• Highwaymen, The
  • Tom à la ferme
  • State of Play
  • Isle of Dogs
  • BlacKkKlansman

Prince of Egypt, The

data publikacji: 27/04/2009

Książę Egiptu

Prince of Egypt, The

"... zdumiewające zgranie z obrazem..."

Kompozytor: Hans Zimmer, Stephen Schwartz

Rok produkcji: 1998

Wytwórnia: DreamWorks Records

Czas trwania: 54:27 min.

Nawet najlepsi twórcy mają w swojej karierze momenty słabości. Dla Hansa Zimmera największym była prawdopodobnie praca nad animowanym debiutem wytworni DreamWorks założonej przez Stevena Spielberga, Jeffreya Katzenberga (byłego szefa działu animacji Disney'a) i Davida Geffena. Debiutem tym, trzeba przyznać, że bardzo odważnym (ale przy okazji udanym) był "Książę Egiptu" - wyjęta z Biblii opowieść o Mojżeszu i wyprowadzeniu Żydów z Egiptu. Temat jak na animację poważny, co więcej sposób w jaki twórcy filmu do historii podeszli zasługuje na wszelkie pochwały. "Książę Egiptu" skupia się bowiem na braterskich relacjach Mojżesza (głosu użyczył Val Kilmer) i Ramzesa (jak zwykle fenomenalny Ralph Fiennes), których miłość skonfrontowana zostaje z przeznaczeniem i Bożym planem. Doprawdy zdumiewające, że udało się tą tematykę pokazać w przystępny dla dzieciaków sposób, nie zanudzając przy tym dorosłych. Trudno jednak nie stwierdzić, że jak na animację film DreamWorks jest niespotykanie poważny, dojrzały i daleko mu do beztroskiego klimatu innych tego typu produkcji przewijających się w ostatnich latach masowo przez kinowe ekrany – to już wystarczający powód, żeby go zobaczyć. A do tego film zdumiewa wizją plastyczną, łączącą w sobie animację klasyczną z 3D, a także warstwą muzyczną, za która odpowiadali Hans Zimmer (szef muzyczny studia) i Stephen Schwartz (obydwaj panowie mają na swoim koncie Oscara za pracę przy animacji – odpowiednio za "Króla Lwa" i "Pocahontas").

Dla Stephena Schwartza, który wcześniej współpracował głównie z Alanem Menkenem była to pierwsza okazja do bardziej samodzielnej pracy nad piosenkami. Wspaniałe, zaaranżowane przez Zimmera piosenki zachwycają melodiami, czy to pełnymi rozmachu ("Deliver Us", "The Plagues"), czy liryzmu ("All i Ever Wanted", "When You Believe"). Do tego dodać należy bezbłędne wykonanie, za które odpowiadają głównie sami gwiazdorzy podkładający głosy, chociaż są tu wyjątki. Vala Kilmera w śpiewaniu zastępuje fenomenalny Amick Byram. Wokalista ten śpiewał w ponad 100 filmach (!), między innymi "Shreku", "Aladdynie", "Pięknej i Bestii", "Mulan" i..."Matrixie". Wspaniałe, folkowe "Through Heaven's Eyes" zamiast Danny'ego Glovera wykonuje znany głównie z Brodwayu Brian Stokes Mitchell. Brawa należą się tym aktorom, którzy sami podjęli się śpiewu, a więc: dla Martina Shorta i Steva Martina za, może i najsłabszą na albumie, ale mimo wszystko przyjemną i godną uwagi ze względu na ciekawe orkiestracje "Playing With The Big Boys"; Ralpha Fiennesa za "The Plagues" i Michelle Pheiffer, która wraz z (zastępującą w wokalu Sandrę Bullock) Sally Dworsky swoim wykonaniem "When You Believe" przyćmiła moim zdaniem zbytnio szarżujące ozdobnikami Whitney Hounston i Mariah Carey. Największe owacje należą się jednak wybitnej izraelskiej wokalistce - Ofra Haza, która nie tylko śpiewa "Deliver Us" w 17 językach (!!!) - w tym po naszemu, ale także koloruje score Zimmera swoim niepowtarzalnym głosem, który niestety pozostał nam jedynie na płytach CD, po przedwczesnej śmierci artystki w 2000 roku.

Również teksty w piosenkach Schwartza są wybitne. "Deliver Us" ma w sobie coś z błagalnej, rozpaczliwej modlitwy, nie pozbawionej jednakże nadziei. "All i Ever Wanted" przepięknie prezentuje zrewidowane z biegiem czasu wartości moralne Mojżesza, wspaniale korespondujące i wchodzące w dialog z postawą Ramzesa, co również w warstwie muzycznej doskonale przejawia się w "The Plagues". "Through Heaven's Eyes" z kolei bezbłędnie komentuje scenę przedstawiającą w skrócie przemianę Mojżesza na przestrzeni kilku lat!

Zwieńczeniem całości jest cudowna (także dosłownie) piosenka "When You Believe", która zresztą dała Schwartzowi Oscara. Warto zwrócić uwagę, że pojawiający się tu chór przeciąga nas przez wszystkie pokolenia wyzwolonego narodu (podobno ten fragment to kompozycja samego Zimmera). Dla Schwartza "Książę Egiptu" był więc bardzo udanym artystycznym spełnieniem. Inaczej sprawa miała się z Zimmerem, dla którego jak wspomniałem na wstępie, praca ta okazała się prawdziwym koszmarem.

Już sama tematyka filmu przeraziła Zimmera. Kompozytor wspominał w wywiadach, że podczas nagrań w Londynie był spanikowany - zupełnie nie wierzył w funkcjonalność swojej muzyki i obawiał się, że spadnie na niego grad krytyki. Dlatego od samego początku produkcji Zimmer wtrącał podobno swoje uwagi dotyczące kształtu filmu. Na ile miał faktyczny nań wpływ, poza muzyką - nie wiadomo. Rozmyślając nad klimatem kompozycji pierwszym co wpadło Zimmerowi do głowy było zaproponowanie współpracy Ofra Haza. Zimmer zagłębił się także w "Listę Schindlera", również poruszającą temat religijnego prześladowania. Po jej analizie słusznie stwierdził, że w swojej pracy chce odejść jak najdalej od tego co zrobił Williams. Zimmer pisał i pisał, i jak sam przyznaje - zupełnie mu nie szło. Na szczęście miał do pomocy zaufanych ludzi ze swojego (wtedy jeszcze) Madia Ventures – w skład pomocników wchodzili m.in bracia Harry i Rupert Gregson-Williams, czy też Jeff Rona. Ich wsparcie okazało się chyba najbardziej nieocenione w karierze Niemca – to oni zebrali wszystkie 88 ścieżek, które spłodził Zimmer na potrzeby "Księcia Egiptu"i skleili je w trzymającą się kupy całość. Podobno nawet jeden z najlepszych w ogóle w karierze Zimmera utworów - "The Burning Bush" - kosztował kompozytora wiele stresu. Hans pisał ten fragment pod nie gotową jeszcze scenę (w recenzjach można znaleźć różne informacje – niektórzy piszą, że scena była gotowa, tylko nie pokolorowana, inni, że nie było jej w ogóle i muzyka powstała zupełnie "na ślepo"). Dopiero konsultacje ze współpracownikami miały sprawić, że Zimmer się przemógł i napisał zachwycający temat Boga, oddając cały majestat i tajemnicę biblijnej sceny.

Niestety podczas oscarowej gali nie miał on okazji podziękować kolegom, niesłusznie przegrywając obydwie nominacje (druga za "Cienką czerwoną linię"). Sama jednak nominacja do Oscara pokazuje, że wszelkie obawy Zimmera okazały się bezpodstawne. "Książę Egiptu" jest bowiem jednym z największych dokonań kompozytora. Score Niemca łączy w sobie dojrzały już styl agresywnej muzyki akcji MV z nowym językiem kompozytora, także tym bardziej lirycznym, który później na dobre rozkwitnął w "Gladiatorze".

Już będąca częścią "Deliver Us" ilustracja sceny płynięcia małego Mojżesza w koszyku pokazuje epicki charakter tej ścieżki. Dużo tu efektownych, popisowych orkiestracji, a przede wszystkim przemielania całości przez charakterystyczny Zimmerowski młynek elektroniki. "Książę Egiptu" udowadnia, że na tym polu Zimmer nie ma sobie równych. Współpraca żywych instrumentów z samplami jest zdumiewająca, ciężko stwierdzić które fragmenty muzyki nie są dotknięte przeróbką, które połowicznie, a w których elektronika całkowicie zastąpiła brzmienie orkiestry. Przy tym wszystkim melodia nie gubi się tu w chaosie i Zimmer nie zapomina o akcentowaniu detali (chociażby trąbka) czy tez wokaliz Hazy. Kiedy trzeba "Książę Egiptu" daje po prostu porządnego kopa w stylu MV, innym razem zdumiewa spokojem i głębią czy to solówek czy wokalu Hazy, jeszcze przy innej okazji urzeka tematami, chociażby tym Egiptu, będącym mroczniejszą przeróbką "Dziesięciu Przykazań" Elmera Bernsteina (demaskuje to kolejne źródło inspiracji Zimmera – wyobrażam sobie, że biedak w poszukiwaniu weny obejrzał dziesiątki [o ile nie setki] filmów traktujących o Mojżeszu;). Wszystko to łączy w sobie utwór "Goodbye Brother".

Kolejnym aspektem, na który chciałem zwrócić szczególną uwagę akurat przy tej kompozycji jest jej zdumiewające zgranie z obrazem. Przykładem niech będzie tu "The Reprimand", którego konstrukcja co do sekundy uzależniona jest od tego co widzimy w filmie, a pomimo to Zimmer nie ma problemu z wprowadzaniem żonglerki kilkoma tematami, które prowadzi od spokojnego początku do sensownego końca! Dla mnie to prawdziwe mistrzostwo świata. Podobnie zresztą sprawa ma się z zamykającym na płycie score Zimmera "Red Sea", które swoją podniosłą, epicką wymową potrafi wywołać ciarki na plecach. To z pewnością jeden z najlepszych utworów Zimmera o takim charakterze.

Nie można na koniec nie wspomnieć o dwóch kompozycjach, których nie ma na tym wydaniu, ale które zaistniały na "Collector's Edition", a w gruncie rzeczy o jednym z tych kawałków. Bo chociaż "It Is Only Beginning" to ciekawy i zróżnicowany tematycznie kawałek, to najwięcej zachodu, jeśli chodzi o "Księcia Egiptu" wywołuje obrosły legendą "Chariot Race", czyli jeden z najlepszych kawałków akcji Zimmera, przez wielu wskazywany nawet jako ten naj naj.

Ilustrujący wyścig Mojżesza i Ramzesa z początku filmu "Chariot Race" łączy w sobie wszytko to, za co jedni Zimmera kochają, a inni nienawidzą. Najpierw mamy trzy minutową jazdę bez trzymanki - zdumiewającą fajerwerkami technicznymi i aranżacyjnymi, pełną melodyjnych zwrotów akcji i uderzeń w talerze, a na dokładkę zmontowany z końcówki filmu monumentalny przegląd najważniejszych tematów – raj dla uszu, szczególnie tych lubujących się z stylu Hansa.

A na sam koniec należy wspomnieć, że o wrzuconych na płytę zamiast chociażby w/w dwóch utworów, kilku popowych pioseneczek wspominać nie ma co. Pomijając po prostu dobre "When You Believe" w wykonaniu Carey i Houston reszty nie da się słuchać... nawet znośne do czasu "River Lullaby" pozostawia po sobie niesmak tandetnej melodyjki je zamykającej.

Polityka dolara wypluła zresztą na światło dzienne poza tu opisanym oficjalnym albumem i wspomnianym "Collector's Edition" jeszcze dwa albumy "The Prince Of Egypt" o podtytułach "Nashville" i "Inspirational". Z drugiej strony fani Zimmerowskiej muzyki mogą wybierać w kilku bootlegach krążących po internecie. Należy się jednak liczyć z dziwacznymi montażówkami lub obecnością odgłosów z filmu.

Autor recenzji: Damian Słowioczek


CD 1

01.

The Prince Of Egypt (When You Believe) - Mariah Carey / Whitney Houston

02.

Deliver Us - Ofra Haza / Eden Riegel

03.

The Reprimand

04.

Following Tzipporah

05.

All I Ever Wanted (With Queen's Reprise) - Amick Byram / Linda Dee Shayne

06.

Goodbye Brother - Ofra Haza

07.

Through Heaven's Eyes - Brian Stokes Mitchell

08.

The Burning Bush

09.

Playing With The Big Boys - Steve Martin / Martin Short

10.

Cry - Ofra Haza

11.

Rally

12.

The Plagues - Ralph Fiennes / Amick Byram

13.

Death Of The First Born

14.

When You Believe - Michelle Pfeiffer / Sally Dworsky

15.

Red Sea

16.

Through Heaven's Eyes - K-Ci & JoJo

17.

River Lullaby - Amy Grant

18.

Humanity - Jessica Andrews / Clint Black / Boyz II Men i inni

19.

I Will Get There (A Cappella) - Boyz II Men

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 4  

bladerunner22 05-08-2011, 16:55

Generalnie do mnie ta płyta nie trafia, ani nie pociągają mnie piosenki, ani specjalnie muzyka HGW i Zimmera, no oczywiście poza wyjątkami jak Red Sea. Trója, no.


DanielosVK 06-08-2011, 18:43

Nie pieprz, bladu, a wymienienie HGW jako kompozytora to marna prowokacja.


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz