• Domino
  • Catch-22
  • Glass
  • Fargo: Year 3
  • John Wick: Chapter 3 – Parabellum

Glass

data publikacji: 18/10/2019

Glass

"...miewa momenty potrafiące oczarować..."

Kompozytor: West Dylan Thordson

Rok produkcji: 2019

Wytwórnia: Back Lot Music

Czas trwania: 49:20 min.

 

Komiksowe uniwersum M. Nighta Shyamalana dobiegło końca. Zaczęte w 2000 roku niedocenionym w dniu premiery „Niezniszczalnym”, który opisywał narodziny superbohatera w konwencji dramatu psychologicznego. Potem niespodziewanie w 2016 roku pojawił się „Split” z kapitalnym Jamesem McAvoyem w roli psychopaty. Tam ostatnia scena wywracała całość do góry nogami, stając się łącznikiem z „Niezniszczalnym”. Musiał więc powstać finał w postaci „Glassa”, gdzie dotychczasowi bohaterowie mieli zostać skonfrontowani. Niestety okazał się on ogromnym rozczarowaniem, pełnym bełkotliwych dialogów, mocno średniego aktorstwa i niedorzecznej intrygi. Czyżby powrót reżysera do formy był tylko chwilowy?

 

Po cichu liczyłem, że tym razem wróci do pracy z reżyserem James Newton Howard. Ale wygląda na to, iż do tego już nigdy nie dojdzie. Wraca znany ze „Split” West Dylan Thordson. OK, budżet może nie jest zbyt wielki, ale nawet tutaj można było sobie zaszaleć. Jak myślicie, udało się osiągnąć cel czy może muzyka powinna zniknąć, niczym pół świata po pstryknięciu Thanosa?

 

W ścieżce dźwiękowej bardziej dominuje to, co znany ze „Split”, czyli dużo budowania napięcia za pomocą gwałtownych wejść skrzypiec w bardzo atonalnym, eksperymentalnym stylu. Tego należało się spodziewać po thrillerze, tylko bez wyrafinowania oraz mocno podporządkowane obrazowi. Czyli inaczej niż w większości filmów Shyamalana. Ale na szczęście jest parę fragmentów, na których można zawiesić ucho.

 

Dominuje jednak poczucie zagrożenia, o czym przypominają smyczkowe dysonanse (m.in. „Brick Factory”), a także ciągle tykający zegar („Physics”, „Escape”). I jeśli chodzi o budowanie suspensu, to rzeczywiście działa. Choć nie brakuje ciekawych aranżacji z większym udziałem klasycznych instrumentów (cymbałki i fortepian w „Escape”), to obok pojawia się kilka bardziej ciężkostrawnych fragmentów (zapętlone smyczki w „Backfire” czy nieprzyjemne „Thru the Basement”, okraszone odbijającą się niczym echo perkusją).

 

Więcej jest za to warstwy lirycznej oraz fragmentów skupiających się na odkrywaniu przeszłości każdego z bohaterów. I, o dziwo, tutaj pojawiają się odniesienia do „Niezniszczalnego”, chociaż maestro traktuje jej bardziej jak zło konieczne. Wejścia te są ograniczone tylko do zagrania fragmentu znajomej melodii na fortepianie, jak w środku „Brick Factory” lub „David & Elijah”. Aż prosiłoby się o szersze wplecenie ilustracji JNH. Gdy do fortepianu dołączają skrzypce, wtedy muzyka zaczyna robić się ciekawa, jak w „Cycles”, „Remember” i „Kevin & Casey”.

 

I to wszystko na ekranie się sprawdza, nawet jeśli nie brzmi zbyt oryginalne. Jednak dobre wrażenie psuje prawie dziesięciominutowy finał, czyli „Origin Story”. Kompozycja smyczkowo-ambientowa, w której niemal non stop grana jest ta sama nuta, zaczyna zwyczajnie irytować i nudzić. Kompletne rozczarowanie pozbawione jakiegoś mocnego uderzenia.

 

Taki jest też cały „Glass”: zbyt delikatny, by zapaść mocno w pamięć, mocno ilustracyjny oraz wręcz sztampowy.Thordson niby zalicza jakiś progres, ale nie jest on na tyle znaczący, aby bardziej zwrócić uwagę na tego twórcę. Muzyka marnuje potencjał na coś nieprzeciętnego, choć miewa momenty potrafiące oczarować. Za to dostaje ode mnie naciąganą trójkę.

Autor recenzji: Radosław Ostrowski


CD 1

01.

Physicks

02.

Brick Factory

03.

Pink Room

04.

Cycles

05.

Backfire

06.

Remember

07.

Escape

08.

David & Elijah

09.

Pierce

10.

Belief

11.

Thru the Basement

12.

Parking Lot

13.

Unraveling

14.

Ordinary Man

15.

Kevin & Casey

16.

Checkmate

17.

Origin Story

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz