• Zbigniew Górny – Soundtracks
  • Ostatnia misja
  • Emoji Movie, The
  • Captain Underpants: The First Epic Movie – score
  • Akademia pana Kleksa

Simpsons Movie, The

data publikacji: 24/07/2008

Simpsonowie: Wersja kinowa

Simpsons Movie, The

"...być może mogło powstać coś świeżego..."

Kompozytor: Hans Zimmer

Rok produkcji: 2007

Wytwórnia: Extreme / Adrenaline Music / Fox Music / Interscope / Rhino

Czas trwania: 40:39 min.

Dokładnie nie wiadomo dlaczego zadanie napisania muzyki do kinowej wersji kultowych Simpsonów powierzono właśnie Hansowi Zimmerowi, a nie np. zasłużonemu dla serii Alfowi Calusenowi lub twórcy znamienitego tematu głównego Danny’emu Elfmanowi. Tylko dla gwarancji sukcesu komercyjnego, czy były ku temu jakieś inne, techniczne albo artystyczne przesłanki? – trudno powiedzieć. Tak, czy inaczej, słynnemu Niemcowi przyszło zmierzyć się z wcale niełatwym zadaniem, z którego wybrnął dosyć sprytnie, choć mało satysfakcjonująco dla słuchacza.

Problem Zimmera polegał gównie na tym, że znalazł się on w zupełnie nieznanej dla siebie przestrzeni, co z resztą wielokrotnie podkreślał w wywiadach. Świat absurdu, ironii i parodii wymaga specyficznej formy ilustracji, w którą Niemiec, mimo swojej wszechstronności i szerokich umiejętności w zakresie kuglarstwa stylistycznego, niezbyt dobrze się wpisuje. Mickey-mousing oraz standardowe, "kreskówkowe" rozwiązania orkiestrowe to rzeczy, w jakich kompozytor nigdy nie był biegły. Jego charakterystyczny, wyraźnie zarysowany styl, przez jednych nienawidzony, przez innych kochany, wydawał się nie mieć właściwego przeniesienia taką produkcję, jak "Simpsonowie". Zimmer zdawał sobie z tego sprawę i zapewne obawiał się, że zepsuje muzyczną tożsamość "Simpsonów", przez co zostanie wyklęty przez fanów oraz krytyków. Wiedział, iż znalazł się w trudnej sytuacji. Stąd też mechanizm obronny muzycznego ego Hansa wybrał najbezpieczniejszą drogę – "Let me be Danny’s arranger". I wielka szkoda, że podjął właśnie taką decyzję… Przed premierą soundtracku zapewne wielu zastanawiało się jak będzie wyglądał świat "Simpsonów" w konfrontacji z ekspansywnym językiem Zimmera. Być może mogło powstać coś świeżego, nietypowego. Na pewno nie nowatorskiego, ale jednak zwracającego uwagę. A tak otrzymaliśmy dosyć szablonową, symfoniczną papkę, lecz zawierającą mimo wszystko parę smacznych składników.

Płytę otwiera słynny "The Simpsons Theme", zaaranżowany z zachowaniem w zasadzie wszystkich elementów wersji Elfmana, ale w masywniejszym wydaniu (w końcu "Simsonowie" goszczą na wielkim ekranie). Powiem szczerze, że ten nowy wariant nawet bardziej mi się podoba. Jedyna różnica, która trochę mnie drażni to niżej zaśpiewane "The Simpsons" na początku utworu. Brzmi przez to jakby ciężej.

Zimmer oczywiście nie musiał stawiać problemowi czoła w pojedynkę, a właściwie był tylko opoką przedsięwzięcia. Z wywiadów wynika, iż jest on autorem nowego tematu Homera (po raz pierwszy słyszanego w "Trapped Like Carrots") oraz pomysłodawcą arcygenialnego utworu "Spider-Pig". Można śmiało powiedzieć, że to jeden z najdowcipniejszych i najbardziej błyskotliwych utworów muzyki filmowej ostatnich lat. Któż mógłby wpaść na pomysł zaaranżowania tematu ze standardu swingowego z końca lat 60 "Spiderman" na wzór klasycznej kantaty? Mistrzostwo!

I na tym kończy się domniemany wkład Zimmera w tą partyturę. Resztą zajęło się sześciu kompozytorów muzyki dodatkowej (z Henrym Jackmanem na czele) oraz aż ośmiu orkiestratorów – w tym stały współpracownik Elfmana, Steve Bartek. Prawdę mówiąc niewiele można o ich pracy napisać, a to z powodu jej zbytniej ilustracyjności. Tę część partytury nazwałbym więc po prostu miłym dla ucha efekciarstwem. Żaden z utworów, z wyjątkiem pastiszowego "Release the Hounds" oraz wspomnianego "Spider-Piga" nie zwraca większej uwagi. Pełno tu różnych niuansów brzmieniowych, których wyłapywanie może być całkiem przyjemną rozrywką, ale na krótką metę. Żadną przyjemnością jest natomiast słuchanie tego ohydnego remixu na końcu…

Krótko mówiąc, dzieło Zimmera i jego kolegów to niestety tylko odgrzewana mielonka orkiestrowa, wzbogacona paroma smacznymi składnikami, ale niezdolnymi znacząco wpłynąć na jej ogólną wymowę. Płyta na trzy, góra cztery przesłuchania.

Autor recenzji: Andrzej Szachowski


CD 1

01.

The Simpsons Theme – Danny Elfman

02.

Trapped Like Carrots

03.

Doomsday is Family Time

04.

Release the Hounds

05.

Clap for Alaska

06.

What's an Epiphany?

07.

Thank You Boob Lady

08.

You Doomed Us All... Again

09.

...Lead, Not to Read

10.

Why Does Everything I Whip Leave Me?

11.

Bart's Doodle

12.

World's Fattest Fertilizer Salesman

13.

His Big Fat Ass Could Shield Us All

14.

Spider Pig

15.

Recklessly Impulsive – Ryeland Allison

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz