• Gold – score
  • Our Kind of Traitor
  • Assassin’s Creed
  • Domino
  • Catch-22

Shrek Forever After – score

data publikacji: 04/12/2010

Shrek Forever

Shrek Forever After – score

"...poetycka lotność, mistrzowska retoryka, orkiestracyjne kilimiarstwo..."

Kompozytor: Harry Gregson-Williams

Rok produkcji: 2010

Wytwórnia: Varese Sarabande / Colosseum / Geneon

Czas trwania: 42:05 min.

 

Tak oto zakończyła się jedna z najsłynniejszych serii filmowych ostatniej dekady. To wielki sukces "Shreka" przyczynił się do obecnego natłoku komputerowych animacji, które w większości jednak nie dorównują lotnością tworowi Andrew Adamsona oraz Vicky Jensona, przynajmniej jeśli chodzi o dzieła w konwencji "sympatyczne zwierzątka sypiące żartami dla dorosłych", ponieważ artystycznie na szczycie stoi niewątpliwie Pixar. Kolejne części przygód zielonego mieszkańca bagien również nie posiadały już owego niepowtarzalnego błysku, niechybnie zaćmionego przez nieodwracalną utratę świeżości, choć według mnie ostatnia ich odsłona nie pozostawia wiele do życzenia.

"Shrek" zaowocował także pamiętną ilustracją muzyczną autorstwa wyjątkowo udanego duetu Gregson-Williams/Powell. Na jej sukces złożyły się przede wszystkim ładne tematy, różnorodność, rozrywkowa lekkość oraz błyskotliwy dowcip. Przy następnych trzech filmach pracował już tylko Harry Gregson-Williams, bazując w dużej mierze na stworzonym wcześniej z rodakiem materiale. O ile jednak późniejsze obrazy wywoływały pewien niedosyt, to muzyka wciąż potrafiła mile zaskakiwać i dostarczać wielu przyjemnych wrażeń dźwiękowych, wcale nie mniej kalorycznych niż w przypadku partytury wyjściowej. Anglik zadbał o humorystyczną wymowę kolejnych ścieżek, sprawnie żonglując stylami oraz trafnie dobierając środki ilustracyjne. Wielkość swojego warsztatu pokazał między innymi w zabawnym "Tonight On ‘Knights’", będącym pastiszem telewizyjnych czołówek do programów policyjnych, oscarowym "The Ball", sympatycznie kpiącym z muzyki barowej "The Hook Attack" czy skrojoną na "Kill Billa" aranżacją "fairytale theme" w "Princess Resistance". Słowa uznania cisną na usta również kunsztowne stylizacje barokowe ("The Royal Treatment", "Far Far Away"), niezbędne do opisu dworu królewskiego, a także porywający walc "Family Dinner". Drobne zastrzeżenia można by mieć tylko do nowej tematyki, już mniej porywającej, ale przy tak silnej pozycji dwóch bezbłędnie ułożonych tematów głównych, raczej nie było potrzeby wprowadzania dodatkowych punktów charakterystycznych. Dziwi tylko brak wyrazistej melodii dla Kota w Butach.

Harry Gregson-Williams nie zawiódł i w "Shreku 4". Po raz kolejny uraczył nas rozmaitą, żartobliwą, instrumentacyjnie i ilustracyjnie wycyzelowaną partyturą, chyba najciekawszą z całej trójki. Dosyć zaskakujące jest, że kompozytor użył tu starych tematów w tak małych w porównaniu do minionych prac ilościach. Ograniczył się w zasadzie tylko do tematu baśniowego/Fiony oraz heroicznego, czyli tak zwanego "Shrek theme", głównie w jego lirycznej wersji, pełniącego także rolę "rodzinną" lub "codziennej rutyny". Niemal niezauważalnie pojawiają się jeszcze jedynie komiczny motyw podróży i fortepianowa słodycz dla maślanych kocich oczu ("Fiona Doesn’t Love Me"). Anglik dobrze zachował balans pomiędzy "antykami" a świeżymi wytworami swojego umysłu, dzięki czemu narracja wydaje się być pełniejsza i nie nuży.

Z nowości na szczególną uwagę zasługują przede wszystkim znakomity motyw czarownic z efektownymi, demonicznymi figuracjami skrzypiec oraz czarownie zaaranżowana melodia dla Rumpelstilskina, powiewająca lekko żydowskim folklorem europejskim. Szkoda tylko, że zostały tak słabo wyeksponowane w filmie.

Najczęściej prezentowany jest jednak temat Fiony jako wojowniczej księżniczki, posiadający w swojej konstrukcji, charakterystyczną dla Gregsona, opóźnioną nutę. Nie daje się również nie spostrzec wyraźnego motywu ruchu oporu, gdzie kompozytor poprzez gitarę elektryczną puszcza oko do słuchacza zaznajomionego z partyturą do "Shreka Trzeciego" ("Princess Resistance").

Ścieżka posiada jeszcze kilka smakowitych akapitów, do których należą między innymi przeurocze "Rumpels Announcement", zabawny walc "Din Din!" czy spektakularny, fugowany "The Main Event". Każdy powinien znaleźć w niej jakiś element estetycznie rozbrajający, ponieważ Anglik od strony rzemieślniczej dopracował ją w najdrobniejszych szczegółach i zadbał o jej wysoki poziom techniczny. Osobiście irytuje mnie jedynie "goła", akordowo-ostinatowa aranżacja tematu heroicznego w "His Day Is Up".

Omawiane dzieło jest bardzo udanym zwieńczeniem shrekowej kariery ostatnio pogrążonego w twórczym impasie, choć nadal cieszącego uszy Harry’ego Gregson-Williamsa. Poetycka lotność, mistrzowska retoryka, orkiestracyjne kilimiarstwo oraz urzekająca tematyka czynią "Shreka Forever After" jednym z najatrakcyjniejszych soundtracków, napisanych na potrzeby zmodernizowanego kina animowanego. Co jednak ciekawe, znacznie lepsze wrażenie robi w oderwaniu od obrazu, ale to już efekt niezrozumiałej maniery producentów quatrologii, którzy bezsensownie zwykli spychać muzykę ilustracyjną na dalszy plan, nawet w jej najbardziej widowiskowych i błyskotliwych momentach.

Autor recenzji: Andrzej Szachowski


CD 1

01.

Once (More) Upon a Time

02.

Rumpelstiltskin

03.

Same Day, Every Day

04.

Shrek Signs the Deal

05.

Rumpel's Kingdom

06.

The Exit Clause

07.

Ogre Resistance

08.

"Din Din!"

09.

Rumpel's Announcement

10.

Planning the Attack

11.

Fiona Doesn't Love Me

12.

Deal of a Lifetime

13.

The Main Event

14.

Rumpel's Defeat

15.

His Day is Up

16.

Never Been Better

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 3.73  

bladerunner22 06-08-2011, 21:13

Po blisko roku od premiery scoru, nie mam wątpliwości : Godny następca Królestwa Niebieskiego.5 lat trzeba było czekać :długo, ale warto, bo muzyczna ,, Shrekowa Trylogia'' Anglika to chyba najlepsza rzecz jaka mogła przydarzyć się scoromaniakom od czasów trzech kompozycji Williamsa na rzecz nowych ,, Gwiezdnych Wojen'' i Lotrów Shore'a. H.Gregson jednocześnie potwierdził swój geniusz. Pokazał kunszt i finezję, którą recenzent doskonale wychwycił. Jednocześnie nasunęły mi się pewne wnioski : Mój ulubiony kompozytor powinien pracować częściej przy animacjach . Pełna 5 i ani grama mniej.


czoug 08-09-2011, 20:51

Dziś wróciłem do niej znowu i z jeszcze większym podziwem doceniam jej niebywałą zgrabność.. Mnóstwo pięknych momentów. Wspaniały nowy motyw znakomicie dopracowany. To samo można powiedzieć o całej płycie, bo słucha się tego przednio. Obok Chicken Run mój ulubiony animacyjny Gregson. No i wizytówka Gregsona w postaci świetnego zakończenia płyty/filmu. Chyba nawet film obejrze


DanielosVK 09-09-2011, 23:20

Bez przesady. :|


czoug 11-09-2011, 20:13

Piątka, piątce nie równa:P Smok oczywiście rządził w 2010 i dalej to robi, ale to nie oznacza, że nie można dać się porwać czy, jeszcze,


dziekan 11-09-2011, 23:53

Ja tez daje najwyzszą note.Zobaczymy jak Gregson sobie poradzi w swiatecznych klimatach.


DanielosVK 11-09-2011, 23:54

Ale Smok zasługiwał na tą piątkę, a Shrek nie. :P


J.B. 12-09-2011, 15:08

I "Shrek" i "Smok" są na cztery, chociaż "Smok" lepszy, ale ja lubię tę pracę HGW głownie za jej przebojowośc i swego rodzaju finezję wykonania.


DanielosVK 12-09-2011, 22:15

Jak na moje to Shrek nawet na 4 nie zasługuje. A Smok 4,5-5, ja daję mu piątkę, bo się po prostu w tej muzyce zakochałem. :)


bladerunner22 13-09-2011, 10:19

Dodam tylko, że zgodzę się z Czougiem, że to również jeden z najlepszych soundtracków pod względem wydania w historii muzyki filmowej .


DanielosVK 13-09-2011, 16:00

Znalazłbym co najmniej 20 lepszych. :P


Pawlinda 13-09-2011, 17:23

Według mnie ten Shrek jest cienki.Trzeba onizyc srednią uzytkownikow bo tak nie moze byc!!!Co to to nie!!!!


» Zobacz wszystkie komentarze

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz