• Ballad of Buster Scruggs, The
  • Cure for Wellness, A
  • Deadpool 2 – score
  • Deadpool 2
  • Equalizer 2, The

Wszyscy jesteśmy Chrystusami

data publikacji: 17/05/2006

muzyka do filmów Marka Koterskiego

Wszyscy jesteśmy Chrystusami

"...muzyczne qui pro quo podane bez większego ładu i składu..."

Kompozytor: Jerzy Satanowski

Rok produkcji: 2006

Wytwórnia: Vision Music

Czas trwania: 42:58 min.

 

Film Marka Koterskiego, "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" opowiada o jego ulubionym bohaterze – Adasiu Miauczyńskim. Po raz wtóry z rolą tą mierzy się Marek Kondrat, ale tym razem nie jest sam. Jako jego młodszy odpowiednik występuje tu też Andrzej Chyra. Tak więc po raz pierwszy mamy dwóch Adasiów, co spowodowane jest konstrukcją i naturą samej opowieści. Opowieści, która tym razem jest dosyć gorzka i drastyczna w swej wymowie. Także każdy, kto spodziewa się tu kolejnego "Dnia świra" może się srogo zawieść. Nie ma tu humoru, a jeśli już to jest on gdzieś w tle, stonowany i nie oddziałujący na widza tak, jak w nadmienionym poprzedniku. Znacznie bliżej temu dziełu do "Domu wariatów" niż do ironicznego "Nic śmiesznego" czy głupkowatego "Ajlawju". Zresztą wymieniam te tytuły nie bez powodu. Otóż przy okazji premiery "Chrystusów" wytwórnia Vision postanowiła wydać płytę będącą skromnym przekrojem przez muzykę Jerzego Satanowskiego stworzoną do filmów o Adasiu. Jak to jednak bywa w przypadku takich składanek (notabene na polskim gruncie niezbyt często stosowanych) nie wszystko wyszło tak, jakbyśmy sobie tego życzyli.

Właściwie całość ograniczono w zasadzie do dwóch pozycji – "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" i "Ajlawju", trochę na bok odsuwając ilustrację do "Domu wariatów" i "Dnia Świra". Oczywiście główny nacisk poszedł na melodię z najnowszego filmu, któremu dostało się aż 6 utworów. Pięć następnych przypadło "Ajlawju", a pozostałe dwie pozycje mają tylko po jednym. Już słyszę głosy sprzeciwu, mówiące, że to nieprawda. I już śpieszę z wyjaśnieniem. Otóż fakt faktem, że "Dzień świra" ma tu aż trzy tracki, ale tylko dwa pochodzą z filmu, z czego jeden to filmowa ilustracja. Drugi jest monologiem Kondrata (notabene świetnym) wyjętym z filmu, pod który to podłożono właśnie ilustrację umieszczoną dalej pod numerkiem 7 i nazwą "Dzień świra". Mowa o ścieżce "Rap żałobny", którą wykonuje także i sam kompozytor, a co zostało oznaczone jako "bonus" i umieszczone na końcu płyty. I jest to zarazem powtórka z rozrywki, jak i trzeci przedstawiciel tego filmu. Dla mnie jest to też pierwszy minus tejże składanki, bowiem raz, że nie lubię takich nic nie wnoszących powtórek, a dwa, że cokolwiek by o panu Satanowskiemu nie powiedzieć, to w porównaniu z Kondratem wypada po prostu blado. Jego wersja nie ma tych emocji, tej charyzmy, nie wciąga ergo jest dla mnie całkowicie zbędna.

 

Całe szczęście dwa wcześniejsze utwory, także opatrzone, jako bonus, są już dobrym wyborem, choć cały czas zastanawiam się właściwie, po co w ogóle ten bonus... Niemniej jednak kolejnym takim dodatkiem jest "Preludium h-moll" Chopina. Klasyka, ale zawsze dobrze się słucha, a do tego został on użyty w jednym z filmów. Jako ostatni dodatkowy utwór zapisano na płycie "Wariacje na temat "Domu wariatów"". Jest to właśnie jedyna ścieżka z tego filmu, a właściwie to zbiór kilku ścieżek zlepionych w jedną, dość długą suitę filmową. Jest to utwór najdłuższy na płycie, ale też jednocześnie najmniej docierający do słuchacza. Jak sama nazwa mówi jest to taka wariacja, a więc muzyczne qui pro quo podane bez większego ładu i składu, a do tego ciągnące się w nieskończoność (co pogarsza fakt, że jest to przedostatni track na płycie). Mówiąc krótko: takie sobie, ale powiem, że dobrze było usłyszeć pierwowzór późniejszych ścieżek do filmu o Adasiu, jakim niewątpliwie jest ilustracja do "Domu Wariatów". Tyle na temat bonusów, teraz o reszcie płyty.

Tu mogę powiedzieć, że najlepiej słucha się głównego filaru, czyli "Chrystusów". Jest to dość ładna kompozycja, z ciekawą linią melodyczną zostającą w pamięci. Do tego na tle pozostałych motywów z "Ajlawju" wyróżnia się znacznie. Nie są to wprawdzie wyżyny muzyki filmowej, ani też talentu Satanowskiego, ale uroku im odmówić nie można. Jako filmowa ilustracja ścieżki te sprawdzają się bardzo dobrze. Osobno, na płycie jest tylko trochę gorzej. Na pewno lepiej będzie się ich słuchało po obejrzeniu filmu, ale i bez tego nie powinno być większych problemów z przyswojeniem ich. Tym bardziej, że utwory te zdają się mieć zupełnie inny wydźwięk, niż sam film. Wprawdzie nie jest to dołujące dzieło, pokroju "Requiem for a dream", ale też i nie ogląda się tego przyjemnie. I choć Koterski zostawia widzom sporą nadzieję i optymizm na koniec, to całość jest jednak dość ciężka w odbiorze. Inaczej sprawa ma się właśnie z muzyką. Jest ona w większości przyjemna dla ucha, czasem niemal radosna.

 

Oczywiście całość wyraźnie dzieli się na utwory weselsze i dramatyczne (czasem nawet bardzo), ale nawet tych drugich słucha się z przyjemnością rzekłbym. Chyba najlepszym spośród najlepszych jest utwór tytułowy, otwierający płytę. Stanowi on zlepek skrzypiec, instrumentów dętych i przyjemnych bębnów oraz pojedynczych instrumentów w tle. Razem tworzą one dość powolną, charakterystyczną melodię – bardzo optymistyczną właśnie. Mi osobiście przychodzi też na myśl motyw wędrówki – niekoniecznie tej Jezusa z krzyżem, ale ogólnie – co chyba jest skojarzeniem jak najbardziej odpowiednim, zważywszy na taką życiową wędrówkę bohatera. Ten motyw przewodni słyszymy jeszcze potem w krótkim i bardziej nastrojowym utworze "Ślady na piasku" odnoszącym się do końcówki filmu, a więc jeszcze bardziej, w moim mniemaniu, optymistycznym.


Pomiędzy nimi dostajemy jeszcze dwa tematy ważne fabularnie. Pierwszy słyszymy w "Chorale uzależnionych", a potem jeszcze w zmienionej formie w "Stała matka". To już smutna melodia, ładnie nakreślona przez wszelkiej maści flety, klarnety i trąby. Smutny to utwór, ale także bardzo mi się podobał. Jego wymowa jest refleksyjna, ale też i trochę elegijna, żałobna, co wywiera piętno na słuchaczu. W "Stałej matce" dodatkowo podkreślają to chóry – trochę takie odległe, anielskie. Drugim tematem jest także poważne – aczkolwiek stanowiące pewien pomost pomiędzy lżejszym nastrojem tematu głównego, a "Chorale" – "Dieas irae". Motyw ten w filmie przewija się dość często – cechuje go dynamika i spora doza elektroniki, aczkolwiek i tu mamy chóry w paru fragmentach. Gdzieś pomiędzy tymi tematami ginie trochę ścieżka "Ślub z rozwodem" – ścieżka bardzo kościelna, z organami i charakterystycznym dla nich odbitym od murów echem. Jest to fragment także nie dający się jednoznacznie sklasyfikować, a więc tyle poważny, co lżejszy od "Chorale". Ze wszystkich tematów "wszyscy jesteśmy..." podobał mi się jednak najmniej. Ogółem jednak całą muzykę z tego filmu można zaliczyć na plus - to muzyka, jakiej słucha się dobrze, w dodatku posiadająca lekkie jazzowe odchyły, podobnie zresztą jak większość twórczości tego kompozytora – także "Ajlawju"...

Jako, że "Ajlawju" to już komedia z Adasiem, do tego dość niewybredna, toteż i muzyka jest tu znacznie, znacznie luźniejsza od opisanej powyżej. Stanowi to silny kontrapunkt, ale też i może nieco drażnić, zważywszy na przemieszanie muzyki z konkretnych filmów. Niestety jest to też muzyka dalece gorsza od najnowszego dokonania kompozytora. Słucha się jej całkiem przyjemnie, ale to już nie to samo. Wprawdzie Satanowski bawi się tu z nami i wraz z jazzem dokłada jeszcze inne gatunki muzyczne (patrzy tytuły kolejnych utworów), ale całość nie wypada jakoś rewelacyjnie, ani nie wychodzi ponad przeciętność. Takie też wrażenie sprawia cały krążek. To się podoba, ale słychać, że jedne utwory są znacznie lepsze od pozostałych i nie można oprzeć się przeczuciu, że "można było lepiej"...

 


Wprawdzie "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" spodobało mi się i gotów byłbym zaryzykować pełną czwórkę w ocenie, to już patrząc po całości nie jest tak barwnie. Zdecydowanie jest to pozycja, która nie zdobędzie szerokiego grona słuchaczy i przeznaczona jest głównie dla osób zaznajomionych z filmami i muzyką Satanowskiego. Dla pozostałych może to być w równej mierze przyjemny początek, jak i zniechęcająca znajomość. Ale trzeba dać jej szansę.

Autor recenzji: Mefisto


CD 1

01.

Wszyscy Jesteśmy Chrystusami

02.

Rap Żałobny (Wersja Filmowa) – Marek Kondrat (Dzień Świra)

03.

Ajlawju

04.

Chorał Uzależnionych (Wszyscy Jesteśmy Chrystusami)

05.

Łodzianie Na Manhattanie (Ajlawju)

06.

Stała Matka (Wszyscy Jesteśmy Chrystusami)

07.

Dzień Świra

08.

Ajlawju w Welonie (Ajlawju)

09.

Dieas Irae (Wszyscy Jesteśmy Chrystusami)

10.

Aj Law Słing (Ajlawju)

11.

Ślub z Rodowodem (Wszyscy Jesteśmy Chrystusami)

12.

Aj Law Hiphop (Ajlawju)

13.

Ślady Na Piasku (Wszyscy Jesteśmy Chrystusami)

14.

Preludium H-moll – Fryderyk Chopin [bonus track]

15.

Wariacje Na Temat Domu Wariatów [bonus track]

16.

Rap Żałobny (Wersja Domowa) [bonus track]

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 3  

Radzimir 29-07-2011, 22:23

Dobry album. Tylko i aż tyle.


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz