• Paddington 2
  • Mowa ptaków
  • Young Sherlock Holmes
  • Goonies, The – 25th Anniversary Edition
  • Wesele

Rocky Balboa

data publikacji: 02/08/2007

Rocky Balboa

Rocky Balboa

"...mogło być naprawdę wspaniale..."

Kompozytor: Bill Conti, różni wykonawcy

Rok produkcji: 2006

Wytwórnia: Capitol / EMI

Czas trwania: 67:02 min.

 

Najpierw był "Rocky" w reżyserii Johna G. Avildsena, którego scenariusz napisał sam Sylvester Stallone. Film okazał się prawdziwym przebojem, tak komercyjnym jak i... artystycznym. Mówi się, że jeśli Sly kiedyś grał, to właśnie w tej historii spisanego na straty boksera. Skąd taki sukces? Tytułowy Rocky w pewnym sensie definiował i nadal definiuje pojęcie amerykańskiego snu. Główny bohater jest nikim, a w ciągu trwania projekcji staje się nie tylko mistrzem, ale i bogiem, przewodnikiem tłumu. Symbolem. Skoro biedny Włoch z pochodzenia dorabiający w rzeźni może w przeciągu kilku dni stać się bożyszczem mas, to każdy może. Nominacje do Oscara w tym za najlepszy scenariusz i masa innych wyróżnień zrobiły z aktora gigantyczną gwiazdę, która jednak już nigdy nie zaświeciła tym samym blaskiem. To był rok 1976. Od tamtej pory powstało jeszcze pięć części. Najnowsza z nich weszła właśnie na ekrany kin.

"Rocky" to poza mitem o sławie, legendą aktora i nadjedzoną przez mole historyjką "od pucybuta do milionera", także kultowa muzyka autorstwa Billa Contiego. Jego tematy napisane na potrzeby filmu nadal brzmią w głośnikach niejednego melomana, niekoniecznie fana muzyki filmowej. "Eye of the Tiger" czy "Going The Distance" zaliczane są do jednych z najbardziej rozpoznawalnych filmowych kawałków w historii. Nie ma się więc co dziwić, że przy okazji "ostatniego" (tak naprawdę nigdy nie wiadomo, czy pozytywne recenzje odnośnie "szóstki" - "Rocky Balboa" - nie wznowią apetytu na kolejne sequele) filmu o słynnym pięściarzu, na rynek wypuszczono kompilację "The Best of" zawierającą wszystko co muzycznie kojarzy się z Rocky’im. Od score'u Contiego, przez hity lat 70' i 80' aż po znane remiksy tematu głównego. Jedynie obecność hiphopowego "It's A Fight" Three 6 Mafia jest nieco zaskakująca. Jest to jedyny utwór na tej płycie, który pochodzi z najnowszego filmu - "Rocky Balboa" - i bez wątpienia jest pewną ciekawostką. Niemniej kawałek ten jest wręcz prostacki i praktycznie nic sobą nie reprezentuje. Aż żal tracić prądu na niego do odsłuchania. Na szczęście zanim do niego dotrzemy, czeka nas niemal godzina klasycznego materiału muzycznego, będącego muzyczną wizytówką serii filmów o Rocky’im Balboa.

Kompilację otwierają wszystkim znane fanfary z "Gonna Fly Now", które szybko nabierają dodatkowego kolorytu przez wejście typowego dla lat 70' i 80' zestawu instrumentów dętych i smyczkowych. W drugiej minucie główną partię tematyczną przejmują kolejno chór, gitara elektryczna, skrzypce i trąby. Na koniec znów partia chóralna czyniąca z utworu patetyczny hołd dla Rocky'ego. Niemniej wzniosły jest początek "Eye Of The Tiger" grupy Survivor, którego znajomość na świecie nie podlega chyba żadnej dyskusji. W końcu to właśnie ten kawałek, przy którym nasz wielki, polski pięściarz – Dariusz 'Tygrys' Michalczewski – zwykł wkraczać na ring. Powoli "rozkręcający" się motyw szarpany na gitarze, do którego po chwili dołącza perkusja, druga gitara i oczywiście wokal, jest równie kultowy co sam film, a ilość jego remiksów bije na głowę każdą inną piosenkę. W tym utworze czuć moc, która udziela się chyba każdemu. Nic dziwnego, że Michalczewski wygrał niemal wszystkie swoje walki ;)

Na płycie znalazł się jeden remiks, ale niestety nie wspomnianego "Eye Of The Tiger", a słynnego tematu Billa Contiego – "Gonna Fly Now". John X i Natalie Wilde zmiksowali go z paroma cytatami z filmu i... powstał średniej jakości misz-masz. Jeśli potraktuje się to jako czystą ciekawostkę, to można to powiedzmy, że można to przełknąć. Dialogów na soundtracku jest zresztą więcej, co niestety negatywnie wpływa na odbiór muzyki. Kończą lub zaczynają niemal każdą pozycję i rzadko mają z nimi coś wspólnego. Wyrwane z kontekstu nic nie wnoszą, bo, nie ukrywajmy, "Rocky" nie był i nie jest kopalnią cytatów, więc obecność ich tutaj wydaje się być zagraniem raczej bezmyślnym, niż ciekawym. Tym bardziej, że dykcja bohatera granego przez Stallone'a pozostawia wiele do życzenia, więc bez znajomości angielskiego i filmu, niewielka jest szansa na zrozumienie o co tak właściwie chodzi.

Nieciekawą sytuację nadrabiają jednak rockowe hity sprzed dwudziestu lat. Prawdziwa uczta dla konesera gatunku! Wspomnieć chociażby kapitalny "Burning Heart", drugie już dziecko grupy Survivor, czy tryskający optymizmem "Heart's On Fire" Johna Cafferty'ego. Nie zabrakło też przeboju z czwartej części bokserskiego cyklu, czyli Roberta Teppera i jego "No Easy Way Out", którego wprost fantastycznie słucha się podczas jazdy samochodem. Swoje pięć minut z "czwórki" ma także James Brown z "Living In America", które jednak stylistyką odbiega od reszty płyty. Te rockowe kawałki pełnią ważną rolę szczególnie w drugiej części albumu. Na początku bowiem serwowane są nam klasyki, "Eye of the Tiger" czy "Going The Distance", których żwawe tępo rozbudzi każdego, ale dalej tępo znacznie spada i królują wolne, subtelne tematy, jak chociażby nieśmiało jazzujący "Adrian", albo przygnębiający "Alone In The Ring" na pianino. Dzięki piosenkom, ciężar emocjonalnej muzyki instrumentalnej równoważy się z szybkimi utworami śpiewanymi, dzięki czemu słuchaczowi nie grozi uczucie monotonii.

Przed dwoma ostatnimi pozycjami, czeka jeszcze jeden temat, o którym muszę wspomnieć. Mowa oczywiście o "Overture", który tak naprawdę jest finałem kompilacji. Dalszą część można sobie odpuścić. Podsumowuje on wszystkie style jakie Conti wykorzystał komponując muzykę do serii. Są i fanfary i instrumenty dęte. Jest i elektronika dopiero raczkująca w latach 70' jak i świetne smyczki rozgrzewające krwiobieg słuchacza. Słowem, mogło być naprawdę wspaniale. Pomysł na zebranie najciekawszych tematów i piosenek pod wspólnym tytułem ostatniego filmu z serii – "Rocky Balboa" jest godny pochwały. Jednak wykonanie całej idei i zamieszczenie tych dwóch, dziwnych tworów na końcu krążka, pozostawiają sporo do życzenia. Dlatego, tylko z sentymentu – nutka wyżej.

Autor recenzji: Jakub Kośla


CD 1

01.

Gonna Fly Now (Theme From Rocky)

02.

Eye Of The Tiger (Rocky III) - Survivor

03.

Going The Distance (Rocky)

04.

Living In America (Rocky IV) - James Brown

05.

Redemption (Theme From Rocky II)

06.

Fanfare For Rocky (Rocky)

07.

Burning Heart (Rocky IV) - Survivor

08.

Conquest (Rocky II)

09.

Adrian (Rocky)

10.

No Easy Way Out (Rocky IV) - Robert Tepper

11.

Rocky's Reward (Rocky)

12.

Alone In The Ring (Rocky)

13.

Heart's On Fire (Rocky IV) - John Cafferty

14.

Can't Stop The Fire (Rocky V)

15.

Mickey (Rocky III)

16.

Overture (Rocky II)

17.

It's A Fight (Rocky Balboa) - Three 6 Mafia

18.

Gonna Fly Now (John X Remix)

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 3  

mark 08-05-2013, 15:23

Jak to jest z tym "Can't stop the fire"? Tutaj dałeś dwie kreski, a w recenzji Rocky V tylko jedną :/


Mefisto 08-05-2013, 19:00

Dwie inne osoby i dwie inne recenzje, stary :)


mark 08-05-2013, 20:01

A rzeczywiście. Myślałem, że wszystkie recenzje Rocky'ego są twoje. Nie spojrzałem. Przepraszam.


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz