• Trolls
  • LEGO Batman Movie, The
  • Good Dinosaur, The
  • Ten Thousand Saints
  • Baby Driver

Ice Age: Dawn of the Dinosaurs

data publikacji: 20/04/2010

Epoka lodowcowa 3: Era dinozaurów

Ice Age: Dawn of the Dinosaurs

"...nie wszędzie jest świeżo, ale za to przystępnie i efektownie..."

Kompozytor: John Powell

Rok produkcji: 2009

Wytwórnia: Varese Sarabande / Rambling Records

Czas trwania: 73:45 min.

John Powell należy do weteranów animacji i niewątpliwie wywarł duży wpływ na kształtowanie się środków ilustracyjnych dla niej. Razem z Harrym Gregson-Williamsem stworzył przed laty nową jakość w warstwie muzycznej tego typu filmów. Podczas gdy Hans Zimmer w swoim oskarowym "Królu Lwie" uciekł daleko od menkenowskiej, klasyczno orkiestrowej stylistyki, będącej muzyczną wizytówką bajek Disney’a i kontynuowanej przez wielu twórców w innych produkcjach, tych dwóch panów znalazło złoty środek między rozrywką i polotem a symfoniczną estetyką. Ich muzyka od początku fascynowała swoim eklektyzmem oraz zachwycała przebojowością i pomysłowością. Stworzyli oni dla animacji nowe przestrzenie ilustracyjne, które wypełniła głównie wszechstronność, różnorodność, a także poczucie humoru. Można się oczywiście sprzeczać czy to właśnie za sprawą panów JP i HGW doszło do tej rewolucji, gdyż niewykluczone, że była ona po prostu nieodzowną koniecznością, wynikającą ze zmian, jakie zaszły w kinie dziecięcym - nowa formuła komputerowych filmów animowanych – a rzeczeni kompozytorzy zwyczajnie je skonstatowali i przełożyli na język muzyki. Faktem jest jednak, iż doszło do tego za ich "kadencji", więc nie powinno się im zabierać przynajmniej części zasług. Niestety ci dwaj zdolni Anglicy połączyli swoje siły tylko trzy razy i po świetnym "Shreku" już więcej nie spotkali się na placu twórczym.

W początkowym etapie separacji zdawali się utrzymywać równy względem siebie poziom, choć oczywiście już nie z tak dobrymi wynikami. Później jednak kompozytor posiadający dłuższe nazwisko ograniczył swój udział w animacji, satysfakcjonująco pracując w zasadzie tylko przy kolejnych częściach "Shreka" (nawet nie wydana muzyka z "Flushed Away"). John Powell zaś trwa dalej w tym gatunku, który zresztą, jak sam podkreśla, dostarcza mu wiele rozrywki i co roku raczy nas co najmniej jednym tego typu dziełem, czasem udanym - "Happy Feet", a czasem niezbyt - "Horton Hears the Who". Gdzie natomiast umiejscowić "Ice Age: Dawn of the Dinosaurs"? Na pewno w przegródce sukcesów.

Nie jest to pierwszy kontakt Anglika z tą serią filmów, gdyż pracował już przy poprzedniej części. Wtedy efekt jego twórczych starań był mało zadowalający. Powell napisał partyturę dosyć nużącą - "płaską" i bezbarwną, jednolitą ilustracyjnie oraz instrumentacyjnie, pozbawioną wyrazistego języka z wyjątkiem znamion samego stylu kompozytora - choć przyjemną tematycznie. Tym razem jednak otrzymaliśmy dużo ciekawsze dzieło. Przede wszystkim Pan JP przywiązał większą wagę do różnorodności, głównie w orkiestracji, używając na przykład banjo ("Egg Roll"), niezastąpionego przy wędrówkach przez busz, "słoniowego" kontrafagotu ("Meet Buck"), akordeonu ("Flashback", "You'll Never Tango") czy gitary elektrycznej ("Rudy Fight"). Znacznie poszerzyło to przestrzeń ilustracyjną, siłą rzeczy uatrakcyjniając ścieżkę. John Powell nie ograniczył się już tylko do komediowego pizzicato, stosowanego notorycznie w animacji w momentach komicznych i wprowadził sporo starych, ale efektownych pomysłów na deskrypcję dźwiękową akcji, między innymi zabawnie artykułowany puzon w "Nose Job", "kobiecy" saksofon w "At Home with the Scrats" albo "bondową" konstrukcję rytmiczną we fragmencie "Meet Buck". Nie zaskoczył tylko w muzyce akcji, jak zawsze bardzo agresywnej z charakterystycznymi dla siebie ekwilibrystycznymi popisami sekcji dętej (przy czym jak zawsze bardzo sztucznie brzmiącej).

Chyba największym sukcesem kompozytora w "Ice Age 3" jest doskonała tematyka. Na pierwszy plan wybija się oczywiście świetny temat Bucka, należący do najlepszych w karierze Powella. Napisany został, co osobliwe dla Anglika, z wykorzystaniem skali pentatonicznej, skąd azjatyckie lub kowbojsko-indiańskie skojarzenia (w sensie hollywoodzkim rzecz jasna). Jego najbardziej udaną aranżację zawiera wspaniała suita z napisów końcowych "End Credits" - zapewne efekt sukcesów tego typu utworów u Michaela Giacchino. Duże wrażenie robi także w "Campfire Stories", gdzie jest prowadzony pociągle przez smyczki z akcentami trąbek staccato. W 56 sekundzie Powell wprowadza jednak nową myśl melodyczną, którą potem nagle urywa, przerywając rozpoczęty pochód harmoniczny i nieco bez sensu powraca do tematu Bucka. Nie chcę tu absolutnie poprawiać kompozytora, ale zaznaczyć, że razi mnie ten fragment, gdyż psuje on wrażenie, jakie robi melodia tego zawadiackiego bohatera.

Pan JP uraczył nas jeszcze sporą ilością błyskotliwych motywów akcji (mnie osobiście wgniata w fotel ten z 54 sek. "Rescues") i bardzo dobrym tematem Zaginionego Świata, który, odpowiednio zmodyfikowany, pełni także rolę heroiczną ("Buck Returns"). Wychodzi tu na jaw talent aranżacyjny Johna Powella. Brytyjczyk potrafi bowiem swobodnie przetwarzać oraz w zależności od potrzeb zmieniać funkcje ilustracyjne swoich tematów. Uwidacznia się to także w konturach interwałowych nakreślonych przez niego w muzyce do "Ice Age: The Meltdown". Parę z nich zresztą tu przemyca (temat Oposów - "Playground", temat główny - "Code Blue", "Welcome To The Ice Age").

Dla muzycznego opisu miłosnych perypetii epizodycznej postaci Scrata, Anglik sięgnął po dwa miłosne klasyki rozrywkowe: "Alone Again (Naturally)" Gilberta O'Sullivana i "You'll Never Find Another Love Like Mine" Lou Rawsa. Ten ostatni występuje tu z resztą w paru dowcipnych aranżacjach, między innymi na tango ("You'll Never Tango"). Nie mogło także zabraknąć znanego już z poprzedniej części "Adagio" ze "Spartacusa" Arama Khachaturiana, ilustrującego specyficzną odmianę parafilii, na jaką cierpi Scrat.

To jednak nie koniec pierwiastków klasycznych w "Ice Age 3". John Powell, jako kompozytor bardzo eklektyczny, dla wykreowania języka muzycznego dla filmu niewątpliwie czerpał z dorobku Ralpha Vaughana Williamsa, a przede wszystkim jego opracowań angielskich melodii ludowych. Można tu mieć także skojarzenia z Czajkowskim (motyw z 2:13 "End Credits"), Bernsteinem ("Dziesięć Przykazań") oraz Miklosem Rozsą ("El Cid"). To przyjemne dla ucha i inteligentne inspiracje, ale figuruje tu jeszcze jedna, której nie można określić w ten sposób - "Jowisz" z "Planet" Holsta, słyszalny wyraźnie pod koniec "Welcome To The Ice Age", a także na początku "Rescues". To już w mojej opinii zbyt dosłowne "zapożyczenie" i trzeba się zastanowić, czy można traktować je jeszcze jako inspirację. Zwłaszcza, że taka wpadka nie zdarza się Powellowi po raz pierwszy – ściągnięty nuta w nutę motyw z drugiej części Czwartej Symfonii Brahmsa w "Mr. and Mrs. Smith".

"Ice Age 3: Dawno Of The Dinosaurs" to praca niemal pozbawiona wad. Przez cały tekst wskazałem zresztą jak na razie tylko dwie drobne i jedną poważną - Holsta, ale niech kompozytor, który pisze w pełni oryginalną muzykę pierwszy rzuci kamień. Do czynników obstrukcyjnych dla wystawienia maksymalnej noty dodałbym jeszcze tylko fatalną budowę albumu. Czterdzieści i cztery utwory, z których niektóre mają po 30 sekund lub nawet mniej to stanowczo za dużo. Może ułatwia to ilustracyjne rozumienie muzyki, ale jest bardzo uciążliwe podczas słuchania. Nie jest to jednak w stanie przyćmić ogromnych zalet tej partytury, ze świetną melodyką na czele. Może nie wszędzie jest świeżo, ale za to przystępnie i efektownie. Jak dla mnie JP na 80%. Tak trzymać!

Autor recenzji: Andrzej Szachowski


CD 1

01.

Code Blue

02.

Pregnant

03.

Leaving the Herd

04.

The Cavern

05.

Magic Eggs

06.

Egg Roll

07.

The Cliff

08.

Sid's Kids

09.

Nest

10.

Playground

11.

Scrat Finds Furry Love (zawiera fragment "You'll Never Find Another Love Like Mine" - Kenneth Gamble & Leon Huff)

12.

Momma

13.

Entry to Lost World

14.

Dinosaur Vista

15.

Meet Buck

16.

Flower of Death

17.

Nose Job

18.

Trek

19.

Chasm of Death

20.

Big Smelly Crack

21.

We Shall Raise Them Vegetarian

22.

Campfire Stories

23.

Flashback

24.

Nite Nite

25.

You'll Never Tango (zawiera fragment "You'll Never Find Another Love Like Mine")

26.

Herd Crossing

27.

Plates of Woe

28.

Battle Cry

29.

Buck's Theme

30.

Battles

31.

Over the Falls

32.

Rescues

33.

Alone Again – wykonanie: Chad Fischer

34.

To the Portal

35.

Rudy Fight

36.

Farewell

37.

Out of This World

38.

Buck Returns

39.

Welcome to the Ice Age

40.

At Home With the Scrats (zawiera fragment "You'll Never Find Another Love Like Mine")

41.

The Call of the Siren Acorn (zawiera fragment "Adagio From Spartacus" - Aram Khachaturian)

42.

True Love for Our Hero (zawiera fragment "Adagio From Spartacus")

43.

End Credits

44.

You'll Never Find Another Love Like Mine – Lou Rawls

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz