• Doctor Strange
  • Miss Peregrine’s Home for Peculiar Children
  • Sing – score
  • Sing – Deluxe Edition
  • Split

Conan The Destroyer

data publikacji: 12/11/2008

Conan Niszczyciel

Conan The Destroyer

"...nikt nie będzie narzekał na nudę podczas słuchania płyty..."

Kompozytor: Basil Poledouris

Rok produkcji: 1984 / 1992

Wytwórnia: Varese Sarabande / MCA / Milan

Czas trwania: 33:10 min.

Ścieżka dźwiękowa z "Conana Barbarzyńcy" jest bez wątpienia jednym z największych osiągnięć muzyki filmowej. Basil Poledouris na jej potrzeby stworzył mnóstwo tematów, ubrał je w monumentalne orkiestracje i nadał całości niezwykły, średniowieczny klimat. Wszystkie utwory doskonale uwypuklały obraz, przejmując role narratora, co więcej nie były zwykłą ścianą dźwięku i zachowały całkowitą autonomię poza nim. I właśnie, dlatego soundtrack z filmu o przygodach Conana zachwyca po dziś dzień, a swojemu twórcy zapewnił nieśmiertelność...

"Conan Barbarzyńca" był jednym z pierwszych filmów, jakie przyszło zilustrować Poledourisowi. Z czasem kompozytor nabierał doświadczenia i kunsztu, coraz lepiej wykorzystywał potencjał orkiestry. Nie stronił też od elektroniki, w której używaniu był prawdziwym mistrzem, dzięki czemu jego prace doskonale przedstawiały się od strony technicznej. Jednak nigdy później nie napisał równie genialnej partytury jak przy pierwszej ekranizacji przygód mocarnego Conana. Nawet pracując przy sequelu tegoż filmu udało mu się napisać "zaledwie" bardzo dobrą ścieżkę dźwiękową. Zaledwie, bo patrząc na poprzednika soundtrack z "Conana Niszczyciela" nie dorównuje mu właściwie pod żadnym względem...

Poledouris chcąc zachować ciągłość muzyki w wielu miejscach nawiązał do poprzedniej ścieżki dźwiękowej. Przywołał stare melodie, takie jak: "Temat Miłosny", "Mountain Of Power Procession", a nawet "The Orgy" i "Wheel of Pain". Motyw główny filmu, poświęcony Jeźdźcom Taramis, można nazwać etniczną wersją, niezapomnianego tematu Jeźdźców Dooma. Poledouris zachował też wspaniały, średniowieczny i prehistoryczny klimat. Jednak z drugiej strony zmieniła się cała koncepcja muzyki. Pierwszy Conan był zbiorem "perełek", genialnych kompozycji, które mogły istnieć osobno i nie stanowiły zbyt spójnej całości. Natomiast sequel ma bardziej jednolitą budowę. Motyw Jeźdźców Taramis, przewija się w większości utworów akcji, a temat rogu Dagotha rozbrzmiewa w scenach, w których używa się magii.

Film Richarda Fleischera nie opierał się na dążeniu Conana do zemsty. Za to znalazł się w nim wątek intrygi, związanej z próbą ożywienia Dagotha. Przez to ilustracja Poledourisa musiała nabrać nowego charakteru, stać się bardziej mroczna i tajemnicza. Utwór "The Horn of Dagoth" doskonale pokazuje ten właśnie mrok. Niezwykle charakterystyczne brzmienie klawesynu wzmocnione smyczkami, a w innych kompozycjach mocno zaznaczonymi fletami, perfekcyjnie uzupełnia obraz. Zdecydowanie najlepszym fragmentem całej płyty jest składający się z aż trzech motywów "Crystal Palace". Otwiera go już wcześniej wspomniany temat rogu Dagotha który, przechodzi w doskonale podnoszący napięcie marsz. Po blisko trzech i pół minucie utworu Poledouris przełamuje nastrój wyczekiwania, wprowadzając do ilustracji melodię efektowną niczym wybuch wulkanu, doskonale wykorzystującą cały potencjał sekcji dętej. Wszystkie motywy tworzą niezwykle skomplikowaną całość, którą bez wątpienia można nazwać arcydziełem, dorównującym najlepszym kompozycjom z "Barbarzyńcy". Niestety, większość tracków płyty nie trzyma takiego poziomu. Niektóre powstały tylko po to żeby zapchać dziurę w filmie, są kompletnie bezbarwne i wręcz nudne.

Czas trwania płyty nie jest zbyt długi, nieco ponad pół godziny to dla Basila norma, która nie mniej pozostawia po sobie pewien niedosyt. Jednak jedynym utworem który mógłby wnieść coś ciekawego do całości krążka jest otwierająca obraz wersja "Main Title". Inne mogły by tylko zmęczyć słuchacza. Co prawda w filmie znalazło się kilka ciekawych aranżacji starych tematów, ale oprócz "Valeria Remembered" i "Approach to Shadizaar" pojawiły się tylko na krótką chwilę i nie zostały należycie zaprezentowane.

W kwestii współpracy muzyki z obrazem muszę przyznać, że jest naprawdę nieźle, jednak i w tym względzie score z roku 1982 jest znacząco lepszy. W sequelu "Barbarzyńcy" pojawiło się więcej dialogów niż w pierwszym filmie, przez co ścieżka dźwiękowa nie była już jego głównym narratorem. Nie współgra z dziełem Richarda Fleischera tak perfekcyjnie jak starsze o dwa lata arcydzieło Poledourisa. Mimo wszystko jest to bardzo porządny soundtrack, dobrze uwypuklający zawadiacki charakter obrazu. Świetnie oddaje klimat średniowiecza i heroiczność bohaterów, doskonale buduje mrok i tajemniczość. Motywy zapożyczone z wcześniejszego dzieła Kompozytora są na tyle uniwersalne, że sprawdziły się i w tej części.

"Conan Niszczyciel" to nie Barbarzyńca i wiele mu do tej genialnej partytury brakuje. Jednak patrząc na nią nie poprzez pryzmat poprzedniczki trzeba przyznać, że jest to bardzo dobry, przygodowy score. Z pewnością nikt nie będzie narzekał na nudę podczas słuchania płyty. Ciekawe tematy, klimat i emocje, a także dobry wybór materiału, sprawiają, że słuchanie muzyki będzie świetną rozrywką. Jednak ci, którzy liczyli na partyturę równie udaną jak sprzed dwóch laty zwyczajnie się przeliczą...

Autor recenzji: Bartosz Kuśmierz


CD 1

01.

Main Title / Riders of Taramis

02.

Valeria Remembered

03.

The Horn of Dagoth

04.

Elite Guard Attacks

05.

Crystal Palace

06.

Katta

07.

Dream Quest

08.

Night Bird

09.

Approach to Shadizaar

10.

The Scrolls of Skelos

11.

Dueling Wizards

12.

Illusion's Lake

13.

Conan & Bombaata Battle

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz