Zarówno miłośnicy kompozytora, jak i sympatycy składanek, tudzież każdej innej muzyki, z pewnością nie będą usatysfakcjonowani w pełni – szczególnie przy prawie godzinnej płycie. Niewielka szansa dla tych pierwszych drzemie w odpowiednim zaprogramowaniu tracklisty (w następującej kolejności: 1, 2, 24, 5, 6, 7, 8, 11, 12, 14, 15, 17, 18, 19, 21, 22, 23, 24, 26, 27, 28; nie pytajcie dlaczego – to działa :), jednak i to może nie ukoić nerwów, gdy nagle okazuje się, że pozostało nam niespełna 25 minut ilustracji...

 

Nie wiem, czy to cała muzyka użyta w filmie, czy może gdzieś po świecie krąży jakiś bootleg (chociaż te są w twórczości Newmana raczej wyjątkami). Śmiem wątpić, biorąc pod uwagę, iż tym razem film zdominowały głównie utwory źródłowe (wszystkich nie zdołano nawet upchnąć na płycie, ale po szczegóły odsyłam na IMDb), a Newman stanowi jedynie skromny, klimatyczny dodatek. Niemniej to właśnie dla jego kompozycji warto w ogóle sięgnąć po ten krążek. Cała reszta to ryzyko, acz przyznam, że chyba nawet opłacalne. Z oczywistych względów nie zamierzam jednak polecać tej pozycji osobom innym, niż oddanym fanom Newmana.

 

P.S. Tekst ten jest poprawioną i uzupełnioną wersją recenzji napisaną dla portalu film.org.pl

Autor recenzji: Mefisto


CD 1

01.

Eggsplat

02.

Kentucky, 1952

03.

Hello Walls – Faron Young

04.

Hang On Sloopy – The McCoys

05.

Tick Tick Tick

06.

Jail Bait

07.

Lewd and Shameful Manner

08.

Cold Turkey Pervert

09.

Battle Hymn Of The Republic – Ruby Wilson & Kurt Clayton

10.

My Soul Doth Magnify The Lord – The Collins Chapel Youth Choir

11.

Shooting (Georgia, 1978)

12.

Porn Again

13.

Polonaise (from "Rusalka") – Antonin Dvorak

14.

Triple Dose

15.

Surgery (North Carolina, 1983)

16.

Fanfare and March (from "Dalibor") – Bedrich Smetana

17.

The Half With The Brain

18.

Psycho Ward

19.

Althea

20.

I'm Your Boogie Man – K.C. & The Sunshina Band

21.

Twenty-One

22.

Scumbag Like Me

23.

Deep Depravity

24.

Falwell Verdict (Virginia, 1984)

25.

Happy You and Merry Me – Mae Questil

26.

Los Angeles, 1987

27.

Stabat Mater Dolorosa (Ending from "Stabat Mater") – Antonin Dvorak

28.

Rosefall

29.

Stabat Mater Dolorosa (Beginning from "Stabat Mater") – Antonin Dvorak

30.

Dream Weaver – Gary Wright

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 3  

J.B. 06-09-2011, 12:34

Zgoda, nie bardzo wiadomo, komu to się ma podobac. Piosenki są średnio w moim klimacie, muzyka klasyczna średnio pasuje, a Newman, cóż zawsze to Newman, ale tutaj bez szału. Żadnego sentymentu, wracam do tej ścieżki tylko jak robię czasem całościowy przegląd tego kompozytora.


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz