• 13 Reasons Why
  • Dalida
  • Straight Outta Compton
  • Hologram for the King, A
  • BFG, The

Conan The Barbarian

data publikacji: 11/10/2006

Conan barbarzyńca

Conan The Barbarian

"...muskularne, niczym sam Conan, tematy i orkiestracje..."

Kompozytor: Basil Poledouris

Rok produkcji: 1982 / 1992

Wytwórnia: Milan Records

Czas trwania: 48:48 min.

Basil Poledouris nie żyje... Ta informacja sprawiła, że krew zamarła mi w żyłach. Miałem za sobą bardzo udany poranek spędzony na uczelni i wszystko wskazywało, że przede mną równie przyjemny wieczór... Niestety ta jedna informacja sprawiła, że wszystkie moje doczesne sprawy nagle straciły sens. Umarł człowiek, którego co prawda nie znałem, ale ceniłem za to, co robił. Człowiek, który nie tak dawno z uśmiechem na twarzy dyrygował orkiestrą na koncercie swojej muzyki w hiszpańskim mieście Ubeda. Zabawne, że o tym jak ważni w naszym życiu są pewni ludzie, dowiadujemy się dopiero, kiedy ich stracimy. Już nigdy nie zachwycimy się nowym soundtrackiem Basila, ani żadną nawet najmniejszą kompozycją, która mogłaby wyjść spod jego ręki... Pozostaje nam tylko to, co zdążył już stworzyć.

 

Podobnie jak wielu innych miłośników muzyki filmowej, 9 listopada 2006, słuchałem muzyki Basila Poledourisa. To właśnie tego dnia świat obiegła informacja o śmierci kompozytora. Ze swojej kolekcji ścieżek dźwiękowych sięgnąłem po słynnego "Conana Barbarzyńcę" – muzykę, która przyniosła Basilowi sławę i nieśmiertelność. Ta ścieżka dźwiękowa, która została nagrana w 1982 roku okazała się, bowiem zwiastunem nowej epoki w świecie muzyki filmowej. Gigantyczna, epicka partytura przesycona dźwiękami i tematami była jedną z pierwszych tego typu, które wyznaczyły nowy trend. Zaczęto wracać do masywnego brzmienia orkiestry, mocnych tematów i bardzo operowej narracji...

 

"Conan Barbarzyńca" to muzyka niezwykle wymowna. Wbrew pozorom nie ma tutaj nut, które nie znaczyłyby nic. Mimo że mnóstwo w niej przepychu, potężnych orkiestracji i chórów, to całość jest niczym jakaś pasjonująca opowieść, pełna treści i emocji. Takiej muzyki wymagał właśnie film. Przypomnę, że obraz ten opowiada historię Conana, potężnego i muskularnego wojownika, który szuka zemsty za śmierć swoich rodziców. W poszukiwaniu ich mordercy przemierza mityczne krainy zdobywając sobie niecodziennych sprzymierzeńców. Film powstał na podstawie powieści fantazy autorstwa Roberta E. Howarda stając się wielkim przebojem torującym drogę do kariery samemu Arnoldowi Schwarzeneggerowi.

 

Basil Poledouris muzykę do "Conana Barbarzyńcy" komponował przez niemal rok. W tym czasie stworzył wiele tematów i brzmień, które nadały tej dość banalnej historii, niezwykłej wymowy. Kompozytor swoją muzyką nie tylko ukazał odległą, egzotyczną krainę głównego bohatera, ale i sprawił, że zyskała ona sporo emocji. Słuchając takich utworów jak “Riddle of Steel/Riders of Doom" czy “Battle of the Mounds" można wyczuć pewne wpływy muzyki “egipskiej". Bardzo charakterystyczne harmonie i orkiestracje nawiązują do archetypów tego rodzaju kina. Zresztą słuchając tych kompozycji trudno nie zauważyć podobieństw do "Mumii" i "Powrotu Mumii" skomponowanych ponad dekadę później. Jednak ten "egipski" pierwiastek w muzyce Basila nie jest na tyle dominujący żeby to jedno skojarzenie przesłaniało niezwykłość całej muzyki. Nadaje on jedynie partyturze pewnej historycznej, egzotyki. Trudno ją tak do końca zidentyfikować, bo mamy tutaj i wpływy muzyki wagnerowskiej, jakieś trudnej do zdefiniowania etniki i mnóstwa perkusjonaliów. Ale to wszystko połączone w sposób, w jaki to zrobił Poledouris, które sprawia, że ta nieznana kraina Conana nabiera tożsamości.

 

Oprócz tych wszystkich masywnych, podniosłych i bombastycznych utworów, pojawiają się tutaj także o wiele spokojniejsze, które wprowadzają mnóstwo emocji. Mnie najbardziej przypadła do gustu kompozycja "Theology/Civilization". Może się to wydawać niesamowite, ale słychać tam zaczątki minimalizmu. Mamy spokoje tempo, dzwonki pogrywające w tle i monotonnie wygrywany temat, który jest niezwykle pogodny, ale i... pouczający. To jedna z tych kompozycji, przy których można się zrelaksować słuchając, "Conana...". Bardzo ciekawy jest też utwór "The Orgy". Jak się okazuje jest to jedna z pierwszych kompozycji córki Poledourisa – Zoe (co ciekawe córka Hansa Zimmera też ma tak na imię). Jak sam kompozytor wspomina usłyszał kiedyś jak Zoe gra pewien motyw na pianinie i stwierdził, że to jest naprawdę dobre. Postanowił więc wykorzystać go w scenie orgii w "Conanie.." ale w nieco pokaźniejszej aranżacji. I w tej sposób powstał utwór "The Orgy". Warto też wspomnieć o "Column of Sadness/Wheel of Pain", gdzie pojawia się protoplasta sound scoringu. Mamy tutaj zgrzytliwe dźwięki, które kojarzą się z pracą "koła bólu" ale jednocześnie są elementem muzyki.

 

Można by tutaj długo wymieniać zalety tej ścieżki dźwiękowej, jej mnogość tematyczną czy kunszt i finezję orkiestracyji. Niewiele jest takich ścieżek dźwiękowych, których słucha się z zaciekawieniem, od początku do samego końca. Jedną z nich jest właśnie "Conan Barbarzyńca". Z racji tego, że w filmie nie było zbyt wiele dialogów, funkcję narracyjną musiała przejąć właśnie muzyka. Nie odbyło się to jednak na zasadzie tradycyjnego Mickey Mousingu, ale emocji, które w ruchome obrazy wlał Basil Poledouris. Słuchając takich kompozycji jak "The Funeral Pyre" można się o tym doskonale przekonać.

 

Ta płyta to bez wątpienia lektura obowiązkowa dla wszystkich szanujących się miłośników muzyki filmowej. To właśnie tutaj należy upatrywać pierwowzoru wychwalanego pod niebiosa "Władcy Pierścieni". Mimo że jakość nagrania nie jest najlepsza to płyty słucha się zaskakująco dobrze. Zaskakujące jest też to, że tak dużo tutaj jest muzyki subtelnej i niezwykle intymnej ("Orphans of Doom/The Awakening"). Są oczywiście muskularne, niczym sam Conan, tematy i orkiestracje, ale prawdziwe piękno tej muzyki, to te kilka bardzo lirycznych kawałków pokazujących prawdziwe emocje. To jedno z tych dzieł, które sprawiają, że ich twórcy stają się nieśmiertelni – nawet wtedy, gdy już ich między nami zabraknie.

Autor recenzji: Łukasz Waligórski


CD 1

01.

Prologue / Anvil of Crom

02.

Riddle of Steel / Riders of Doom

03.

The Gift of Fury

04.

Column of Sadness / Wheel of Pain

05.

Atlantean Sword

06.

Theology / Civilization

07.

Love Theme

08.

The Search

09.

The Orgy (Basil Poledouris i Zoë Poledouris)

10.

The Funeral Pyre

11.

Battle of the Mounds

12.

Orphans of Doom / The Awakening

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 5  

Klusek 31-07-2011, 22:46

Dla mnie największe dzieło Basila i muzyka która stała się klasyką dla całego pokolenia. Składam szacunek i wielkie dzięki.


John 01-08-2011, 10:00

Zgoda


Szymon 07-10-2014, 12:33

Pełna zgoda, ale dla Anvil of Crom też się maks należy. Pojawi się recenzja re-recu?


Mefisto 08-10-2014, 08:48

Kiedyś na pewno się pojawi, choć aktualnie nie ma w planach. Nic nigdy nie wiadomo ;)


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz