• Lion
  • Magnificent Seven, The
  • Se7en – Collector's Edition
  • Sausage Party
  • Moonlight

Assassination of Jesse James by the Coward Robert Ford, The

data publikacji: 21/02/2008

Zabójstwo Jesse'ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda

Assassination of Jesse James by the Coward Robert Ford, The

"...chociaż wymaga od słuchacza dużego skupienia, to zwraca wszystko z nawiązką..."

Kompozytor: Nick Cave, Warren Ellis

Rok produkcji: 2007

Wytwórnia: Mute Records

Czas trwania: 43:34 min.

"Jesse James was a lad that killed many a man,
He robbed the Glendale train,
He stole from the rich and he gave to the poor
He'd a hand and a heart and a brain…"

W roku 1882, dokładnie 3 kwietnia, zastrzelona została legendarna postać Dzikiego Zachodu – Jesse James, lider gangu rewolwerowców, który nękał ludzi przez długie lata. Za spust pociągnął Robert Ford, który za młodu uwielbiał opowieści o Jessem i marzył o dołączeniu do jego bandy. Jednak, kiedy marzenie się spełniło, przyszło rozczarowanie. Jesse James nie sprostał wyobrażeniom, jakie rodziły się w głowie Roberta podczas zagłębiania się w barwne opisy jego wyczynów. Uśmiercając Jamesa, Ford liczył na wieczną sławę swojego nazwiska, większą niż tą przypisywaną jego ofierze. Chociaż udało mu się posłać rzezimieszka na tamten świat, to jednak nie zdołał on uśmiercić jego legendy. Zaś swoje nazwisko zamiast sławą, okrył hańbą - Roberta Forda po dziś dzień określa się mianem tchórza.

W niespodziewanie piękny, poetycki wręcz sposób zdarzenia te przedstawia film Andrewa Dominica, w którym wspaniałe role dwójki głównych bohaterów odegrali Brad Pitt i Casey Affleck. Całość widzimy w mistrzowskim ujęciu obiektywu Rogera Deakinsa, który od pierwszej sceny hipnotyzuje widza pięknem obrazu. Zaś Nick Cave- muzyk znany z zespołów "The Boys Next Door" i "The Bad Seeds" oraz jego stały współpracownik Warren Ellis, od pierwszej nuty skomponowanej przez siebie muzyki rzucają swój własny czar, uwodząc słuchacza melancholijnym brzmieniem i niepowtarzalnym klimatem. "Zabójstwo..." to z pewnością najpiękniejszy soundtrack, jaki słyszałem od czasu "Źródła" Clinta Mansella. I z pewnością jest on równie niezwykły, co partytura do filmu Arronofskiego.

Już sam film Dominica ciężko nazwać westernem. Muzyka również stanowczo odbiega od takiej, do jakiej ten gatunek filmowy nas przyzwyczaił (przed sięgnięciem po nią radzę zapomnieć o gwizdanych motywach Morricone, czy rozbudowanych partyturach w stylu chociażby "Siedmiu wspaniałych" Bernsteina). Już poprzednie dzieło Cave’a i Ellisa – "Propozycja" brzmiało wyjątkowo. Tutaj artyści poczynili kolejny krok, jeszcze bardziej odcinający muzykę od stylistyki gatunku. Nie akcentują "westernowych" właściwości brzmienia wykorzystanych instrumentów. Mało kiedy da się tutaj poczuć prawdziwy klimat Dzikiego Zachodu. Najlepiej oddają go utwory taki jak "Cowgirl" i "Carnival". Są to jednak moim zdaniem słabsze momenty płyty, bo zakłócają one jednolitość zdecydowanie nie westernowego klimatu tej muzyki. Tak jak film, muzyka nie skupia się na opisywaniu zdarzeń, ale stara się wniknąć głębiej – ilustrując nastroje, lęki i charaktery bohaterów.

"Stukane" przez fortepian motywy w połączeniu z szarpaniem strun czy rytmicznym przeciąganiem smyczków kojarzą się z upływem czasu, miejscami nawet tykającym zegarem. Najlepiej słychać to w drugim na płycie "Moving On", ale taką koncepcję czuć w większości utworów. Między innymi właśnie dzięki temu nieustannie czujemy napięcie, co nie pozawala na 160 minutowym seansie się nudzić. Nie jest to nerwowe odliczanie pozostałego Jamesowi czasu, ale raczej powolna, sentymentalna opowieść o kresie jego życia i prawdziwym początku legendy (narrator w filmie pełni rolę gawędziarza). Muzyka wprowadza nas w stan hipnozy, płyniemy wraz z jej powolnym nurtem, który spokojnie doprowadza nas do celu. Jest nim "Song For Bob" – ostatni i najdłuższy z utworów, który z czystym sumieniem można nazwać małym arcydziełem. Jest prosty, ale to właśnie jego prostota obnaża uderzająca wymowę, która trafia dokładnie w serce, a wraz z końcowymi scenami filmu tworzy niezapomniane podsumowanie historii.

Zanim dopłyniemy do zamykającego utworu, czeka nas jednak wiele porywów nurtu. Aby muzyka do nas dotarła potrzeba więcej niż jednego jej przesłuchania. Najlepiej znaleźć chwile spokoju, i kiedy już nic nas nie będzie rozpraszało, dać się jej ponieść. W ciepłe, spokojne wody rzuci nas z pewnością początek albumu. Otwierające płytę "Rather Lovely Thing", wspomniane już "Moving On", przepiękne pozytywkowe "Song for Jesse" i "Falling" składają się na najlepszą część albumu, nie ma tu żadnej skazy. Wymienione wcześniej bardziej westernowe utwory również nasuwają pozytywne skojarzenia.

Zdarzy się i tak, że skierowani zostaniemy na bardziej posępne i niespokojne wody. "Last Ride Back to KC" i "What Happens Next" oparte są na tym samym, pełnym napięcia temacie. W pierwszym z utworów jest on powolniejszy, wygrywany bardzo nisko, przez złowieszczo brzmiące wiolonczele, w drugim przejmuje go kwartet smyczkowy wprowadzając wyższy poziom napięcia, by potem ponownie "oddać" go na chwilę wiolonczeli i następnie jeszcze raz powtórzyć w końcówce z dodatkowa siłą. Pod koniec "Last Ride Back to KC" czeka nas jeszcze miła niespodzianka – cichy fragment na fortepian i dzwonki, który rozświetla nieco ponurą wymowę tego kawałka.

Najlepiej z tych mroczniejszych utworów prezentuje się jednak "The Money Train". Doskonale współgra on ze sceną napadu na pociąg, dzięki czemu zostaje ona przed oczami na długo po seansie. Motyw ten pojawia się też tuż po śmierci Jesse’ego, gdzie równie dobrze spełnia swoje zadanie. Obok "Song for Jesse" i "Song for Bob" jest to zdecydowanie najlepszy utwór na płycie.

Muzyka do "Zabójstwa…" jest trudna w odbiorze. Samego tego faktu nie można jej jednak poczytać za wadę. Bo chociaż wymaga od słuchacza dużego skupienia, to zwraca wszystko z nawiązką. Jeśli chodzi o wady, to można ponarzekać nieco na zbytnią powtarzalność tematów w filmie. Wprawdzie każdy z nich spisuje się bardzo dobrze w przypisanych sobie scenach, ale miejscami chciałoby się usłyszeć coś nowego. Na albumie jest lepiej, chociaż zapewne niektórym wyda się on zbyt monotonny. Ale pomimo tych drobnych wpadek taką muzykę trzeba sobie wysoko cenić, gdyż rzadko kiedy kompozytorzy z Hollywood częstują nas muzyką równie subtelną i hipnotyzująco piękną jak ta. Soundtrack Cava i Ellisa wyróżnia się znacząco na tle innych pozycji z ubiegłych przynajmniej kilku miesięcy. Czas pokaże, czy jego magia jest wystarczająco mocna, żeby został legendą. Szanse ma spore…

"…Well it was Robert Ford, that dirty little coward,
I wonder how he feels,
For he ate of Jesse's bread and he slept in Jesse's bed,
And he laid poor Jesse in his grave."

P.S.: W ramach ciekawostki dodam, że facetem, który w końcówce filmu śpiewa przytoczoną tu przeze mnie piosenkę jest nie kto inny, jak sam Nick Cave.

Autor recenzji: Damian Słowioczek


CD 1

01.

Rather Lovely Thing

02.

Moving On

03.

Song for Jesse

04.

Falling

05.

Cowgirl

06.

The Money Train

07.

What Must Be Done

08.

Another Rather Lovely Thing

09.

Carnival

10.

Last Ride Back to KC

11.

What Happens Next

12.

Destined for Great Things

13.

Counting the Stars

14.

Song for Bob

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 4.33  

J.B. 05-08-2011, 17:18

Ożywczo świeża muzyka, fakt wymaga skupienia, ale już same "Song for Bob" i "Song for Jesse" stawiają ją w czołówce najlepszych ścieżek dźwiękowych ostatnich lat. Cztery z dużym plusem.


Entarion 13-08-2013, 00:28

Muzyka przepiękna, tchnięta geniuszem muzycznym Cave'a. Wprowadza w niezwykły trans.


Radosław Ostrowski 21-08-2014, 12:31

Cave z Ellisem bardzo świeżo podeszli do westernu. Mocna czwórka z plusem za klimat.


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz