• Sztos
  • Kamerdyner
  • Road House – 30th Anniversary Expanded Edition
  • Undone
  • River

Blade II – score

data publikacji: 16/12/2019

Blade: Wieczny łowca II

Blade II – score

"...bardziej wyrazisty i charakterny od dokonania Marka Ishama..."

Kompozytor: Marco Beltrami

Rok produkcji: 2002

Wytwórnia: Varese Sarabande / Colosseum

Czas trwania: 33:30 min.

 

Chodzący za Dnia powrócił! Po kasowym sukcesie pierwszej części, sequel wydawał się kwestią czasu. I trzy lata później pojawił się nowy „Blade”, tym razem zrealizowany przez wielkiego fana komiksów, Guillermo del Toro. Sam film zebrał pozytywne recenzje i dorównał poprzednikowi, rozwijając uniwersum oraz mitologię wampirów. Lepsza intryga, świetna obsada (oprócz starych znajomych pojawia się m.in. Ron Perlman, Luke Goss czy Norman Reedus), ale też parę potknięć w postaci mocno chaotycznych scen akcji czy zbędnego wątku romantycznego. Niemniej to kolejna cegiełka w kwestii adaptacji komiksów.

 

A jak sobie na tym polu radzi muzyka? Od razu powiem, że nie wrócił Mark Isham ze swoim ambientowym, eksperymentalnym stylem. Jego miejsce zajął Marco Beltrami, dla którego również był to pierwszy kontakt ze światem superherosów. Niemniej pracował już z reżyserem przy jego pierwszym, amerykańskim filmie (chłodno odebranym „Mutancie”) i dostał spory kredyt zaufania. Sam projekt stał się kolejnym istotnym momentem w karierze maestro, ale o tym może innym razem.

 

Ci, co spodziewali się techno stylu poprzednika, byli mocno rozczarowani. Jest za to pełna orkiestra, z wybijającą się sekcją smyczkową. Najbardziej jednak wyróżnia się tu temat z czołówki, napisany wspólnie z Dannym Saberem. Pulsujący, agresywny bit zmieszany z gitarą elektryczną, nerwową trąbką oraz orkiestrą to prawdziwa petarda, jakiej nie powstydziłby się sam Harry Gregson-Williams w latach swojej świetności. Bardzo energiczne, a jednocześnie niepozbawione aury tajemnicy i niepokoju (końcówka), choć oderwane od reszty ilustracji.

 

W przeciwieństwie do części pierwszej mamy tu jeden mocny temat skupiony na antagoniście. W pełni wybrzmiewa już na samym starcie w „Nomack the Knife”. Niby zaczyna się niepozornie, z lekko pulsującą perkusją i elektroniką, ale prawdziwego kopa serwuje w połowie utworu. Bardzo nerwowe uderzenia perkusjonaliów, głośne dęciaki, niepewny fortepian, wreszcie do akcji rzucają się skrzypce z pulsującą elektroniką. To wszystko pokazuje jak groźny jest Nomack i nawet krótkie chwile oddechu nie są w stanie zmienić tego faktu, co dobitnie podkreśla finał z nasilającymi się "strzałami" oraz tykaniem. Motyw ten wraca jeszcze w „B Slice” i „Charge of the Light Grenade”, stając się istotnym elementem action score’u.

 

Drugi „Blade” stoi akcją, więc nie mogło jej zabraknąć w muzyce. Maestro buduje ją za pomocą dziś znanych patentów w rodzaju falujących smyczków, rozciągniętych dęciaków oraz mającej sporo miejsca sekcji dętych drewnianych. Takie jest dynamiczne „Suckhead Infiltrate”, oparte na perkusji „B Slice” czy bardziej gwałtowne „House of Pancakes” z niepozornym wstępem, prowadzącym do kanonady swyczkowo-dęto-kotłowej, jakiej nie powstydziłby się sam Alan Silvestri za czasów „Predatora” czy wczesny James Horner (druga połowa z nerwowymi, trzaskami dęciaków). Tylko Beltrami jest o wiele bardziej wybuchowy i podrasowany aranżacyjnie – wrzuca drobne wstawki horrorowe (krótkie wejście harfy, rozpędzone flety), co tylko podbija emocje. Warto też wspomnieć o nakręcanym kotłami „Family Feud”, którego środek zaczyna nabierać większego rozmachu, czy okraszonym werblami „Charge of the Light Grenade”. Lecz mimo tych zgrabnych przeróbek jest tu sporo tapety („Blade’s Discharge”, „Priest Splits” i niemal w całości oparte na elektronice „Back in Black”), a w odsłuchu nie pomaga też dość krótki czas trwania poszczególnych utworów.

 

Jeszcze bardziej zaskakuje obecność liryki, skupionej wokół postaci Nyssy – szefowej specjalnego oddziału wampirów, mających za zadanie najpierw upolować Blade’a, a następnie stających się jego sojusznikami. Odpowiednio delikatny, poprowadzony przez flet, dodaje postaci pewną aurę tajemniczości. Problem w tym, że ten fragment pojawia się bardzo rzadko („Nyssa Sucks”, „Nyssa Over Easy”) i chciałoby się go troszkę bardziej poznać.

 

Marco Beltrami w drugiej części „Blade” jest bardziej wyrazisty i charakterny od dokonania Marka Ishama. Jest to bardzo porządny i solidny score, który daje wiele satysfakcji. Choć w konwencji kina z bohaterami o dużych mocach maestro więcej pokazał w „Hellboyu”. O tym jednak może innym razem. Ostrożnie polecam, choć nie brakuje tutaj kłów. Daję 3,5 nutki.

Autor recenzji: Radosław Ostrowski


CD 1

01.

Nomack the Knife

02.

Waiting for the Sun

03.

Blade II (Main Title) – with Danny Saber

04.

Suckheads Infiltrate

05.

Nyssa Sucks

06.

B Slice

07.

House of Paincakes

08.

Blade Pops a Cold One

09.

Family Feud

10.

Chargé of the Light Grenade

11.

Blade’s Discharge

12.

Priest Splits

13.

Nomack Snacks

14.

Back in Black

15.

Nyssa Over Easy

16.

Wind & The Willows (Abayo)

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz