• Ted Lasso: Season 2
  • Dune: Part One
  • Dune - Sketchbook
  • 11.22.63
  • Night Of, The

4400, The

data publikacji: 15/07/2007

4400

4400, The

"...nic nowego, takie muzyczne deja vu..."

Kompozytor: różni wykonawcy

Rok produkcji: 2007

Wytwórnia: Milan Records

Czas trwania: 40:07 min.

Jak historia filmu długa i szeroka, kino zawsze toczyło batalię z telewizją. Początki należały oczywiście do tego pierwszego, ale gdy w latach pięćdziesiątych, odbiorniki telewizyjne w amerykańskich domostwach stały się rzeczą normalną, dominacja srebrnego nad małym ekranem nie była już tak oczywista. Późniejsze premiery wielkich, kinowych widowisk, jak chociażby "Ben Hur", na nowo ożywiły zainteresowanie kinami, co pozwoliło na rodzaj koegzystencji z telewizją. Nastały późne lata 90’ i początek XXI wieku, kiedy to przemysł kinowy notuje spadek widzów, a na domiar złego, telewizja wytacza przeciw kinom wielkie działa. Seriale. Nie mówimy tu jednak o jakichś przeciętnych sitcomach, czy telenowelach, ale wysokobudżetowych przedsięwzięciach telewizyjnych jak "LOST – Zagubieni", czy "Battlestar Galactica", lub złożonych, wielowątkowych dramatach typu "Herosi" albo "4400" właśnie. Rosnąca ilość fanów pobudza zmysł zysku u szefów kanałów telewizyjnych, więc robią wszystko by kuć żelazo póki gorące. I tak do naszych sklepów trafiają wszelkiej maści gadżety, bardziej lub mniej kolekcjonerskie wydania DVD, ich reedycje itd., oraz... ścieżki dźwiękowe.

Jednym z ostatnich wydań serialowych soundtracków jest "The 4400". Jest to opowieść o ludziach, którzy lata temu zaginęli w niewyjaśnionych okolicznościach, by teraz powrócić. Okazuje się, że zostali oni uprowadzeni przez... kosmitów. Władze, obawiając się reakcji społeczeństwa na to niesamowite wydarzenie, postanowiły poddać wszystkich 4400 porwanych szczegółowym obserwacjom. Jako że nie wykazały one nic nadzwyczajnego, wszystkich wypuszczono i pozwolono odzyskać niegdyś utracone życie. Nikt jednak nie przewidywał tego co wtedy się stanie. Ludzie ci bowiem zaczynają objawiać nadprzyrodzone umiejętności, jak czytanie w przyszłości, niszczenie cudzych domostw, czy uzdrawianie. Nie byłoby to takie złe, gdyby wykorzystywali je w zacnych celach. Niestety, niektórym nie w głowie czynienie dobra. Pojawia się więc pytanie, czy uprowadzeni nie stanowią zbyt dużego zagrożenia dla ludzkości. Tym bardziej, że zaczynają zwalczać siebie nawzajem.

Album z "4400" to kompilacja dwunastu kawałków; jedenastu piosenek i jednego utworu instrumentalnego. To profesjonalnie dobrany zestaw, świetnie sprawdzający się w połączeniu z obrazem i ładnie współgrający ze sobą. Ani razu odsłuchując tą płytę, nie ma się wrażenia, że ten, czy tamten element nie pasuje do reszty układanki. Nie ma jednak ponad to z czego się cieszyć. Pozycje są ograne, świetnie znane i zwyczajnie... nudne. To po prostu nic nowego, takie muzyczne deja vu, choć z pewnością nie znacie wszystkich pozycji. Wystarczy, że znacie podobne brzmienia, inne propozycje danego zespołu itd. Do diaska, wystarczy że radia słuchacie raz na tydzień. Nijak to się ma do tajemniczej przecież historii, pełnej znaków zapytania, zagadek i niespodzianek. W zamian mamy popowo-softrockową składankę bez specjalnego wyrazu i kolorytu. Nadaje się na prezent dla zagorzałego fana serialu, albo kogoś kto lubi muzyczne tło dla codziennych czynności. Taka lekka dla ucha niezobowiązująca muzyczka rodem z list przebojów.

Na płycie znalazły się więc hity minionych lat, przy których nadal podryguje pospólstwo. Ja też, Ty też i Wy także. Maroon 5 wyśpiewuje swoje miłosno-rozterkowe "She Will Be Loved", Thirteen Senses wpada w ucho "Into the Fire", a Ivy nuci relaksacyjny refrenik w "Worry About You". W zasadzie najciekawiej robi się na końcu, gdy do głosu dochodzą ostatnie trzy utwory. W pierwszej kolejności zaskakuje obecność jednego z najwspanialszych kobiecych głosów jazzowych lat 40’ i 50’, Billie Holiday ze swoim klasykiem "Cheek to Cheek". Z kolei następne dwie pozycje to już kompozycje instrumentalne: "Salvation" Johna Van Tongerena zwraca na siebie uwagę silnym basem i melodią mocno kojarzącą się z "Nara" E.S. Posthumus z płyty "Unearthed". Najważniejsza w kontekście serialu i samej ścieżki dźwiękowej wydaje się być temat główny, czyli czołówka. Otwiera i zamyka on soundtrack w dwóch różnych wersjach: wokalnej i instrumentalnej. Niby intryguje, ale odkąd ją usłyszałem, raczej zastawiam się, gdzie kiedy ja to już słyszałem, niż rozpływam się nad melodią i jej brzmieniem.

Pozostaje pytanie, czy warto wydać dniówkę na płytę, która specjalnie nic nie wniesie do życia przeciętnego słuchacza? Jeśli nie masz radia, albo MTV tudzież VIVA'y, a lubisz gdy czasami pogrywa Ci coś cicho podczas gotowania, albo sprzątania – to jak najbardziej. W innym razie – nie bardzo.

Autor recenzji: Jakub Kośla


CD 1

01.

A Place In Time (Theme From The 4400) - Bosshouse feat. Amanda Abizaid

02.

This Is Your Life - Switchfoot

03.

Falling By The Wayside - People In Planes

04.

Into The Fire - Thirteen Senses

05.

Worry About You - Ivy

06.

How Do You Say Goodbye? - Engineers

07.

She Will Be Loved - Maroon 5

08.

Shy Baby - Jacqueline McKenzie

09.

Do the Buildings and Cops Make You Smile? - Bedroom Walls

10.

Cheek to Cheek - Billie Holiday

11.

Salvation - John Van Tongeren

12.

A Place In Time (instrumental arrangement) - The Landau Orchestra

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz