• Witch, The
  • Sing Street
  • Firestarter
  • Hitman’s Bodyguard, The
  • Klute / All The President's Men

Superman

data publikacji: 23/01/2010

Superman

Superman

"...czysty geniusz, pokazujący jak ważną rolę pełni w filmie muzyka...."

Kompozytor: John Williams

Rok produkcji: 1978 / 2000

Wytwórnia: Warner Archives / Rhino

Czas trwania: CD1 - 75:18, CD2 - 73:38 min.

 

John Williams napisał wiele genialnych ścieżek dźwiękowych, które są dziś uznawane za klasyki, a jego tematy znają wszyscy, bez względu na muzyczne preferencje. Historia kina bez jego partytur stałaby się o wiele uboższa i mniej interesująca. W całym Hollywood nie znajdziemy drugiego na tyle profesjonalnego kompozytora, który zawsze doskonale wczuwa się w każdy film i uwypukla wszystkie jego aspekty. O perfekcyjności Amerykanina niech świadczy to, że jeszcze nigdy żaden reżyser nie odrzucił jego pracy... Williams jest bardzo popularnym twórcą i trudno się temu dziwić. W końcu to on z dwóch prostych dźwięków stworzył sygnaturę krwiożerczego rekina. Dzięki niemu każdy krok Lorda Vadera mrozi krew w żyłach, a dinozaury z "Parku Jurajskiego" są tak magiczne. Nawet sam Superman jest winny kompozytorowi przysługę, gdyż to Maestro wykreował jego muzyczną wizytówkę, temat dzięki któremu każde wejście Człowieka ze Stali jest tak spektakularne i efektowne...

Ścieżka dźwiękowa z "Supermana" to bez wątpienia jedna z najlepszych prac Williamsa, a jedynym poważnym brakiem, jaki doskwiera tej partyturze, jest... brak Oscara, który niewątpliwie jej się należał. Muzyka z filmu o Człowieku ze Stali posiada wszystko, za co miliony fanów na całym świecie kochają dzieła kompozytora. Doskonały i wpadający w ucho temat główny, cały kuferek motywów pobocznych, potężne orkiestracje i niesamowity klimat. Oraz, co najważniejsze - "ten" niezwykły, williamsowski pierwiastek magii, który sprawia, że całości słucha się z nieukrywaną radością.

Na początku recenzji chciałbym wspomnieć o wydaniach ścieżki dźwiękowej z "Supermana", gdyż było ich kilka. Przez długi okres czasu score Williamsa był dostępny tylko na winylu, a w wersji kompaktowej pojawił się dopiero w roku 1987, dzięki Warner Brothers. Wypakowany po brzegi album (73 minuty) nie był jednak kompletny i nie wszyscy fani zostali usatysfakcjonowani. Tak, więc w dwudziestą rocznicę powstania obrazu wytwórnia Varese Sarabande zdecydowała się wydać re-recording dzieła Williamsa. W projekt został zaangażowany człowiek doskonale znający się na ponownym nagrywaniu klasyków muzyki filmowej - John Debney oraz The Royal Scottish National Orchestra. Mimo lepszej jakości dźwięku niektórzy wciąż byli niezadowoleni, gdyż oryginalnego brzmienia The London Symphony Orchestra nie da się podrobić, co więcej album pominął kilka świetnych kompozycji. Dzieło Amerykanina w całej okazałości zaprezentowała po raz pierwszy wytwórnia Rhino Movie Music, która w roku 2000 bardzo starannie przygotowała Complete Score wzbogacony o kilka wersji alternatywnych. Godnym wspomnienia jest również niedawno wydany "Superman Blue Box", na który składa się aż osiem płyt CD. Krążki zawierają muzykę z czterech pierwszych filmów o Człowieku ze Stali, oraz serialu animowanego, który zilustrował Ron Jones. "Niebieskie Pudełko" pojawiło się na rynku dzięki Film Score Monthly, a całość wzbogacono o 160 stronicową książeczkę! Niestety, dla przeciętnego zjadacza chleba zestaw jest niedostępny. Nie tylko ze względu na cenę (120 $), ale przede wszystkim z powodu, małego nakładu (edycja limitowana do 3000 egzemplarzy). W tym tekście chciałbym opisać Complete Score od Rhino.

Wyżej wspomniany kuferek pełen tematów wcale nie jest jakąś małą szkatułką. Przypomina bardziej ogromną skrzynię, gdyż pod względem liczby motywów "Supermana" można porównywać z kultową "Nową Nadzieją"! Prym wśród melodii Williamsa wiedzie znakomity Marsz. Jest to jeden z najlepszych tematów poświęconych superbohaterom jakie kiedykolwiek powstały. Śmiało można go nazwać muzyczną kwintesencją heroizmu i dynamiki. Majestatyczny motyw stał się wizytówką Człowieka ze Stali i chyba nikt nie wyobraża sobie, by mogła go reprezentować inna melodia. Williams w swojej późniejszej karierze napisał jeszcze wiele doskonałych utworów, mimo to "Superman March" zawsze pozostał jednym z najlepszych. Do dziś jest niedoścignionym wzorem dla dziesiątek młodych kompozytorów i pewnie jeszcze długo tak pozostanie...

 

Drugim niewątpliwym hitem tej partytury jest znakomity "Love Theme from Superman". W moim życiu wysłuchałem wielu znakomitych tematów miłosnych i z całą stanowczością mogę stwierdzić, iż melodia z filmu Richarda Donnera jest jedną z najpiękniejszych. Jej niezwykłe, miękkie brzmienie doskonale uwypukla sceny z udziałem Supermana i Lois. Sprawia, że uczucie ich łączące wychodzi poza obraz i udziela się odbiorcom. Jednym z najlepszych tracków płyty jest "The Flying Sequence", w którym Williams wykazuje się wirtuozerią charakterystyczną dla największych twórców muzyki klasycznej. Maestro rozpoczyna ponad ośmiominutową kompozycję delikatnie, jakby chciał tylko zapoznać słuchacza z przepiękną i subtelną melodią miłosną. Później nadaje jej dynamiki za pomocą charakterystycznych dzwonków i szybko grających fletów. Na płycie znajdziemy dwie wersje tego niesamowitego utworu. Pierwsza jest wersją w pełni instrumentalną, a druga (słyszana w filmie) kończy się wejściem piosenki "Can You Read My Mind" (ta wersja znajduje się w bonusach). Dwa główne tematy - marsz i miłosny pasują do siebie idealnie i doskonale się dopełniają. Najlepiej pokazuje to genialna kompozycja "Prelude and Main Title March". Utwór otwierający "Supermana", to czysty geniusz, pokazujący jak ważną rolę pełni w filmie muzyka. Przez prawie 5 minut efektownych, aczkolwiek monotonnych napisów początkowych, niesamowity track utrzymuje widza w napięciu i przygotowuje na obraz. Chyba tylko Williams był w stanie sprawić, że odbiorca mimo tego, iż na ekranie nic się nie dzieje, jest do niego wręcz przyklejony...

John Williams, jak sam podkreśla, starał się podejść do ścieżki dźwiękowej z "Supermana" nie do końca "na serio". Film miał być rozrywką i zabawą, więc chciał aby jego muzyka też taka była. Luźne podejście do ilustracji filmu doskonale pokazuje pseudo wojskowy marsz, napisany dla przeciwników Supermana – "The March of the Villains". Niepoważny, a chciałoby się nawet rzec pokraczny puzon prowadzący utwór doskonale opisuje nieporadne, czarne charaktery filmu. Dzięki charakterystycznemu brzmieniu, marsz wyróżnia się na tle płyty i pozostaje w pamięci. Spotkałem się z opiniami, iż "The March of the Villains" jest najsłabszą częścią partytury. Prawdą jest, że jego dziwaczne brzmienie może nie wszystkim przypaść do gustu. Jednak moim zdaniem właśnie takiej melodii potrzebował film Richarda Donnera. Równie fascynujący jest Temat Kryształów. Maestro doskonale połączył w nim mrok i tajemnicę z odrobiną mistyki (w trochę innych proporcjach Maestro zmiesza te emocje w roku 1981, pisząc bardzo podobnie zbudowany motyw Arki z pierwszej części przygód Indiany Jonesa). Melodii można wysłuchać w wielu kompozycjach, za każdym razem, gdy się pojawia, niesie ze sobą napięcie. Najbardziej podniosłym utworem płyty jest "The Planet Krypton". Rozpoczyna go cudowny temat ojczystej planety Supermana. Nie trudno odgadnąć, iż był on wzorowany na majestatycznym "Tako Rzecze Zaratustra" Straussa, otwierającym kultowy film Kubricka "2001: Odyseja Kosmiczna". Dzieło Williamsa w niczym nie ustępuje słynnemu pierwowzorowi, jest równie podniosłe i potężne, a w moim przekonaniu nawet dostojniejsze.

Jednym z najgenialniejszych utworów płyty jest "The Fortress of Solitude". Kompozycję można przyrównać do pełnego operowego rozmachu, mistycznego i tajemniczego "The Visitors /Bye/End Title: The Special Edition" z "Bliskich Spotkań Trzeciego Stopnia". Williams rozpoczyna partyturę od mrocznego wstępu z Tematu Kryptonu i Kryształów. Po nim prezentuje doskonałą fanfarę, wzorowaną na motywie Gwiazdy Śmierci z "Nowej Nadziei" i wieńczy dzieło w iście operowym stylu. Jest to jedna z najlepszych kompozycji Amerykanina w całej karierze... Uwagę słuchacza przykuje zapewne "Growing Up". To wspaniałe scherzo, jest kwintesencją dynamicznej muzyki Williamsa. Bardzo dobrze prezentuje się melodia poświęcona rodzinnej miejscowości Clarka Kenta – Smallville. "Death of Jonathan Kent" i druga część "Leaving Home" oparte na tym temacie, to obok "Love Theme", najdelikatniejsze momenty płyty.

Muzyka akcji Williamsa jest niezwykle dynamiczna. Podtrzymuje widza w napięciu równie dobrze, co najlepsze utwory "Gwiezdnych Wojen". Wprawdzie action score Amerykanina jest jak zawsze okraszony odrobiną nad ilustracji (co jest jedną z niewielu wad soundtracku), jednak żadna z kompozycji nie powinna sprawić słuchaczowi najmniejszego kłopotu. Nawet w tak rozległej, bo prawie dwu i pół godzinnej pracy nie znalazł się choćby jeden utwór słaby. Ba, próżno tu szukać nawet średnich czy przeciętnych! Wszystkie tracki mają w sobie tyle dynamiki, iż nie sposób się przy nich znudzić. Wystarczy wspomnieć tylko "Super Rescues", "Chasing Rockets" czy "Superfeats", by udowodnić, że action score Williamsa jest jak złoto pierwszej próby.

 

 

Niestety, soundtrack nie należy do najoryginalniejszych. Czerpie garściami z wielu wcześniej powstałych dzieł. Styl, w którym Williams utrzymał "Supermana", został zaczerpnięty z o rok starszej "Nowej Nadziei". Nikogo więc nie powinno dziwić, że oba soundtracki nawiązują do tych samych źródeł – twórczości kompozytorów romantycznych (Wagner, Dworak) i muzyki filmowej Złotej Ery (w szczególności Miklosa Rozsy). Prócz tego na płycie można odnaleźć kilka tajemniczych fragmentów przypominających inną pracę Williamsa - "Bliskie Spotkania Trzeciego Stopnia". Jednak w przypadku "Supermana" ważniejszy od liczby zapożyczeń jest jej wpływ na późniejszą karierę kompozytora. Sam tylko "The March of the Villains" będzie inspiracją dla wielu komediowych melodii Amerykanina, między innymi doskonałego "Parade Of The Ewoks", "The Basket Game" z "Poszukiwaczy Zaginionej Arki" czy tematu tytułowego bohatera z filmu "Hook". Na płycie dostrzegalne są elementy późniejszego "The Asteroid Field" ("Superfeats") i liryczna trąbka z "Amistad" czy "Szeregowca Rayana". Nawet niezbyt uważny słuchacz dostrzeże sporo brzmień charakterystycznych dla trylogii przygód Indiany Jonesa, czy V i VI części Gwiezdnej Sagi Lucasa. Można tu wymienić jeszcze kilka przykładów prac, w których Williams inspirował się "Supermanem", a świadczy to tylko o tym jak istotna dla kompozytora była ta ścieżka dźwiękowa.Niezmiernie żałuję, że to nie Williams napisał muzykę do sequeli przygód Supermana. Ken Thorne, Alexander Courage i John Ottoman (ilustrujący te filmy), mimo ułatwionego zadania (gdyż mieli do dyspozycji materiał Maestro), nie napisali partytur dorównujących rozmachem i epiką dziełu Amerykanina. Co więcej, to właśnie materiał Williamsa był najlepszą częścią ich prac. Gdyby to nadworny kompozytor Spielberga zilustrował wszystkie obrazy, najpewniej powstałaby muzyczna saga wszech czasów dorównująca, a być może przewyższająca "Gwiezdne Wojny"...

Partyturę z "Supermana" można odbierać dwojako. Jeżeli podejdzie się do niej jak do czystej rozrywki to oczywiście spełni swoje zadanie w stu procentach. Williams jak mało kto potrafi napisać przebojową kompozycję, której słuchanie będzie wyśmienitą zabawą. Ten score jest wspaniałym przykładem jak muzyka filmowa może rywalizować pod względem słuchalności z popularną. Kiedy słuchacz nie ma zbytniej ochoty zagłębiać się w skomplikowaną strukturę "Supermana", nieco ponad godzina ilustracji Williamsa z wydania Warner Bros może mu wystarczyć. Jednak partyturę Amerykanina można też odbierać jako przeżycie artystyczne, muzyczne arcydzieło. Wielowątkową i skomplikowaną całość przepełnioną przeróżnymi tematami, wspaniałymi orkiestracjami, operowym rozmachem i symfonicznym majestatem. Tak niezwykłe kompozycje powstają bardzo rzadko i są pisane tylko przez największych geniuszy. Dla mnie ścieżka dźwiękowa z "Supermana" może stanąć obok takich arcydzieł muzyki klasycznej jak Dziewiąta Symfonia Beethovena, Symfonia "Z Nowego Świata" Dvoraka czy Requiem Mozarta. Wszystkie te prace sprawiają, że mam wrażenie obcować z czymś więcej niż zwykłą partyturą... Kiedy score Williamsa będziemy odbierać w taki sposób okaże się, iż wydanie Rhino Movie Music jest nie tylko odpowiednim, ale jedynym słusznym. Co bym więcej nie powiedział i tak nie oddam prawdziwej wartości tej kompozycji, gdyż niektórych rzeczy nie da się opisać słowami. Podsumuję więc moją recenzję jednym zdaniem: "Superman" to jedna z najlepszych partytur z filmów o superbohaterach jakie kiedykolwiek powstały, muzyczny geniusz który zauroczy każdego...

P.S.: Autor recenzji nie odpowiada za jej treść, gdyż w trakcie jej pisania był pod wpływem, działającej jak narkotyk, muzyki z filmu "Superman" autorstwa Johna Williamsa.

Autor recenzji: Bartosz Kuśmierz


CD 1

01.

Prelude and Main Title March

02.

The Planet Krypton

03.

Destruction of Krypton

04.

Star Ship Escapes

05.

The Trip to Earth

06.

Growing Up

07.

Death of Jonathan Kent

08.

Leaving Home

09.

The Fortress of Solitude

10.

Welcome to Metropolis

11.

Lex Luthor's Lair

12.

The Big Rescue

13.

Super Crime Fighter

14.

Super Rescues

15.

Luthor's Luau (Source)

16.

The Planet Krypton (Alternate)

17.

Main Title March (Alternate)

CD 2

01.

Superman March (Alternate)

02.

The March of the Villains

03.

The Terrace

04.

The Flying Sequence

05.

Lois and Clark

06.

Crime of the Century

07.

Sonic Greeting

08.

Misguided Missiles and Kryptonite

09.

Chasing Rockets

10.

Super Feats

11.

Super Dam and Finding Lois

12.

Turning Back the World

13.

Finale and End Title March

14.

Love Theme from Superman

15.

Can You read My Mind (Alternate) - dialog: Margot Kidder

16.

The Flying Sequence / Can You read My Mind - dialog: Margot Kidder

17.

Can You read My Mind (Alternate; Instrumental)

18.

Theme from Superman (Concert Version)

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz