• Gold – score
  • Our Kind of Traitor
  • Assassin’s Creed
  • Domino
  • Catch-22

Gold – score

data publikacji: 22/11/2019

Gold – score

"...ma sporo energii..."

Kompozytor: Daniel Pemberton

Rok produkcji: 2017

Wytwórnia: BMG

Czas trwania: 49:25 min.

 

Złoto – jeden z najbardziej poszukiwanych kruszców świata, symbolizujący wysoki stan społeczny. Ludzie szukali go od zawsze, a jednym z nich był Kenny Wells, czyli bohater filmu „Gold”. Decyduje się on na wyprawę z podróżnikiem Michaelem Acostą do Indonezji. W końcu udaje się, ale to tak naprawdę początek kłopotów, gdyż każdy chce zbić na tym kasę. Sam film, choć obiecuje wiele, okazuje się dość sporym rozczarowaniem, pozbawionym napięcia oraz zaangażowania.

 

Mocnym punktem filmu, oprócz aktorstwa, jest muzyka. I tu robi się ciekawie, bo osobno wydano zestaw piosenek (głównie wykonawcy z lat 80. jak New Order, Joy Division czy Depeche Mode), jak i score. Za to ostatnie odpowiada coraz bardziej rozpoznawalny Daniel Pemberton. Ostatnimi czasy maestro jest wręcz rozchwytywany, a wiele tytułów w jego bogatym dorobku jest imponujących. Przy nich „Gold” wydaje się troszkę mniej wartościowe, ale czy oznacza to, iż nie warto tego kruszca poszukać?

 

To zdecydowanie lżejszy materiał, dostarczający odrobinkę frajdy. Bardziej skupia się na aspekcie przygodowym filmu, co czuć już od samego początku. Otwierający całość „I Dream of Gold” z przepięknymi smyczkami przypomina klasyczny styl, choć jest bardzo krótki. Brzmi niczym obietnica czegoś wielkiego, pięknego, bogatego. „Economy, Turned” już zmienia ton, idąc ku niemal czystej etnice, zdominowanej przez perkusjonalia, gitarę akustyczną oraz dzwon.

 

Prawdziwe złoto pojawia się wraz z trzyczęściowym „The Ring of Fire”. Pierwsza część („The Prospector”) brzmi jakby żywcem wzięta z lat 70., co słychać w bardzo dynamicznej sekcji rytmicznej zmieszanej z różnego rodzaju fletami, przesterowaną gitarą, dzwonem i smyczkami. Ten fragment podkręca dynamizm gorączki złota oraz przygotowań do ekspedycji w dżungli. Styl ten kontynuowany jest w krótkiej części drugiej („The Partner”), dając więcej pola sitarowi, by w części trzeciej („The Reveal”) początkowo się wyciszyć, a następnie pomóc w budowaniu napięcia (zmienne tempo sekcji smyczkowej, wejścia gitar i fletu).

 

Takie lżejsze, ale i dynamiczne granie przewija się przez całą pierwszą połowę albumu – jak choćby w lekko schifrinowskim „At the Sound of the Bell” ze zmiennym tempem, „The New York Jungle” zabarwionym fletami czy bardziej niepokojącym „It’s Gone” z monotonnie uderzającą perkusją. Nawet jeśli mamy tutaj lekkie poczucie déjà vu, ta muzyka potrafi dostarczyć sporo rozrywki.

 

Tak samo jak pierwsza część filmu ma charakter awanturniczo-przygodowy, druga połowa kompletnie zmienia tempo oraz klimat. Pojawia się delikatniejsza liryka, zdominowana przez jeden motyw grany na gitarze. Czasem wspierana przez smyczki (ciepłe „Vintage Visa”), ale głównie prowadzona samodzielnie („Hey, It’s Me”). Najpełniej wybrzmiewa w bardziej dostojnym „The Golden Pickaxe” oraz „Blue Skies”.

 

To jednak nie jedyna zmiana, bo całość staje się nagle o wiele poważniejsza i mroczniejsza. Ten ton wprowadza „This is The F.B.I.” z kotłami oraz bardziej napiętymi smyczkami. Jest dość oszczędnie, co może wywołać pewną monotonię („Taped Questioning”, które pod koniec zaczyna atakować nasze uszy), ale sytuację ratuje melancholijne, oparte na gitarach i zapętlonych smyczkach „The Disappearance of Michael Acosta”. Na sam koniec dostajemy instrumentalną wersję utworu Iggy’ego Popa „Gold” (zasłużona nominacja do Złotego Globu), dająca odrobiny kopa i nadająca westernowego klimatu. Szkoda, że nie wrzucono samej piosenki na ten album, bo byłaby jego idealnym zwieńczeniem.

 

Lecz to akurat jedyna poważna wada tego wydawnictwa, bo sama muzyka Pembertona prezentuje się dobrze. Nie jest to nic nowego, oryginalnego czy zaskakującego, ale ma sporo energii. Czuć tutaj ducha kina z lat 70., zaś liryka – mimo monotonnego wałkowania jednego tematu – potrafi poruszyć. Zdecydowanie lżejszy kaliber ilustracji, ale w żadnym wypadku nie można pisać o porażce. Bardzo mocne trzy i pół samorodka złota.

Autor recenzji: Radosław Ostrowski


CD 1

01.

I Dream of Gold

02.

Economy, Turned

03.

The Ring Of Fire I – The Prospector

04.

At The Sound Of The Bell

05.

Upstream, Daya Kensana

06.

Minecraft

07.

Indo

08.

Vintage Visa

09.

Dream House

10.

The New York Jungle

11.

Hey, It's Me

12.

Sickness

13.

You've Never Felt It

14.

The Golden Pickaxe

15.

The Ring Of Fire II – The Partner

16.

This is the F.B.I.

17.

It's Gone

18.

Taped Questioning

19.

The Disappearance of Michael Acosta

20.

The Ring Of Fire III – The Reveal

21.

Blue Skies

22.

Keep Digging (Gold)

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz