• Przepraszam, czy tu biją?
  • Mam tu swój dom
  • Sweet Tooth
  • Company Business – expanded score
  • Iron Giant, The – The Deluxe Edition

Letters from Iwo Jima

data publikacji: 25/08/2011

Listy z Iwo Jimy

Letters from Iwo Jima

„...nie potrafię mieć do duetu Eastwood/Stevens pretensji za to, że nie postarali się na zaprezentowanie czegoś więcej...”

Kompozytor: Kyle Eastwood, Michael Stevens

Rok produkcji: 2007

Wytwórnia: Milan Records

Czas trwania: 37:41 min.

Wojenny dyptyk o Iwo Jimie w reżyserii Clinta Eastwooda zyskał miano filmowego wydarzenia jeszcze w fazie produkcji. Jego premiera nie zawiodła oczekiwań, chociaż znacznie większe uznanie zyskały „Listy z Iwo Jimy” – druga odsłona historii, zdobywając Złoty Glob i szereg nominacji do nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej. Faktycznie jest ona lepsza od „Sztandaru chwały” pod właściwie każdym względem: na poziomie aktorstwa, reżyserii, scenariusza, a także muzyki.

 

Do „Sztandaru chwały” Clint Eastwood napisał muzykę własnoręcznie. Przy „Listach...”  poprosił o to swojego syna, Kyle’a, i Michaela Stevensa. Wcześniej obydwaj panowie pomagali Eastwoodowi seniorowi w tworzeniu muzycznej warstwy „Rzeki tajemnic” i „Za wszelką cenę”. Ich kompozycja znalazła się również w „Sztandarze chwały”. Teraz jednak stanęli przed nowym wyzwaniem: napisania od początku do końca pełnej ścieżki dźwiękowej.

 

Kino Clinta Eastwooda charakteryzuje się umiarkowanym wykorzystaniem muzyki. Nawet takim gigantom jak John Williams czy Maurice Jarre nie dawało ono specjalnego pola do popisu. Podobnie jest z „Listami...”, muzyka towarzyszy obrazowi dyskretnie, często zupełnie niezauważalnie. Jednak już od „Za wszelką cenę” zaczęły się w filmach Eastwooda pojawiać pojedyncze, subtelne, acz wyraziste motywy. Taki temat pojawia się i w drugiej części dyptyku o Iwo Jimie i jestem skłonny uznać, iż to najlepsza melodia, jaka kiedykolwiek pojawiła się w jego filmie. Ma spokojny, niemal elegijny charakter, urzeka prostotą i elegancją. Prowadzi ją najczęściej fortepian z delikatnym towarzyszeniem smyczków, zaś gdy przejmuje go trąbka wsparta dyskretnymi werblami dostrzegalny jest szlachetny patos. Warto zwrócić uwagę, iż chociaż film opowiada o losach japońskich żołnierzy, nie ma tu dalekowschodnich elementów, pozbawiona jest ich zresztą niemal cała ścieżka dźwiękowa.

 

Niestety główny motyw to jedyny bardzo pozytywny element kompozycji Eastwooda i Stevensa. Resztę muzyki stanowi w większości użytkowy, pozbawiony pomysłu underscore. To melodyczne ubóstwo jest celowe, film nie potrzebował więcej angażującej muzyki, ale może się okazać straszakiem dla potencjalnych słuchaczy. Warto dodać, iż w przeciwieństwie do „Sztandaru chwały” nie ma tu muzyki źródłowej urozmaicającej odsłuch. Ma to i swoje dobre strony, zachowana jest bowiem jednolitość nastroju, szybko jednakże pojawia się też monotonia. Przerywają ją jedynie stylizowane „Dinner Party” i japoński chór dziecięcy w „Song of the Defense of Iwo Jima”.

 

Mimo słabej oceny całości, nie potrafię mieć do duetu Eastwood/Stevens pretensji za to, że nie postarali się na zaprezentowanie czegoś więcej. Stworzyli muzykę pasującą do obrazu, lecz pozostającą cały czas na dalszym planie. Prawdopodobnie tego życzył sobie Clint, reżyser, który woli, by muzyki było za mało, niż za dużo. Należy im się za to ogromna pochwała za napisanie świetnego motywu przewodniego, może nieco konwencjonalnego, ale pełnego siły i czystej poezji. Chociaż więc pewnie dla wielu spotkanie z tą muzyką skończy się na wysłuchaniu wspaniałych „Main Titles”, ja do dwunutkowej oceny nie zawaham się dołożyć jeszcze sporego plusa.

Autor recenzji: Jan Bliźniak


CD 1

01.

Main Titles

02.

Letters Montage

03.

Preparing For The Battle

04.

Suicide

05.

Enemy Fire

06.

Shimizu's Past

07.

Dinner Party

08.

Nearing The End

09.

Kuribayashi's Farewell Letter

10.

Song For The Defense Of Iwo Jima

11.

Kuribayashi Pleads For Death

12.

End Titles (Part 1)

13.

End Titles (Part 2)

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz