• Firestarter
  • Hitman’s Bodyguard, The
  • Klute / All The President's Men
  • Victoria & Abdul
  • Logan

Imaginarium of Doctor Parnassus, The

data publikacji: 27/01/2010

Parnassus: Człowiek, który oszukał diabła

Imaginarium of Doctor Parnassus, The

"...niełatwa do strawienia bez znajomości filmu..."

Kompozytor: Mychael Danna, Jeff Danna

Rok produkcji: 2009

Wytwórnia: Lions Gate Records

Czas trwania: 47:44 min.

 

Film "Parnassus: Człowiek, który oszukał diabła" Terry’ego Gilliama budził spore nadzieje. Fantastyczny zwiastun, znakomita obsada i oczywiście nazwisko reżysera nie rozgrzewały może tak emocji kinomanów jak "Ava tar", ale na pewno budziły zainteresowanie. Gilliam postawił przed sobą ambitny cel stworzenia nowej mitologii na miarę XXI wieku, wielkiej opowieści nad opowieściami i jeśli porównać efekt z zamierzeniami, poniósł klęskę. Stworzył jednak dzieło pod wieloma względami intrygujące i mimo pewnej niepełności, szalenie inspirujące. Do tego, co nikogo nie powinno dziwić, nakręcił film ekscentryczny, a do takich niezmiernie trudno pisze się muzykę.

 

Dla wielu osób naturalnym wyborem byłby w tym przypadku Elfman. Mimo pozornych podobieństw ekscentryzm Gilliama mocno różni się jednak od stylu Burtona, dlatego twórca "Fisher Kinga" sięga raczej po kompozytorów niekojarzonych zwykle z "dziwaczną" muzyką, George’a Fentona czy Dario Marianellego. Do pracy nad "Parnassusem" zaprosił zaś braci Danna, z którymi współpracował zresztą już wcześniej przy "Krainie Traw". 

 

Przyznam, że musiałem kilka razy przesłuchać całe nagranie, by oswoić  się z tą muzyką. Wiele pomogło mi obejrzenie filmu, dopiero po seansie zrozumiałem strukturę całej ścieżki, dobór instrumentarium czy zaskakującą melodykę. "Parnassus" nie jest łatwy w odbiorze. Panowie Danna w żaden sposób nie ułatwiają jej odsłuchu. Pierwsza rzeczą, jaka zaskakuje to atmosfera. Ten kto zna film z recenzji, zwiastuna czy opowiadań znajomych najpewniej będzie oczekiwał muzyki symfonicznej, o możliwym nowoczesnym zabarwieniu melodyką rodem z cyrku. Ja osobiście spodziewałem się czegoś w stylistyce "Moulin Ro uge!". Niepokojące otwarcie coś w tym rodzaju nawet obiecuje, sytuacja jednak bardzo szybko się zmienia. Określenie, jakie przychodzi mi do głowy przy opisie tej ścieżki to "muzyczny kolaż" - zawiedzie się ten, kto oczekuje muzyki spójnej i uporządkowanej. "Parnassus" to kompozycja zawiła, a przy tym bardzo zróżnicowana.

 

Warto zwrócić uwagę, iż bracia Danna napisali zaledwie dwa w pełni rozwinięte tematy. Owszem pojawiają się raz na jakiś czas te same melodie, bez problemu da się ich kilka wyłuskać, ale nigdzie nie wybrzmiewają one jako odrębna całość. Są to raczej frazy, które mają nam się kojarzyć z daną postacią czy wątkiem. Należytą pełnię osiągnęły jedynie dwa tanga, co jednak zostało wymuszone tanecznymi scenami w filmie. Niejako tematem głównym jest za to pojawiająca się w pierwszym utworze, powtórzona trzykrotnie, fraza skrzypiec (później pojawia się także w innych aranżacjach). Ma ona w sobie dużo smutku, trudno mi przy tym określić ją mianem pełnoprawnej melodii.

 

Podobnie zresztą rzecz ma się z jazzowym motywem granym na saksofonie, a połączonym z postacią Pana Nicka. W kontekście całości materiału ten nagły klimat rodem z zadymionego baru w ogóle nie pasuje. Dopiero, gdy ma się przed oczami Toma Waitsa z papierosem w ustach, taki dobór stylistyki staje się całkowicie uzasadniony. Podobnych przypadków pojawia się zresztą na płycie więcej. Jest w tym z jednej strony wina braci, którzy nie postarali się o większą autonomiczność utworów, co utrudnia odbiór muzyki oderwanej od obrazu, z drugiej zaś skutek zamysłu Gilliama, który najwyraźniej zażądał tak rozchwianej stylistycznie muzyki: jest tu i ckliwy liryzm, i marsze, i hałaśliwe ściany dźwięku, a nawet dwie króciutkie piosenki: kabaretowe "We Love Violence" i ostentacyjnie kiczowate "We Are the Children of the World".

 

Trzeba przyznać, iż kompozytorom nie brakuje wyobraźni, próbują epiki w stylu Howarda Shore’a, nawiązują do stylistyki kojarzącej się z paryskim brukiem czy też melodii cygańskich. Nie mają jednak pomysłu, jak ogarnąć  pojawiający się niemal w każdym utworze chaos. Dlatego właśnie owa mieszanka jest niełatwa do strawienia bez znajomości filmu, gdzie każdy stylistyczny zwrot muzyki ma swoje logiczne uzasadnienie. Nie mogę przy tym powiedzieć, by muzyka w filmie sprawdzała się jakoś nadzwyczaj dobrze. Ładnie podkreśla, co bardziej dramatyczne momenty, kiedy trzeba wprowadza niepokój i co ważne, zostaje w mniejszym lub większym stopniu dostrzeżona, nie jest jednak tak znaczącą częścią budowanego na ekranie świata, jak można by oczekiwać.

 

Mamy zatem do czynienia z muzyką średnią, wyraźnie słabszą od samego filmu, a pozbawioną jego wsparcia całkowicie niezrozumiałą. Jeśli ktoś nie zamierza "Parnassusa" oglądać, to niech lepiej nie sięga po ścieżkę dźwiękową, nawet jeśli ceni panów Danna. Pozostałym przypomni ona niektóre sceny z filmu i miejscami może nawet sprawić nieco przyjemności. Przyznam jednak, że oczekiwania miałem dużo większe. 

Autor recenzji: Jan Bliźniak


CD 1

01.

Once Upon a Time

02.

The Imaginarium

03.

The Tack

04.

Tony's Tale of Woe

05.

The Monastery

06.

Book & Story

07.

Sympathy for the Hanged Man

08.

The First to Five Souls

09.

Escape from the Pub

10.

The River

11.

Suicide Attempt

12.

Tango Amongst the Lilies

13.

Victory in the Lilies

14.

Four Through the Mirror

15.

The Ladder World

16.

We Love Violence

17.

Top of the Wagon

18.

We are the Children of the World

19.

Tony's World Collapses

20.

The Devil's Dance

21.

Tony's Salvation

22.

Parnassus Alone

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz