• Split
  • Ballerina
  • Secret Life of Pets, The
  • Storks
  • Trolls

Beowulf

data publikacji: 01/06/2008

Beowulf

Beowulf

"...zdaje się nie wychylać ponad żadne normy..."

Kompozytor: Alan Silvestri

Rok produkcji: 2007

Wytwórnia: Warner Bros.

Czas trwania: 46:52 min.

Najnowsza produkcja Roberta Zemeckisa jest najprawdopodobniej najlepszym przykładem filmu stworzonego na potrzeby pokolenia MTV. Każda inna potencjalna grupa docelowa może nie zaakceptować łączenia legendy z najnowocześniejszymi technikami komputerowymi i mocno przebrzmiałą dawką akcji, wymagającej od widza nie lada wyrozumiałości. Dorośli nie zgodzą się na taką formę, kojarzącą im się – całkiem słusznie! – z wcześniejszym obrazem reżysera, "Ekspresem polarnym" (przypomnę tylko, że była to nawet zacna świąteczna bajka). Z kolei dla młodszych widzów "Beowulf" zdecydowanie jest zbyt brutalny. Zostaje więc grupa pośrednia, ale i z niej wykreślić trzeba co wybredniejszych. Bo nie ukrywajmy – dzieło to wysokich lotów na pewno nie jest. Producentom którzy wydali na film przeszło 150 milionów dolarów, na pociechę pozostaje wersja trójwymiarowa, która wzbudziła spore zainteresowanie

Gdy film słaby, w skromnym gronie filmowych melomanów, zawsze pojawia się pytanie, czy tonący obraz, pociągnie za sobą ścieżkę dźwiękową, czy też może obroni się sama? W przypadku "Beowulfa", score Alana Silvestriego zdaje się lokować gdzieś pomiędzy, ni to tonąc, ni to pływając samodzielnie. To taki trochę "Van Helsing 2" - raz lepszy a raz gorszy. W przeciwieństwie jednak do ilustracji filmu Stephena Sommersa, największym problemem "Beowulfa" nie jest brak wyważenia, a straszna wtórność

Już po przesłuchaniu pierwszych pięciu minut płyty, nie skrywa ona przed słuchaczem żadnych tajemnic. Jedynie temat przewodni otwierający soundtrack w skróconej aranżacji w "Beowulf Main Title", i później rozbrzmiewający w pełnej krasie w "What We Need Is a Hero", może przynieść pewne zaskoczenie. Nie będzie miało ono jednak większego znaczenia w kontekście ogólnej oceny partytury. Silvestri wbrew temu co można by się spodziewać po muzycznej ilustracji wczesnośredniowiecznej legendy, w temacie przewodnim, poświęconym tytułowemu herosowi, korzysta z mocnego brzmienia elektrycznych gitar, które w połączeniu z męskim chórem, robią wrażenie jakby napisano je na potrzeby jakiegoś zwiastuna filmowego. Na szczęście orkiestracje są dobrym kontrargumentem przeciw temu niemiłemu uczuciu. Ale to już norma, że Silvestri sporą wagę przywiązuje do poziomu technicznego swojej muzyki. Choć muszę tu z nieukrywanym smutkiem dopowiedzieć, że poziom aranżacyjny odbiega od dotychczasowej twórczości kompozytora.

Zastosowane przez Silvestriego połączenie dwóch światów jest pomysłem oryginalnym tylko jak na niego samego, bo w świecie muzyki filmowej podobne hybrydowe zabiegi są już normą, jeśli nie modą. Przecież całkiem nie tak dawno temu Zimmer napisał rockowo brzmiący "The Kraken" do "Skrzyni umarlaka", której akcja rozgrywa się mniej więcej w XVIII wieku, a Coppola do "Marii Antoniny", swojej interpretacji losów francuskiej królowej, żony Ludwika XVI, dobrała popowe, punkowe (i inne) piosenki. Czym jest gitara w połączeniu z Ciemnymi Wiekami w czasach takich kolaży? Wracając do tematu głównego: Najlepiej wsłuchać się w niego w "What We Need Is a Hero", gdzie bogatszy jest od "Main Title" o kilkadziesiąt sekund i dwa – nazwijmy je – podtematy Beowulfa. Motyw ten oraz jego rozwinięcia silnie nawiązują do "Van Helsinga", różniąc się od niego w zasadzie tylko wspomnianymi gitarami elektrycznymi. Poza tym styl jest identyczny, począwszy od heroicznego i monumentalnego męskiego chóru, przez prowadzące temat waltornie, aż po charakterystyczne dla kompozytora pod względem rytmiki kotły w tle. Naturalnie wszystko podrasowane samplami, co nadało całości przebojowości. Pod względem melodii temat główny przypomina partyturę z "Powrotu Mumii", jednak brzmieniowo, czuć obecność "Van Helsinga". "Conan" z pewnością to nie jest.

Kompozytor poświęca głównemu bohaterowi jeszcze trzy utwory, które razem z tematem głównym można rozdzielić do jednej z dwóch grup – patetycznej i lirycznej. Na szczęście w "Beowulfie" udało się umiejętnie wyważyć oba te typy muzyki, dzięki czemu zachowano równowagę, której "Van Helsing" może tylko pozazdrościć. Stawia to całą partyturę nieznacznie wyżej od ilustracji do obrazu Sommersa. Temat heroiczny głównego bohatera pojawia się jeszcze w "I'm Here to Kill Your Monster", gdzie prezentowany jest nam też fragmentarycznie action score, będący istotną częścią soundtracku, oraz w "He Was the Best of Us", będącym zresztą swoistą suitą wszystkich motywów, poświęconą wspaniałemu wikingowi.

Liryczna warstwa "Beowulfa", choć niewątpliwie bogata, odbiega od tego co Silvestri napisał dla "Van Helsinga" (przepiękne "Reunited") czy nawet "Tomb Ridera". Może się jednak podobać, tym bardziej, że ów temat emocjonalny prezentowany jest na płycie w kilku ciekawych odmianach. Po raz pierwszy słyszymy go w "I Am Beowulf", później jest "He Has a Story To Tell", "Full of Fine Promises" oraz oczywiście "He Was the Best of Us"". Harmoniczne i spokojniejsze od heroicznych tematów, różnią się od nich także chórem, który z męskiego zmienia się teraz w kobiecy. Emocje dodatkowo podkreślają subtelne brzmienia smyczków i wiolonczeli. A żeby nie było za dużo liryki, tematy poświęcone uczuciom poprzecinane są na płycie często długimi kompozycjami spod znaku action score. Czasami nawet za długimi ("Beowulf Slays the Beast"), mimo że w porównaniu z filmem mocno skróconymi. Podobnie jak Zimmer, Arnold czy Doyle, Silvestri pisząc muzykę akcji stara się by nie miała ona charakteru czysto ilustracyjnego, jak np. u Williamsa, a bardziej idzie w kierunku wpadającej w ucho melodii. Jednak ciężko jest się nią w pełni cieszyć, gdy 100-osobowa orkiestra wspomagana elektroniką atakuje słuchacza z mocą bomby atomowej. Gdyby jeszcze temat był tego wart.

Obok tematów akcji oraz poświęconych głównemu bohaterowi, kompozytor napisał także dwa tematy dla głównego przeciwnika Beowulfa, Grendela oraz jego uwodzicielskiej matki. Pierwszy lawiruje między muzyką akcji a suspensem, ostatecznie budując atmosferę grozy i zniszczenia, co ilustrują urywane wejścia chóru i nagłych uderzeń bębnów ("First Grendel Attack") oraz przeciąganych smyczków i skopiowanej z "Van Helsinga" muzyki akcji prowadzonej przez waltornie ("Second Grendel Attack"). Znacznie ciekawiej wypada motyw matki potwora, gdzie Silvestri komponuje bardzo ciekawy, budujący napięcie suspens przywołujący wspomnienie "Nagiego instynktu" – chyba najbardziej korzystne nawiązanie w całej ścieżce dźwiękowej, jedyne w pełni uzasadnione i udane. W obu filmach mamy do czynienia z silnymi i pewnymi siebie kobietami, które w pojedynkach z mężczyznami umiejętnie korzystają ze swojego seksapilu. "The Seduction" fenomenalnie to oddaje dzięki użyciu harfy, smyczków i fletu, które dodatkowo wzbogaca miejscami żeński chórek.

Soundtrack uzupełniają trzy piosenki – dwie umiejscowione wśród muzyki instrumentalnej, stylistyczne do niej nawiązują dzięki melodiom opartym na tematach przewodnich oraz aranżacji instrumentalnej, za którą odpowiadał sam Silvestri (słowa napisał Glen Ballard, a wykonała je Robin Wright-Penn). Dzięki temu nie kłócą się one z resztą płyty i spełniają rolę pauzy od mrocznego klimatu i głośnej muzyki akcji. Większych zalet nie ma się co doszukiwać. Trzecia piosenka to już, jak przystało na Hollywood, popowa ballada Idiny Menzel rozbrzmiewająca podczas napisów końcowych. Od beznadziejnej przeciętności ratuje ją tylko wstęp ładnie łączący ją ze scorem. Tak jest tylko przeciętna. Jak zresztą cały soundtrack, który zdaje się nie wychylać ponad żadne normy, ale też nie spadać poniżej ich.

Autor recenzji: Jakub Kośla


CD 1

01.

Beowulf Main Title

02.

First Grendel Attack

03.

Gently As She Goes - Robin Wright-Penn

04.

What We Need Is A Hero

05.

I`m Here To Kill Your Monster

06.

I Did Not Win The Race

07.

A Hero Comes Home - Robin Wright-Penn

08.

Second Grendel Attack

09.

I Am Beowulf

10.

The Seduction

11.

King Beowulf

12.

He Has A Story To Tell

13.

Full Of Fine Promises

14.

Beowulf Slays The Beast

15.

He Was The Best Of Us

16.

The Final Seduction

17.

A Hero Comes Home (End Credits Version) - Idina Menzel

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz