• Domino
  • Catch-22
  • Glass
  • Fargo: Year 3
  • John Wick: Chapter 3 – Parabellum

Catch-22

data publikacji: 20/10/2019

Paragraf 22

Catch-22

"...zderzenie militariów z jazzem..."

Kompozytor: Rupert & Harry Gregson-Williams

Rok produkcji: 2019

Wytwórnia: Lakeshore Records

Czas trwania: 37:45 min.

 

Był więc tylko jeden kruczek – paragraf 22 – który stwierdzał, że troska o własne życie w obliczu realnego i bezpośredniego zagrożenia jest dowodem zdrowia psychicznego. Orr był wariatem i mógł być zwolniony z lotów. Wystarczyło, żeby o to poprosił, ale gdyby to zrobił, nie byłby wariatem i musiałby latać nadal. Orr byłby wariatem, gdyby chciał dalej latać i byłby normalny, gdyby nie chciał, ale będąc normalny musiałby latać. Skoro latał, był wariatem i mógł nie latać; ale gdyby nie chciał latać, byłby normalny i musiałby latać.

 

Wojna i absurd idą ze sobą ręka w rękę praktycznie od zawsze. Najbardziej znanym przykładem tego połączenia jest wydana w 1962 roku powieść Josepha Hellera „Paragraf 22”. Jej bohater to amerykański pilot John Yossarian, który stacjonuje w bazie wojskowej na terenie Włoch podczas II wojny światowej. Książka jest kąśliwym atakiem na wojskową biurokrację, pełną absurdów i niedorzeczności. Nic dziwnego, że próbowano ją przenieść na ekran. Najpierw w 1970 roku podjął się tego Mike Nichols, ale o tej wersji już mało kto pamięta. W tym roku zmierzyło się z tym Hulu, a dokładniej reżyser i producent George Clooney, zaś efekt... cóż, fani literackiego pierwowzoru zawsze będą rozczarowani, chociaż zrobiono wszystko, aby zachować ducha książki.

 

Dlaczego nikt nie rozumie, że nie jest dziwolągiem, ale normalnym samotnym człowiekiem, który stara się prowadzić normalne, samotne, ludzkie życie? Czy nie krwawi, kiedy się go kłuje? I czy nie śmieje się, kiedy się go łaskocze? Jakby im nigdy nie przyszło do głowy, że on tak samo jak oni ma oczy, ręce, narządy, wymiary, zmysły i uczucia, że może zginąć od tej samej broni, że marznie i grzeje się na tym samym wietrze i je to samo co oni, chociaż trzeba przyznać, że za każdym razem w innej stołówce.

 

Jednak nie jesteśmy portalem opisującym adaptacje literackie czy porównującym książkowe wersje z ich ekranizacjami. Nas interesuje tylko i wyłącznie muzyka, a na tym polu mamy wielkie zdziwienie. Clooney przez większość swoich reżyserskich dokonań był wspierany przez Alexandre’a Desplata i nic nie wskazywało, żeby ta kooperacja miała kiedykolwiek zostać zerwana. A jednak tak się stało, co może być winą bardzo napiętego grafiku Francuza. Wybór zmienników na pierwszy rzut oka wydawał się mocno... absurdalny. Bo jak wyobrazić sobie produkcję Clooneya z muzyką napisaną przez niejakiego Gregsona-Williamsa? Dokładniej Ruperta Gregsona-Williamsa, który ostatnimi laty coraz bardziej rozpycha się łokciami po filmowych projektach. Ktoś jednak doszedł do wniosku, że jeden kompozytor to za mało i do projektu dokooptowano... jego brata, Harry’ego. Absurd sięga zenitu. Ale czy naprawdę należało się spodziewać słabizny?

 

Ja wam powiem, co to jest sprawiedliwość. Sprawiedliwość to kolanem w brzuch z ziemi w zęby w nocy skrycie nożem z góry w dół na magazyn okrętu przez worki z piaskiem wobec przeważającej siły w ciemnościach bez słowa ostrzeżenia. Za gardło. Oto, czym jest sprawiedliwość, kiedy musimy być twardzi i niezłomni, aby stawić czoło szkopom. Z biodra. Rozumiecie?

 

Choć bracia dość długo pracują już w branży (każdy z nich ma ponad 20 lat aktywności zawodowej), to zaskakuje fakt, że „Paragraf 22” jest ich pierwszym wspólnym projektem. I nie było to łatwe zadanie stworzyć ilustrację do produkcji, gdzie dramat z komedią oraz grozą przeplatają się ze sobą. Jak te pozornie sprzeczne elementy scalić w jedną, sensowną całość? Wydawało się to zadaniem, którego nie podjęłaby się nawet ekipa z „Mission: Impossible”. Czy się udało?

 

Jesteście człowiekiem inteligentnym o niezłomnych zasadach moralnych i zajęliście bardzo odważne stanowisko. Ja jestem człowiekiem inteligentnym, bez żadnych zasad moralnych, więc nikt lepiej ode mnie nie potrafi tego ocenić.

 

Dualizm całego klimatu został oparty za pomocą dwóch stylistyk: militarnej oraz jazzowej. Bo jak jest wojna to muszą być werble i dęciaki, prawda? Ale tutaj te wojenne fragmenty mają w sobie wyjątkowo elegijny, wręcz mroczny klimat. Odczuwalny jest on w melancholijnym „Basecamp at Dawn” z poruszającym solo trąbki, potem zastępowaną przez fortepian oraz smyczki. Pomimo militarnej perkusji patos nie chce tutaj wejść w żaden sposób. Fragmenty te są też ilustracją bardziej dramatycznych momentów, dając duże pole do popisu chórowi (smutne „Nately”), smyczkom („Kid Simpson”, które w połowie się wycisza), a także dęciakom (nasilające się „Bombing Run” czy „Dunbar Down”).

 

A co to jest ojczyzna? Ojczyzna to kawałek ziemi otoczony ze wszystkich stron granicami, zazwyczaj nienaturalnymi. Anglicy umierają za Anglię, Amerykanie za Amerykę, Niemcy za Niemcy, Rosjanie za Rosję. W tej wojnie bierze teraz udział pięćdziesiąt czy sześćdziesiąt krajów. To chyba niemożliwe, żeby było aż tyle krajów, za które warto umierać?

 

Druga twarz to fragmenty muzyki jazzowej, brzmiącej jakby została nagrana w latach 40. (brakuje tylko trzasków winyla). Bardzo elegancka, płynie delikatnie, a najbardziej wybijają się wszelkiej maści trąbki oraz wyciszona perkusja. Pytanie tylko czy nie można było kupić praw do utworów z epoki, zamiast dokonywać tej imitacji? Czy poszło o kwestie licencyjne? Diabli wiedzą, ale te fragmenty dodają pracy trochę lekkości, pozwalając na chwilę zapomnieć o wojennym koszmarze. Z tego grona warto wyróżnić zwłaszcza „The Banquet” z mocną perkusją na początku oraz falującymi smyczkami w środku utworu.

 

Postanowił żyć wiecznie; był to jedyny cel, dla osiągnięcia którego gotów był narażać życie, i w każdej chwili interesowało go wyłącznie to, żeby wrócić cało i zdrowo.

Jest jednak jeden temat, który pełni rolę spoiwa łączącego te dwa sprzeczne światy. Jest to motyw związany z Yossarianem, stylem mocno przypominający, przynajmniej na początku, dokonania Desplata. Pojawia się on już w utworze drugim, czyli „Soap Runs” z rozpędzonym fagotem/klarnetem (nie jestem do końca pewny), budzącym niemal automatyczne skojarzenia z „Autorem widmo”. Choć motyw ten pojawia się dość często, braciszkowie kombinują z aranżacjami, by nie zabić nas monotonią. Na mnie największe wrażenie zrobiły wersje militarne w postaci „Back in the Air” (tutaj temat grają nakładające na siebie smyczki oraz rozciągnięte dęciaki) i „Snowden” (znowu smyczki prowadzą, tylko wolniej), a także lekko jazzowa wariacja w połowie „Hip Hip” oraz w wieńczącym całość „Catch 22”.

 

Wiedział, że niczego nie można wiedzieć na pewno, nawet tego, że niczego nie można wiedzieć na pewno.

Powiem szczerze, że miałem spore wątpliwości co do tego angażu braci Gregson-Williams. Niemniej „Paragraf 22” okazał się pozytywnym zaskoczeniem, pokazującym troszkę mniej znane oblicze rodzeństwa. Zderzenie militariów z jazzem stworzyło całkiem solidny score, dobrze współgrający z serialem. Wydanie płytowe cierpi na nadmiar dość krótkich fragmentów, rzadko przekraczających dwie minuty, co dla wielu może być sporym minusem. Warto przesłuchać choćby dla głównego tematu, mimo jego sporej eksploatacji. 3,5 nutki ode mnie.

 

P.S. Wplecione cytaty pochodzą z powieści Josepha Hellera w przekładzie Lecha Jęczmyka.

Autor recenzji: Radosław Ostrowski


CD 1

01.

Basecamp at Dawn

02.

Soap Runs

03.

Back in the Air

04.

Nately

05.

Kid Sampson

06.

Bombing Run

07.

Moving the Line

08.

Torna a Surriento

09.

Scheisskopf in Charge

10.

Dunbar Down

11.

The Banquet

12.

Everyone’s Gone

13.

The Arrest

14.

Hip Hip

15.

Yoyo Pulls the Plug

16.

Snowden

17.

John Yossarian

18.

Catch-22

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz