• Reich
  • Mindhunter
  • White Lotus, The
  • Devs
  • Bad Guys, The

Reich

data publikacji: 17/08/2022

Reich

"...schizofreniczny..."

Kompozytor: Tomasz Stańko, różni wykonawcy

Rok produkcji: 2001

Wytwórnia: Universal Music Polska

Czas trwania: 55:25 min.

 

Każdy reżyser ma w swoim dorobku film, który – delikatnie pisząc – nie wyszedł najlepiej. W przypadku speca od kina sensacyjnego w języku słowiańskim, Władysława Pasikowskiego, takim zawodem był nakręcony w 2001 roku „Reich”. Historia skupia się na dwóch płatnych mordercach, którzy pracują dla niemieckiej mafii i przyjeżdżają do Trójmiasta na urlop. Nie wszystko jednak idzie zgodnie z planem, kiedy lokalne bandziory próbują ukraść ich auto. Historia jest szablonowa, pozbawiona napięcia, z wydumanymi dialogami, takim sobie aktorstwem i kiepskim poziomem technicznym (za dużo slow-motion, nienaturalne reakcje ciał po otrzymaniu pocisku). To miała być parodia czy przypadkiem wyszło śmiesznie?

 

Ale jest jedna rzecz, która się mocno broni – to muzyka. Pasikowski zawsze miał dobrą rękę do kompozytorów, lecz tym razem zaskoczył wszystkich zatrudniając... Tomasza Stańkę. Mistrz trąbki zebrał mały zespół: pianistę Marcina Wasilewskiego, saksofonistę Piotra Barona, klawiszowca Janusza Skowrona, basistę Sławomira Kurkiewicza oraz perkusistę Michała Miśkiewicza i połączył siły z orkiestrą Symfonia Varsovia. Efekt wydaje się pozornie nie pasować do tego, co widzimy na ekranie.

 

Stańko buduje bardziej melancholijny, wręcz refleksyjny nastrój, kontrastujący ze scenami zabijania. Co zadziwiające, reżyser nie zawsze wykorzystywał całe utwory, tylko poszczególne ich fragmenty – jak krótkie repetycje fortepianu w „Zasadzka - zabójcy” czy solo trąbki z „Drogi”, lecz bardziej dynamiczne w większości scen. Dopiero przy słuchaniu płyty można dostrzec ile tak naprawdę pracy Stańki wykorzystano w filmie.

 

Jedynym fragmentem stricte ilustracyjnym jest powolna „Egzekucja” z rozciągniętymi solówkami duetu trąbka-saksofon i krótkimi uderzeniami pianina. Na siłę można dorzucić do tego grona „Alex i Klein” z chropowatymi solówkami trąbki, ostrymi niczym brzytwa. To jednak wyjątek od reguły, bo klimat narzuca niejako „Intro” – bardzo chwytliwe, z pędzącą perkusją oraz niemal skocznymi wejściami saksofonu. W podobnym stylu grają jeszcze leżące obok siebie „Kokaina i dziewczyna”, naznaczona fortepianem oraz trąbką „Masakra”, a także „Zasadzka - zabójcy” z krótkimi strzałami fortepianu, który w drugiej połowie utworu przyspiesza.

 

Aż nagle robi się lirycznie w „Alex i Ola”, zaś pierwsze dźwięki trąbki przypominają trochę temat z... „Taksówkarza”. Ale to tylko zmyłka, bo tempo jest o wiele bardziej leniwe, a klimat mniej złowrogi. Wydaje się, że melodia zapętla się i z drugim wejściem dochodzą w tle smyczki, zaś na finał gra tylko fortepian, chociaż trąbka też ma swoje chwile. Bardziej refleksyjne są „Seszele, wyznania i gwiazdy” z mocno rozmarzoną trąbką na początku oraz delikatnym fortepianem, który z czasem robi się bardziej wyrazisty. Relacja drugiej pary niby brzmi tak samo, jednak tutaj dano więcej przestrzeni smyczkom („Andre i Iwona”) oraz fortepianowi („Andre i Iwona - rozstanie”). Marzycielska jest długa „Droga”, gdzie, poza dominującym duetem trąbka-saksofon, przebija się delikatny fortepian oraz wolno snujące się smyczki. Potem dochodzi jeszcze bardziej agresywna trąbka, lecz reszta gra w tym samym tempie. Początkowo dziwnie brzmi „Grand Finale - ostateczna rozgrywka”, która ilustruje finałową konfrontację i ta jazzowa melancholia bardziej nadała by się do opisania pokłosia całej jatki. Ale ten kontrast paradoksalnie tu pasuje, wkazując na pewne zamknięcie historii.

 

Poza muzyką są też napisane do/wykorzystane w filmie piosenki. Wizytówką „Reichu” jest „Ostatnia piosenka o miłości”, napisana przez Tomka Lipińskiego i obecna aż dwukrotnie. Poza wspomnianym muzykiem oraz jego zespołem Tilt (delikatna wersja), wykonuje ją z agresywnym refrenem zespół KarmaComa. Tilt stworzył również "brudne" „Miassto Fcionga” oraz niemal instrumentalne „Westchnienie”, zdominowane przez nasilające się klawisze (imitacja smyczków) i elektronikę. Poza nimi są jeszcze grane w scenach klubowych „Our Places” od Millennium oraz rockowy cover popularnego hitu boysbandu Just 5 „Kolorowe sny” (wpleciono też fragment innego hitu grupy z lat 90., ale to odkryjcie sami).

 

„Reich” jest schizofreniczny i można odnieść wrażenie, że Stańko napisał bardziej concept album niż muzykę filmową. Albo Pasikowski oddał więcej przestrzeni piosenkom, wykorzystując z muzyki mistrza tylko wybrane momenty. Tak czy owak mogę jedynie polecić ten (trudno dostępny) album, bo jest to absolutnie rewelacyjny soundtrack, nie wymagający znajomości z filmem.

Autor recenzji: Radosław Ostrowski


CD 1

01.

Ostatnia piosenka o miłości – KarmaComa

02.

Miassto Fcionga – Tomek Lipiński & Tilt

03.

Kolorowe sny – Kangaroz

04.

Intro

05.

Egzekucja

06.

Alex i Klein

07.

Alex i Ola

08.

Wyznania, Seszele i gwiazdy

09.

Andre i Iwona

10.

Droga

11.

Kokaina i dziewczyna

12.

Masakra

13.

Zasadzka - zabójcy

14.

Andre i Iwona - rozstanie

15.

Grand finale - ostateczna rozgrywka

16.

Westchnienie – Tomek Lipiński & Tilt

17.

Our places – Millenium

18.

Ostatnia piosenka o miłości – Tomek Lipiński & Tilt

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz