• 13 Reasons Why
  • Dalida
  • Straight Outta Compton
  • Hologram for the King, A
  • BFG, The

Day After Tomorrow, The

data publikacji: 27/06/2007

Pojutrze

Day After Tomorrow, The

"...do bólu rzemieślnicza partytura..."

Kompozytor: Harald Kloser

Rok produkcji: 2004

Wytwórnia: Varese Sarabande

Czas trwania: 38:19 min.

Niemałe było zaskoczenie, gdy ogłoszono, że oprawę muzyczną do najnowszego filmu Rolanda Emmericha "Pojutrze" napisze Harald Kloser. Do tej pory sukcesy ścieżek dźwiękowych z filmów tego reżysera związane były z innym kompozytorem – Davidem Arnoldem. W końcu, kto nie pamięta takich dzieł jak "Gwiezdne Wrota" czy "Dzień Niepodległości". Współpraca obu panów przy tych obrazach bez wątpienia należała do bardzo udanych. David Arnold tworzył partytury oparte na świetnych tematach i monumentalnych orkiestracjach, które w swoim patosie unikały jednak pewnej przesady – tym samym filmy unikały też pewnego komizmu... Jednak w przypadku "Pojutrza", Arnold został zastąpiony przez pewnego Austriaka z niewielkim hollywoodzkim dorobkiem. Mowa oczywiście o Haraldzie Kloserze, który wcześniej zdążył zabłysnąć jedynie solidną, aczkolwiek niczym się nie wyróżniającą się partyturą do filmu sci-fi "Trzynaste piętro". To nie oznacza, że kompozytor ten nie ma doświadczenia w komponowaniu muzyki filmowej, napisał bowiem muzykę do ponad trzydziestu niemieckich produkcji - głównie dokumentów.

"Pojutrze" nieco różni się od pozostałych dokonań niemieckiego reżysera, który przyzwyczaił nas do swojego zamiłowania w niszczeniu amerykańskich miast (patrz "Dzień niepodległości" i "Godzilla"). Tutaj też, co prawda dewastacji ulega kilka metropolii, jednak twórca skupia się bardziej na przeżyciach bohaterów, a nie tylko na spektakularnych efektach specjalnych. W pewnym sensie oddaje to też muzyka napisana przez Haralda Klosera... Kompozytor miał do dyspozycji podobno przeszło stuosobową orkiestrę symfoniczną. Gdy się o tym dowiedziałem, spodziewałem się potężnej, pełnej patosu ilustracji muzycznej na miarę dokonań Zimmera. Byłoby to nawet w kilku miejscach wskazane, bo reżyser ponownie zaczyna swój film od patriotycznych wstawek, a kończy na wyniosłym przemówieniu prezydenta USA. O dziwo, tak jednak nie jest. Kloser zrezygnował z typowego epickiego score'u na rzecz partytury spokojnej, dramatycznej, wręcz nastrojowej. Nostalgiczne i przejmujące tematy pasują do samej historii i dramatu głównych bohaterów, jednak nijak się mają do filmu akcji, której mimo wszystko, w tej produkcji nie brakuje. Słuchając tej muzyki w oderwaniu od obrazu, tak naprawdę trudno domyślić się, że "Pojutrze" to film katastroficzny. Czy to brak odwagi w wykorzystaniu całego potencjału orkiestry, czy swego rodzaju wizja? Trudno orzec. Jakiekolwiek miał Austriak zamiary, efekt końcowy pozostawia wiele do życzenia...

Niedługi, bo niespełna 35-minutowy soundtrack rozpoczyna się tytułowym utworem "The Day After Tomorrow". Można powiedzieć, że jest to temat przewodni - pojawia się on na samym początku filmu. Otwiera go niepokojący kobiecy śpiew, którego niestety więcej nie uświadczymy na tym krążku. A szkoda... Piękne ujęcia lodowca z lotu ptaka w połączeniu z równie wspaniałą kompozycją, opartą głównie na smyczkach i przejmującym chórze, naprawdę robią wrażenie. Pojawiający się tutaj motyw powtórzony zostaje jeszcze raz w nieco innej aranżacji w czternastym utworze - "President`s Speech" - w którym, notabene, sprawdza się jeszcze lepiej. Ilustruje on, bowiem wyniosłą z zasady scenę (w końcu to przemówienie prezydenta), w której wzruszenie wywołuje niezwykle liryczny temat. Co ciekawe nie jest pompatyczne "utworzysko", jakie z reguły w podobnych scenach serwują inni kompozytorzy - Rabin i "Armageddon", czy "Dzień niepodległości" Arnolda. Brawa należą się dla Klosera za to, że obyło się tu bez tego sztucznie nadmuchanego patosu. Niestety na tym kończy się urok tej płyty. A to, dlatego że jest to kolejny przykład ścieżki dźwiękowej, która rozpoczyna się nad wyraz obiecująco, a kończy... No właśnie, trudno powiedzieć jak i kiedy, bo do tego momentu słuchacz już śpi.

Dziełu Klosera zdecydowanie brakuje charakteru. Po kilkukrotnym przesłuchaniu doszedłem do wniosku, że nie ma tu nic, co naprawdę przykuwałoby uwagę. Nic wyróżniającego się na tyle, żeby oczarować, lub, chociaż zaintrygować słuchacza (poza wspomnianym wcześniej kobiecym wokalem na samiuteńkim początku). Bezbarwność to chyba najgorszy grzech, jaki może popełnić kompozytor. Tym bardziej, że większość materiału zawartego na płycie to typowy underscore, a więc muzyka pełniąca w filmie funkcję tła. Niestety Kloser mimo wszystko Hansem Zimmerem nie jest i jego wysiłki także w tej materii dały niewiele, czego rezultatem jest wyjątkowo bezbarwne tło. Utwory przemijają jeden za drugim momentami zahaczając o subtelny suspens. Mrok przeciętności rozjaśnia słownie kilka elementów. Takimi jasnymi punktami są wspomniane dwie pozycje z tematem głównym, oraz "The Human Spirit" wykorzystujący jego kawałek. Można do nich zaliczyć także nieliczne fragmenty ilustrujące bardziej dramatyczne sceny, jak "Tidal Wave" i "Superfreeze", odpowiednio opisujące zalanie, a później atak mrozu na Manhattanie. Te dwa utwory są doskonałym przykładem na to, że kompozytor potrafi jednak wykorzystać potencjał sekcji dętej łącząc ją z agresywną perkusją i smyczkami. Szczególnie ta pierwsza, bardzo dramatyczna i dynamiczna kompozycja, potrafi wbić w fotel....

Niestety poza wspomnianymi utworami, nieco szybsze fragmenty spotkamy tylko w "Blizzard" i "Rio Grande", a mowa tu o słownie kilku - kilkunastu sekundach w każdym z nich. Zarówno do poziomu technicznego, jak i połączenia partytury z obrazem, trudno się przyczepić – paradoksalnie, w filmie ów score sprawdza się naprawdę dobrze. Wydaje się, że "Pojutrze" Haralda Klosera to solidna robota, bez większych plusów, ale i dużych minusów. Skąd więc tylko dwie nutki w ocenie końcowej, a nie na przykład trzy? Bo ta do bólu rzemieślnicza partytura stworzona najwyraźniej tylko i wyłącznie w kontekście filmu, nie ma nic do powiedzenia poza nim. Zero wyrazistości i inwencji... Kloser na tym krążku rysuje się jako... okropny nudziarz.

Jeszcze na koniec słówko o zwiastunie. W trailerze filmu "Pojutrze" wykorzystano utwór X-Ray Dog, "Shadow of Tyranny". Potężny chór i orkiestra mogą robić wrażenie, mimo że są wygenerowane na komputerze. Osobiście nie miałbym nic przeciwko, gdyby muzyka do filmu poszła właśnie w tym kierunku.

Autor recenzji: Jakub Kośla


CD 1

01.

The Day After Tomorrow

02.

Tornado Warning

03.

Sam!

04.

Tidal Wave

05.

Body Heat

06.

Hall's Plan

07.

Rio Grande

08.

A Sniper's War

09.

Bedtime Story

10.

Blizzard

11.

Superfreeze

12.

Cutting the Rope

13.

Because of You

14.

President's Speech

15.

The Human Spirit

16.

Burning Books

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz