• Hitman’s Bodyguard, The
  • Klute / All The President's Men
  • Victoria & Abdul
  • Logan
  • Game of Thrones – season 7

007: Casino Royale

data publikacji: 12/02/2006

Casino Royale

007: Casino Royale

"...nie znajdziecie tutaj nic zachwycającego..."

Kompozytor: David Arnold

Rok produkcji: 2006

Wytwórnia: Sony BMG

Czas trwania: 74:20 min.

 

Często nachodzi mnie taka refleksja, że jedynym powodem, dla jakiego wydawane są płyty z muzyką filmową, jest promocja samego filmu. Producenci filmowi prześcigają się w zamieszczaniu plakatów ze swoich produkcji gdzie tylko to możliwe. Liczą na to, że jeśli potencjalny widz wszędzie będzie widział reklamy ich filmu, to w końcu stwierdzi, że musi go zobaczyć i pójdzie do kina. Okładki płyt z muzyką filmową są właśnie takimi małymi plakatami reklamującymi film, na których z reguły nazwisko kompozytora jest oczywiście napisane najmniejszą czcionką. Taka płyta pojawiając się na sklepowej półce pełni rolę kolejnego "billboardu", za który producent nie dość że nie musi płacić, to jeszcze przy okazji może nawet zarobić. Jeszcze lepiej jednak jest kiedy jakiś recenzent z poczytnego miesięcznika lub strony internetowej, postanowi napisać recenzję takiej płyty. Wtedy jej okładka pojawia się w takiej publikacji a nieświadomy autor niezależnie jak ją oceni to i tak ją promuje – zresztą podobnie jak i sam film...

 

Będąc świadomym tego wszystkiego postanowiłem jednak napisać kilka słów o najnowszej płycie Davida Arnolda, którą jest ścieżka dźwiękowa z "Casino Royale". Od razu zaznaczę, że jest to według mnie kolejna z tych płyt, których podstawową funkcją jest robienie za plakat na sklepowej półce. Pod względem muzycznym, bowiem nie znajdziecie tutaj nic zachwycającego. Przyzwoita – to jedyne słowo, jakie pojawiło się w mojej głowie po przesłuchaniu tej ścieżki dźwiękowej. Przez niemal 75 minut, jakie oferuje płyta, ani razu nie dostałem nawet odrobiny nadziei, że w końcu usłyszę coś naprawdę dobrego. Znając dokonania Davida Arnolda przy "Śmierć nadejdzie jutro" czy "Świat to za mało" można niemal przewidzieć jak będzie brzmiało "Casino Royale". Nie jest to oczywiście idealna ekstrapolacja konwencji i idei muzycznej, ale zdecydowanie niczego nowego, poza kilkoma melodiami, tutaj nie doświadczymy.

 

Większość płyty stanowi oczywiście muzyka akcji. Jak na film o poczynaniach słynnego agenta 007 przystało, jest jej odpowiednia ilość. Pod względem muzycznym oznacza to jednak na ogół ściany dźwięku, które nie sposób przejść bez przeszkód. Swoją wytrzymałość na tego typu doznania możemy sprawdzić już w pierwszej kompozycji – "African Rundown". Pojawiają się tutaj charakterystyczne, bondowskie dęciaki, gitary elektryczne (w "Miami International"), charakterystyczne dla Arnolda elektroniczne wspomagacze no i mnóstwo perkusji. Korzystanie z najróżniejszych bębnów, kotłów, talerzy, gongów czy werbli zawsze było świetnym sposobem na wyrażenie dynamiki w scenach akcji. Takie krótkie, głośnie i względnie atonalne dźwięki to stały element ilustracji muzycznych różnych pościgów, walk i strzelanin i dlatego mnóstwo takowych znajdziemy w "Casino Royale". David Arnold postanowił do tego perkusyjnego rozgardiaszu jeszcze więcej chaosu wykorzystując sample. Ostatecznie to nagromadzenie najróżniejszych uderzeń, dzwonień, mlaskań, cykań i innych tego typu onomatopei, już przy pierwszym przesłuchaniu skojarzyło mi się z "Planetą Małp" Danny'ego Elfmana. Nie mam pojęcia czy to dobrze, czy źle. Na pewno nie jest to nic nowego, co mogłoby powalić na kolana, ale świetny pomysł Elfmana został tutaj na tyle zgrabnie wykorzystany, że całość muzyki akcji na "Casino Royale" może nawet zaciekawić... a może raczej tylko zaciekawić?

 

Inną dość sporą część ścieżki dźwiękowej z najnowszego filmu o Jamesie Bondzie stanowi suspens. Mnóstwo tutaj bardzo spokojnych i pełnych napięcia kompozycji, które kreują klimat niepewności i zagrożenia. W takich momentach współgrają, że sobą głównie smyczki i przeciągłe basy. To ta część muzyki, w której nie słychać tych niezwykle charakterystycznych wstawek sekcji dętej blaszanej. W kilku miejscach David Arnold wykorzystuje nawet fortepian ("Dinner Jackets"), ale można to uznać za epizodyczne zdarzenie.

 

Wielką zaletą ścieżek dźwiękowych z filmów o agencie 007 niemal zawsze były tematy. To chyba jedna z nielicznych serii filmów akcji, która może poszczycić się tak charakterystycznymi melodiami. Z kolei słynny temat Johna Barry (chociaż formalnie to Monty Normana) jest wręcz legendarny stając się jednocześnie muzycznym znakiem rozpoznawalnym najsłynniejszego agenta Jej Królewskiej Mości. W "Casino Royale" można rozróżnić, co najmniej dwa tematy. Pierwszy z nich jest bardzo podobny do wyżej wspomnianego duetu Barry/Norman – oparty na sekcji dętej blaszanej i dynamicznej sekwencji akordów, bardzo dobrze spisuje się jako ozdobnik muzyki akcji. W podobnych momentach pojawia się też drugi z tematów, który można usłyszeć w "Aston Montenegro". Jest to melodia z piosenki, która powstała specjalnie do "Casino Royale" – "You Know My Name". Jej autorami są Chris Cornell i David Arnold, ale co ciekawe, nie znajdziemy jej na tej płycie, co jest chyba pierwszym takim przypadkiem w historii ścieżek dźwiękowych do filmów o Bondzie. Pojawiają się za to przebłyski tematu z tej piosenki, które pokazują, że to naprawdę dobra melodia – szkoda tylko, że jest jej tutaj tak mało. Na krążku pojawia się też słynny "The James Bond Theme", którego w dość klasycznej wersji możemy posłuchać dopiero na samym końcu w "The Name’s Bond... James Bond". 

 

Na pewno nie jest to zła płyta. Wszyscy miłośnicy ścieżek dźwiękowych z serii filmów o Bondzie będą pewnie usatysfakcjonowani. Jednak z drugiej strony jest to pozycja dość trudna i wymagająca sporo samozaparcia, aby przesłuchać ją do końca. Jako ciekawostkę wypada dodać, że kupując album w formie cyfrowej za pośrednictwem iTunes można otrzymać dodatkowe 13 kompozycji, co w rezultacie daje około 14 minut muzyki więcej. Trzeba przyznać, że to dość ciekawy chwyt promocyjny. Niemniej po zapoznaniu się z oryginalnym wydaniem "Casino Royale" jakoś nie miałem ochoty na "dokładkę". Moim zdaniem nie jest to muzyka na tyle atrakcyjna żeby warto było skazywać się na kolejny kwadrans jej obecności. Ot, poprawna i przyzwoita partytura, która niczym nie zachwyca, ale i zbytnio nie razi.

Autor recenzji: Łukasz Waligórski


CD 1

01.

African Rundown

02.

Nothing Sinister

03.

Unauthorised Access

04.

Blunt Instrument

05.

CCTV

06.

Solange

07.

Trip Aces

08.

Miami International

09.

I'm The Money

10.

Aston Montenegro

11.

Dinner Jackets

12.

The Tell

13.

Stairwell Fight

14.

Vesper

15.

Bond Loses It All

16.

Dirty Martini

17.

Bond Wins It All

18.

The End Of An Aston Martin

19.

The Bad Die Young

20.

City Of Lovers

21.

The Switch

22.

Fall Of A House In Venice

23.

Death Of A Snack

24.

The Bitch Is Dead

25.

The Name's Bond... James Bond

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz