• 13 Reasons Why
  • Dalida
  • Straight Outta Compton
  • Hologram for the King, A
  • BFG, The

Grindhouse: Planet Terror

data publikacji: 19/06/2007

Grindhouse: Planet Terror

Grindhouse: Planet Terror

"...takiej muzyki do horroru jeszcze nie słyszałem..."

Kompozytor: Robert Rodriguez, różni wykonawcy

Rok produkcji: 2007

Wytwórnia: Varese Sarabande / Colosseum

Czas trwania: 43:43 min.

Jeden projekt, dwóch reżyserów, Rodriguez i Tarantino oraz paru ich kumpli, dwa filmy i kilka fałszywych trailerów. Słowem, "Grindhouse". Pojęcie to stosuje się zamiennie z "exploitation films", czyli produkcjami Klasy B, opartymi na przemocy (w najbardziej makabrycznym tego słowa znaczeniu), oraz seksie. Tym mianem określa się także kina, w których wyświetlane są owe filmy. Z początku twórcy zakładali, że stworzą osobno dwie części, które będą pokazywać razem puszczając pomiędzy nimi zwiastuny nieistniejących filmów. Pierwsze pokazy w USA szybko ostudziły jednak zapał i ostatecznie, podobnie jak w Europie, gdzie od razu się na to zdecydowano, podzielono obrazy. Pierwszą część, "Death Proof" stworzył Quentin Tarantino nawiązując do horroru kina drogi. Jego główny bohater to utalentowany kierowca, który swoje umiejętności wykorzystuje do mordowania młodych dziewcząt. Miłujący się w imprezowaniu, piciu i seksie, Stuntman Mike jest postrachem każdego miejsca, w jakim się zjawi. Muzyka u Tarantino to tradycyjny przykład ścieżek dźwiękowych spod szyldu reżysera. Kompilacja starych, często już zapomnianych kawałków, lawirujących między wszystkimi gatunkami. I choć płyta zawiera sporo perełek i zasługuje na dobre noty, to jednak spodziewaliśmy się czegoś więcej.

Coś więcej oferuje natomiast Robert Rodriguez. Początkowo, muzykę do jego "Planet Terror" miał skomponować sam John Carpenter, znany z twórczości na potrzeby własnych horrorów. Panowie się jednak nie dogadali i w rezultacie, Meksykanin (jak prawie zawsze) sam skomponował score, korzystając z pomocy swoich dobrych znajomych. Między innymi Graeme'a Revella (pracował już z reżyserem przy "Sin City – Miasto grzechu" i wcześniejszym "Od zmierzchu do świtu"), oraz Carl Thiel (także spotkał się z Robertem w "Sin City", choć jego rola ograniczała się wówczas do miksowania muzyki na etapie postprodukcji). Na płycie znalazły się także kompozycje w wykonaniu Rose McGowan – również grającej jedną z głównych ról w obu częściach "Grindhouse", gitarzysty Chingona, który znany nam jest bardzo dobrze z "Kill Billa vol 2" i trylogii El Mariachi Rodrigueza, oraz "popis" wokalny Novelle Vague. I jest to mieszanka iście wybuchowa. Z każdym kolejnym przesłuchaniem odkrywa się nowe smaczki, gatunkowe klisze i bardziej lub mniej oryginalne zagrania. Z ręką na sercu, ogłaszam wszem i wobec, że takiej muzyki do horroru jeszcze nie słyszałem. Nie tylko dzieli się ze słuchaczem mrocznym klimatem, ale i potrafi zawadiacko mrugnąć okiem, zauroczyć i wciągnąć w całkowicie inny, pełen grozy i czarnego humoru świat.

Po włożeniu płyty do odtwarzacza, wraz z pierwszym utworem czeka nas małe deja vu. Perkusja i saksofon brzmią jakby je żywcem wyciągnięto z "Sin City – Miasta grzechu", do którego reżyser napisał muzykę wraz z Johnem Debney'em i Ravellem. Futurystyczny, nieco awangardowy, tajemniczy klimat rozwija się w "Grindhouse (Main Titles)" jednak w innym kierunku niż to miało miejsce w tamtym filmie. Gdy do głosu dochodzi gitara elektryczna, a dalej hinduski flet, całość nabiera niespotykanego tępa. W "Sin City" ważniejsza była ponura atmosfera – w "Planet Terror" twórca stawia w temacie przewodnim przede wszystkim na agresywne nuty łączące w sobie coś z modernistycznych brzmień, jazzowej awangardy i etnicznych inspiracji. W dalszych aranżacjach tematu, podstawowa szybka linia melodyczna pozostaje niezmieniona. Zmienia się jednak tło – w "Cherry's Dance of Death" Chingon dogrywa równolegle temat swoją gitarą akustyczną. Z kolei końcówka "Killer Legs" to już akcja, akcja i jeszcze raz akcja. Silne gitarowe akordy mieszają się z perkusją ilustrując jatkę na autostradzie, którą inicjuje panienka z karabinem maszynowym zamiast nogi... Miłośnicy igrania z fizyką z "Desperado" i "Ostatniego sprawiedliwego" będą wniebowzięci.

 


"Grindhouse" hołduje starym horrorom popularnym w latach 70' i 80' w USA. "Death Proof" nawiązuje do slasherów, a "Planet Terror" fabularnie swoją historią pary ukochanych walczących o przetrwanie w mieście atakowanym przez hordy zombie, do gore. Stylistycznie jednak, wiele scen nawiązuje do twórczości Carpentera, czy George'a A. Romero. To słychać na soundtracku, który jak przystało na ilustrację zabawy konwencją, czerpie pełnymi garściami z klasyków gatunku. Przykładowo "His Prescription... Pain" zgrabnie odwołuje się do tematów przewodnich z "Mgły" i "Ataku na posterunek 13". Minimalizm kompozytora i reżysera w jednej osobie odnaleźć można jeszcze w niejednej kompozycji - inspiracje chociażby z "Ucieczki z Nowego Jorku": "El Wray", "Police Station Assaul". A gdy tylko z głośników ruszy zmasowany atak elektrycznych gitar ("Go Go Not Cry Cry"), wiadomo, że to duch Romero, który w swoich obrazach korzystał z reguły z podobnych motywów.

Muzykę ilustracyjną z "Planet Terror" charakteryzuje przede wszystkim bogate zastosowanie elektroniki – pojawiającej się tak w formie instrumentalnej, jak i dźwiękonaśladowczej (na przykład otwierające "Doc Block", tajemnicze odgłosy). Perkusji nadającej wszystkim utworom tempo, czasami szybkie i agresywne, a czasami wolne jak bicie serca (dość typowe dla muzyki grozy) i oczywiście gitar, elektrycznych, basowych i akustycznych. Ale ten soundtrack, to nie tylko score. Wyróżniają się trzy kawałki wykonywane przez Rose McGowan. Dwie ballady, "You Belong to Me", wieńcząca wydanie "Two Against the World", oraz szybsza, elektroniczna aranżacja tej drugiej, "Useless Talent #32". Dwie pierwsze nadają się do każdej meksykańskiej tawerny, gdzie miejscowa gwiazdka wyśpiewuje swoje wersje amerykańskich hitów. Przygrywająca w tle gitara oraz perkusja, przenoszą nas do małych miasteczek, jakie znamy doskonale z "Desperado" i "Pewnego razu w Meksyku". Warto jeszcze zwrócić uwagę na Novelle Vague i jej "Too Drunk To Fuck"... bynajmniej nie za poziom kawałka, bo ten brzmi jakby go na karaoke, nagrano późną porą, gdy wszyscy goście już mają sporo procentów we krwi. Z resztą, poniekąd o tym jest ten kawałek. Kupa śmiechu.

Kiedy już będziecie mieć okazję przesłuchania tej płyty, nie zrażajcie się pierwszym wrażeniem, które może być różne. Miejscami płyta nieznośna jest dla ucha, a jej poczucie humoru i stylu wymaga sporej rezerwy. Gdy jednak wczujecie się w konwencję, przymkniecie oko na ocierające się o kicz i tandetę kompozycje, docenicie hołdujące klasykom tematy, gwarantuję, że ulegniecie specyficznemu urokowi "Planet Terror" na wiele muzycznych godzin.

Autor recenzji: Jakub Kośla


CD 1

01.

Grindhouse Main Titles

02.

Doc Block - with Carl Thiel

03.

The Sickos - with Graeme Revell

04.

You Belong to Me - Rose McGowan

05.

Go Go Not Cry Cry - with Rick Del Castillo

06.

Hospital Epidemic - with Graeme Revell

07.

Useless Talent No. 32 - Rose McGowan

08.

Cherry Darling

09.

His Prescription... Pain - with Carl Thiel

10.

The Grindhouse Blues

11.

El Wray

12.

Police Station Assault

13.

Dakota - with Carl Thiel

14.

Zero to Fifty in Four

15.

Fury Road

16.

Helicopter Sicko Chopper - with Graeme Revell

17.

The Ring in the Jacket - with George Oldziey

18.

Killer Legs - with Rick Del Castillo

19.

Melting Member - with Graeme Revell

20.

Too Drunk to Fuck - Novelle Vague

21.

Cherry's Dance of Death - Chingon

22.

Two Against the World - Rose McGowan

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 4  

KenSentMe 04-08-2016, 23:51

Soundtrack wyjątkowo barwny.


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz