• Hacksaw Ridge
  • Kubo and the Two Strings
  • Jungle Book, The
  • Pete’s Dragon
  • Sully

Die Hard 2: Die Harder

data publikacji: 19/06/2006

Szklana Pułapka 2

Die Hard 2: Die Harder

"...Kamen nie zepsuł tego, co osiągnął w oryginalnym filmie..."

Kompozytor: Michael Kamen

Rok produkcji: 1990 / 1998

Wytwórnia: Varese Sarabande / Colosseum / Volcano

Czas trwania: 40:14 min.


Ponownie John McClane i ponownie Michael Kamen. Druga odsłona "Die Hard", choć uważana za najsłabszą, to jednak dorównuje poziomem części pierwszej. Muzycznie natomiast pozostaje właściwie bez zmian. I numerek drugi bardzo tu pasuje, ponieważ właśnie pomiędzy częścią pierwszą a trzecią postawiłbym tę ścieżkę. Z jednej strony jest ona bowiem czystą ilustracją, podobnie jak w "jedynce", a z drugiej Kamen nieco bawi się tu, podobnie, jak w "trójce", choć może nie na taką skalę. "Dwójka" wydaje się też najmniej zróżnicowana, gdyż brak tutaj zarówno tych olbrzymich kopów w rodzaju "The Assault" z "Die Hard" (tzn. kopy same w sobie są, ale ich wrażenie nie jest już takie jak tam, gdyż ścieżka jest inaczej rozłożona), jak i kawałków, które łatwo zapadają w pamięć poprzez swoją lekkość, jak "Papaya King" z "Die Hard with a Vengeance". W rezultacie najlepiej kojarzy się "Finlandia" Jeana Sibeliusa, służąca za podkład finału filmu, kiedy to samoloty lądują szczęśliwie na ziemi – takie radosne fanfary.

 

Tu od razu warto nadmienić, że każda część cyklu zapożycza sobie jakiś klasyk muzyki poważnej. W części pierwszej była nim "Oda do Radości" Beethovena, w drugiej jest to właśnie "Finlandia", a w trzeciej mamy dwie symfonie – "1" Brahmsa i "9" Beethovena – oraz marsz "When Johnny comes marching home". Co ciekawe wszystkie te pozycje zawdzięczamy inicjatywie reżyserów, gdyż, jak wszyscy wiemy, Kamen nie chciał nawet słyszeć o podłożeniu "Ody do Radości" pod scenę otwarcia sejfu w oryginale, uważając to za profanację. McTiernan postawił jednak na swoim, podobnie, jak Harlin w części drugiej (notabene i Harlin i Sibelius pochodzą z tego samego kraju – Finlandii ze stolicą w Helsinkach, od której pochodzi "syndrom helsinski", o którym z kolei toczyła się krótka rozmowa w pierwszej części ;). No a trzecią ponownie reżyserował McTiernan, więc wiadomo...

Wróćmy do partytury Kamena. Jak wspominałem nie uświadczymy tu takiego kopa w postaci "Assault on the Tower", jak w części pierwszej. Brakuje tu także równie długich utworów. Przeważają krótkie i średnie, mieszczące się w czasie 3-4 minut. Jedynie dwa ostatnie kawałki – wspomniana "Finlandia" oraz "The Terminal" osiągają kolejno 7,5 oraz 6 minut. Pewnie dlatego ścieżki słucha się nieco lepiej niż tej z pierwszej części, gdyż utwory są na tyle krótkie, że dość płynnie przechodzi się od jednego do następnego. Wszystkie także są spójnie klimatycznie, a jaki to klimat, to pamiętamy z części pierwszej. Niewiele się tu, bowiem zmieniło, biorąc pod uwagę, iż akcja filmu, wyszła 'na dwór'. Można to zapisać na minus, ale można też na plus, gdyż Kamen nie zepsuł tego, co osiągnął w oryginalnym filmie. Nie ma tu tyle grzechotek i dzwoneczków z pierwszej części, a charakterystyczne brzmienia zarezerwowane dla Nakatomi Plaza zniknęło, co logiczne, zupełnie. Za to mamy więcej wojskowych dźwięków, choć klimat zdołał się utrzymać ten sam, bowiem Kamen pozostałych elementów zwyczajnie nie zmienił – słynne basy i strunowe 'tąpnięcia' oczywiście są tu obecne.

 

Ponownie jednak mamy utwory gorsze i lepsze, lub, mówiąc inaczej, mniej i bardziej ilustracyjne. Brzmi to nieco dziwnie, ale po prostu utwory takie, jak "The Church", "The Doll" czy też "In The Plane" znacznie lepiej wypadają w momencie, gdy John biega, skacze lub strzela, aniżeli, gdy spokojnie siedzimy w swoim fotelu i piszemy recenzję. Z kolei takich momentów, jak w "Baggage Handling", gdzie po raz pierwszy słyszymy charakterystyczne brzmienie serii i jest to zarazem pierwsza ważna filmowo rozgrywka; "The Annex Skywalk" ze świetnie narastającym napięciem oraz werbelkami; czy "Icicle" z niesamowitym tempem - słucha się po prostu dobrze lub bardzo dobrze. Do najlepszych zaliczyłbym natomiast "The Runway" i "Snowmobiles". Te dwa utwory mają w sobie najwięcej akcji i ładunku emocjonalnego, który świetnie sprzedaje sie także poza filmem. Ponadto posiadają kilka rewelacyjnych rozwiązań brzmieniowych i to coś, dzięki czemu zapamiętujemy je na długi czas. Dodatkowo w "The Runway" mamy kilka fajnych sztuczek w stylu dźwięków tykającego zegara w tle, co tylko dodaje zarówno klimatu, jak i właśnie emocji.

Także sam finał w postaci "The Terminal" robi wrażenie, choć w moim mniemaniu nie jest tak dobry, jak te dwa powyższe fragmenty. Zresztą temat ten został... ucięty! W filmie trwa nieco dłużej - aż do momentu, w którym nasz bohater ostatecznie wygrywa (wybuch samolotu bad guy'ów) – dopiero potem słychać motyw "Finlandia". Podobno ma być to poprawione w zapowiadanym od dłuższego czasu albumie "Die Hard Trilogy". Pożyjemy, zobaczymy... Nie mogę nie wspomnieć jeszcze o dwóch krótkich, acz dość ważnych tematach głównych przeciwników McClane'a. Są to "Colonel Stuart" i "General Esparanza". Każdy ma osobny temat i każdy jest inny. "Colonel Stuart" odznacza się charakterystycznymi werblami wojskowymi, które potem nie raz jeszcze słychać na ścieżce, choć w innym oczywiście aranżowaniu. Także sam początek jest ciekawy, nieco z przymrużeniem oka. Z kolei "General Esparanza" jest już bardziej poważny, a dłuższy czas trwania pozwala na jego lepsze rozwinięcie. Świetne skrzypce łączą się więc z sekcją dętą, a potem raz jeszcze dochodzą do tego werbelki.

 


Całość raz jeszcze nieodłącznie posiada w sobie świąteczno-zimową otoczkę (jak i film). Oczywiście jest to jej udramatyzowana wersja, aczkolwiek sam fakt tego wrażenia jest wart odnotowania. Takie coś nie zdarza się często, tym bardziej, że nie ma tu tego zabiegu, jaki Kamen stosował przy poprzedniej części, a więc dużej ilości dzwoneczków i grzechotek, które pojawiają się tylko sporadycznie. Atmosfera jednak pozostała. Aha, i jeszcze jedno! Końcowej piosenki znowu nie zamieszczono... Ocena końcowa wyższa od oficjalnego wydania części pierwszej o pół punkta - w odsłuchu wypada ona bowiem ciut lepiej. Nie ma tu też tak dużej ilości braków w stosunku do tego, co dzieje się na ekranie. No i sama znajomość filmu też nie jest tu bez znaczenia. 

Autor recenzji: Mefisto


CD 1

01.

Colonel Stuart

02.

Baggage Handling

03.

General Esparanza

04.

The Annex Skywalk

05.

The Church

06.

The Doll

07.

The Runway

08.

In The Plane

09.

Icicle

10.

Snowmobiles

11.

The Terminal

12.

Finlandia – Jean Sibelius

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz