• Så som i Himmelen (As It Is in Heaven)
  • Sling Blade
  • Stranger Things
  • Pitbull
  • Knick, The – season 2

Ghost In the Shell

data publikacji: 09/01/2011

Duch w pancerzu

Ghost In the Shell

"...jeden z lepszych w karierze Kawaia..."

Kompozytor: Kenji Kawai

Rok produkcji: 1995

Wytwórnia: RCA / BMG-Victor

Czas trwania: 45:24 min.

 

Spielberg – Williams, Burton – Elfman, Shyamalan – Newton-Howard... Te nazwiska zwykle nasuwają się jako pierwsze, kiedy myślimy o popularnych duetach reżyser - kompozytor. Zjawisko to nie ogranicza się jednak wyłącznie do zachodniego przemysłu filmowego. Również w Japonii ma to miejsce - wystarczy przytoczyć panów Miyazaki – Hisaishi. Nie można jednak zapomnieć i o innej filmowo-muzycznej "parze" z Kraju Kwitnącej Wiśni, jaką tworzą reżyser Mamoru Oshii i kompozytor Kenji Kawai. Ich wieloletnia, nieprzerwana współpraca zaowocowała wieloma świetnymi filmami (głównie anime) oraz soundtrackami. Na szczególną uwagę zasługuje tu głośny obraz "Ghost In the Shell", który tylko dobitnie potwierdza geniusz ich obu.

Film ten nie bez powodu zaliczany jest do czołowych osiągnięć japońskiej animacji. Co więcej, dzięki swojemu głębokiemu filozoficznemu przesłaniu i niesamowitej wizji przyszłości "GITS" stawiany jest przez wielu na równi z takimi dziełami s-f, jak "2001: Odyseja Kosmiczna" Stanleya Kubricka, czy "Blade Runner" Ridleya Scotta. Tak niezwykły film potrzebował odpowiedniej oprawy muzycznej i Kawai sprostał temu zadaniu wyborowo, tworząc jedną z najoryginalniejszych i najbardziej niesamowitych ilustracji na potrzeby filmu.

Przy całej swojej oryginalności i niezwykłości warto zaznaczyć, że muzyka do "Ducha w pancerzu" nie jest łatwa w odbiorze. Co więcej - dla wielu osób, które np. nie widziały filmu przebrnięcie przez i tak niedługą płytę może być nie lada wyzwaniem. Przede wszystkim różni się ona znacznie od tego, co na co dzień pojmujemy słowami "muzyka filmowa". Właściwie to też ciężko mówić o jakiejś konkretnej muzyce i melodiach w ogóle, a bardziej wypadałoby mówić o dźwiękach, które składają się na ten score. Kenji Kawai już nie raz udowodnił, że nie lubi prostych rozwiązań i "GITS" jest tego najlepszym przykładem. Dla Japończyka ważniejszy jest niesamowity klimat i atmosfera, od łatwo wpadających w ucho, melodyjnych kawałków. A ten nastrój tworzy głównie za pomocą wszelakich bębnów, gongów, dzwonków, tamburynu oraz syntezatora. Geniusz japońskiego kompozytora objawia się w tym, że przy pomocy tak małych środków, udało mu się stworzyć niepowtarzalny, wręcz medytacyjny, muzyczny świat "Ghost In the Shell". Duża w tym zasługa tradycyjnego japońskiego chóru, który dodaje całości dodatkowej głębi. Na początku Kawai planował wykorzystać bułgarski chór, ale nie mogąc znaleźć odpowiednich wykonawców, zdecydował się zatrudnić żeński, folkowy chór ze swojej ojczyzny. Z tą samą zresztą grupą śpiewaczek współpracował wcześniej, przy ścieżce dźwiękowej do anime "Ranma 1/2". Słowa tego, wręcz lamentującego chóru oparte są na starojapońskiej pieśni weselnej, która ma na celu oddalić wszelkie zło na nowej drodze życia. Pewien bułgarski element został jednak zachowany. Sama melodyka i harmonia utworu oparta jest na tradycyjnych, bułgarskich pieśniach. Ten niezwykły mix daje o sobie znać w tak genialnych utworach jak "I - Making Of Cyborg", "II – Ghost City" i "III – Reincarnation". Szczególnie ten ostatni zachwyca swoją nieziemskością. Ta swoista ballada wybija się na tle całości wyjątkowo bogatym brzmieniem. Kompozytor wzbogaca śpiew chóru, pięknym, orkiestrowym podkładem, ze skrzypcami na czele. Słuchając tej urzekającej muzyki, naprawdę można odpłynąć z zachwytu. "III – Reincarnation" to bez wątpienia najlepszy kawałek na płycie i jeden z lepszych w karierze Kawaia.  

Dla osób przyzwyczajonych do tradycyjnych chórów, śpiewających w łacinie, czy innych martwych językach, chór Kawaia ma prawo wydać się dziwny. Jest w nim jednak coś intrygującego, co sprawia, że trudno o nim zapomnieć i od razu utożsamiamy go z danym tytułem. Zresztą, aby w pełni go docenić, należy zobaczyć i usłyszeć jak spisuje się on właśnie w filmie. I tak  "I - Ghost City", w połączeniu z niezwykłą wizją miasta przyszłości, robi naprawdę wielkie wrażenie. Cała muzyka jest zresztą połączona w niezwykłej symbiozie z ruchomym obrazem. Lecz tak, jak film nie może żyć bez muzyki, tak i sam soundtrack nie wypada już tak wspaniale poza nim. Takie utwory, jak np. "Ghosthack", "Puppetmaster", czy "Ghostdive", które w filmie doskonale tworzyły niezwykły klimat, nużą na płycie swym minimalistycznym i jednostajnym brzmieniem. Większość utworów, jak już wspomniałem, można określić mianem przeróżnych dźwięków i odgłosów, jak choćby dziwne skrzypienie w kawałku "Ghosthack". I choć niektóre z tych odgłosów brzmią naprawdę intrygująco, to w większości nie należą do najprzyjemniejszych doświadczeń. Z drugiej jednak strony ten score nigdy nie miał być przyjemny. Ambientowe brzmienia do najmilszych dla ucha nie należą, ale trudno odmówić Kawaiowi pomysłu na ten score. Zresztą wśród tych wszystkich dziwnych dźwięków trafiają się też takie perełki, jak mistyczny wręcz "Nightstalker". Nie trzeba chyba wspominać, jak rewelacyjnie ten piękny utwór spisuje się w obrazie?

Niestety, na sam koniec tego krótkiego krążka, postanowiono dodać bunusowy kawałek pt. "See You Everyday", który zupełnie nie pasuje do całości. Ta kiczowata piosenka nie dość, że pojawia się w filmie dosłownie na sekundę, na dalekim tle (słychać ją w scenie pościgu za marionetką przez targ), to jeszcze całkowicie zabija atmosferę i klimat, jakie budowały poprzednie utwory. Omijać szerokim łukiem. Swoją drogą, na samym końcu filmu możemy usłyszeć jeszcze jedną, znacznie lepszą piosenkę - "One Minute Warning", powstałe we współpracy Briana Eno i grupy U2. Jej jednak na soundtracku nie uświadczymy...

Ale pomijając piosenki, należy zaliczyć "GITS" do najważniejszych dokonań Kenji Kawaia. Podobnie i samo anime należy uznać za opus magnum duetu Oshii – Kawai. Niemniej trudno wystawić jednoznaczną ocenę dla tej ścieżki dźwiękowej. Za samą oryginalność, jak i oddziaływanie w filmie, bez wątpienia należy się maksymalna ocena. Niestety, muzyka na samej płycie wiele traci ze swojej magii i klimatu. Co nie zmienia faktu, że to i tak bardzo dobry, miejscami niezwykły soundtrack, który nikogo nie powinien pozostawić obojętnym.

Autor recenzji: Maciej Wawrzyniec Olech


CD 1

01.

I - Making of Cyborg

02.

Ghosthack

03.

Puppetmaster

04.

Virtual Crime

05.

II - Ghost City

06.

Access

07.

Nightstalker

08.

Floating Museum

09.

Ghostdive

10.

III – Reincarnation

11.

See You Everyday – Kenji Kawai & Fang Ka Wing

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz