• Succession: Season 1
  • Cars 3 – score
  • Boys, The
  • Toy Story 4
  • End of the F***ing World, The: Season 2

Gentlemen, The

data publikacji: 09/05/2020

Dżentelmeni

Gentlemen, The

"...pozostaje w cieniu dobrze dobranych piosenek..."

Kompozytor: Christopher Benstead

Rok produkcji: 2020

Wytwórnia: Sony

Czas trwania: 44:48 min.

 

Guy Ritchie i kino gangsterskie to zawsze było idealne połączenie. Wie o tym każdy, kto oglądał „Przekręt”, „Porachunki” czy nawet „Rock’n’Rollę”. Na wieści o powrocie Brytyjczyka na londyńskie śmieci cieszyłem się jak nigdy w życiu. „Dżentelmeni” to stary, dobry Guy Ritchie z barwnymi postaciami, zabawą formą i chronologią, ostrymi jak brzytwa dialogami oraz świetnym aktorstwem. Może i historia jest prosta, jednak realizacja wznosi całość na wyższy poziom.

 

Reżyser znany jest z dość ciekawego gustu muzycznego oraz zgrabnego wplatania piosenek. Nie oznacza to jednak, że rezygnuje z usług kompozytora. Problem jest taki, że z żadnym Ritchie nie pracuje dłużej niż dwa filmy. Przekonali się o tym John Murphy, Hans Zimmer oraz Daniel Pemberton. Jednak po cichu liczyłem, że dojdzie do przełamania i ten ostatni powróci. Zamiast niego jednak mamy Christophera Bensteada, dla którego jest to pierwsze zadanie w karierze.

 

Nie jest to do końca postać anonimowa, bo Benstead pracował w branży filmowej jako... montażysta muzyki i dźwiękowiec. Pierwszą funkcję pełnił m.in. przy takich filmach jak „Duma i uprzedzenie” z 2005 roku, „Czarny łabędź”, „Thor”, „Kapitan Philips” czy „Wonder Woman”. Drugą choćby przy „Grawitacji”, za którą otrzymał Oscara i nagrodę BAFTA. Jak doszło do współpracy z Ritchie’em? Otóż maestro pracował jako montażysta muzyki przy „Aladynie”, gdzie także napisał dodatkową muzykę, która najwyraźniej musiała się spodobać.

 

W samym filmie ilustracja zostaje wypchnięta przez liczne piosenki – jak grane na żywych instrumentach „Shimmy Shimmy Ya”. Debiutujący maestro miał niełatwe zadanie, a za cel postawił sobie zbudowanie ścieżki na serio, budując mroczny klimat. I, o dziwo, to pasuje, zwłaszcza gdy mamy do czynienia z filmem opartym na mistyfikacji, grze w podchody oraz odkrywaniu zdrajcy. Dlatego też podstawą całego score’u jest wiolonczela, brzmiąca bardzo złowróżbnie, co zapowiada już otwierające całość „Play a Game with Me”, gdzie w tle mamy tykające smyczki. Wolno snujące się dźwięki tworzą coś na kształt motywu przewodniego, który powraca choćby w smętnym „Gala Dinner” lub w energiczniejszym dzięki użyciu perkusjonaliów „Big Dave”. W tych momentach niejako podskórnie wyczuwalny jest jakiś fatalizm wiszący nad głównym bohaterem.

 

Nie oznacza to jednak, że mając dość ograniczone instrumentarium nie da się podbić stawki. Monotonia jest przełamywana choćby w „The Unique Method (gwizd, trzaski i delikatna gitara w tle), zabarwionym funkową gitarą „White Widow Super Cheese” czy bardziej dynamicznym (na początku) „The Toddlers”. Te fragmenty dodają pracy różnorodności, a nawet odrobinę suspensu – jak w intensywnym „Is That a Gun?” czy w końcówce „Pound of Flesh”.

 

Przy czym jest tutaj jeden fantastyczny utwór, który wybija się z tego grona. Opisujący przyszłość Mickeya Pearsona „A Proper Handsome Cunt” ma w sobie pewien retro sznyt, w czym pomaga obecność kontrabasu oraz gitary. Jednocześnie jest bardzo dynamicznym energetykiem, dającym mocnego kopa.

 

Pomimo udziału w intrydze chińskiej mafii, kompozytor nie zdecydował się jej zaznaczyć w muzyce. Nie ma tutaj mocnych zabarwień etnicznymi instrumentami, ale jednak czuć coś niepokojącego w ich działaniach, które podkreślają odpowiednio: niemal akustyczne „Young and Foolish Dragon”, powolne, oparte na kotłach i dzwonach „Drug Den” czy pełne trzasków i oszczędnych zabarwień elektroniki „Lord George”.

 

Nie potrafię pozbyć się wrażenia, że praca Bensteada spełnia tylko swoje podstawowe założenie. Innymi słowy: buduje mroczny klimat, niemal w większości sprowadzając się do underscore’u. Poza tym „Dżentlemeni” nie mają zbyt wiele do zaoferowania. Nie ma tu żadnych konkretnych tematów i chociaż muzyka ma swoją przestrzeń w filmie, to pozostaje w cieniu dobrze dobranych piosenek. Ale muszę przyznać, że jest to udany debiut i być może następne projekty Bensteada będą znacznie ciekawsze.

Autor recenzji: Radosław Ostrowski


CD 1

01.

Play a Game with Me

02.

A Proper Handsome Cunt

03.

Gala Dinner

04.

Big Dave

05.

The Unique Method

06.

White Widow Super Cheese

07.

Young and Foolish Dragon

08.

The Toddlers

09.

Grub in the Tub

10.

Drug Den

11.

Lord George

12.

Is That a Gun?

13.

Reduce Market Value

14.

Wanking Into a Hankie

15.

I Was on to You

16.

The Russians

17.

Pound of Flesh

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz