• Our Kind of Traitor
  • Assassin’s Creed
  • Domino
  • Catch-22
  • Glass

Revenge

data publikacji: 30/08/2019

Odwet

Revenge

"...nie zostaje w głowie na długo..."

Kompozytor: Jack Nitzsche

Rok produkcji: 1990

Wytwórnia: Silva Screen

Czas trwania: 38:36 min.

 

Tony Scott od zawsze kojarzył się z kinem akcji – dynamicznym, efekciarskim, pełnym montażowych przebitek. Ale nie zawsze tak było, a nieliczne odskoki od tego gatunku pozostały zapomniane. Tak stało się z nakręconym w 1990 roku filmem „Odwet” na postawie powieści Jima Harrisona. Jest to historia miłosnego trójkąta między meksykańskim biznesmenem (Anthony Quinn), jego młodej, pociągającej żonie (Madeleine Stowe) oraz jego amerykańskiego przyjaciela (Kevin Costner, będący także jednym z producentów). Zachwyca stroną wizualną oraz dobrym aktorstwem, choć problemem pozostaje dość kiczowate zakończenie.

 

Innym chwalonym elementem filmu była muzyka. Młodszy z braci Scott jest znany dzięki współpracy z Hansem Zimmerem oraz Harrym Gregsonem-Williamsem, lecz przy „Odwecie” żaden z nich nie poznał reżysera. Ilustrację stworzył Jack Nitzsche – troszkę zapomniany twórca, choć mający w swoim dorobku wiele głośnych dzieł, jak „Lot nad kukułczym gniazdem”, „Oficer i dżentelmen”, „9 ½ tygodnia” czy „Gwiezdnego przybysza”.

 

Maestro słynął z dość oszczędnego instrumentarium oraz korzystania z elektroniki. Fortepian, klawisze, gitara akustyczna – to wszystkie instrumenty, jakie wykorzystał Amerykanin przy „Odwecie”. Pozornie nie jest to coś, co mogłoby powalić kogokolwiek na kolana, ale ponieważ dominuje tutaj historia miłosna, to i score musiał skupić się na tym elemencie. Najbardziej zaskakuje jednak sam ton – pełen melancholii oraz smutku, przez co samą muzykę czasem trudno zauważyć.

 

Czuć ten styl już w „Love Theme”, który to temat będzie się tutaj dość często przewijał, co dla mnie jest zarówno siłą, jak i słabością tej pracy. Sama kompozycja może się podobać. Bardzo delikatny, wręcz poruszający fortepian wsparty przez łagodne klawisze oraz elektronicznie brzmiące flety buduje klimat Meksyku, by wrócić z pełną siłą w finałowym „Miraya’s Death”. Zaś drugi motyw, również liryczny, prowadzony jest przez dość smętną – w dobrym znaczeniu tego słowa – gitarę akustyczną. Taki jest krótki „Friendship” czy troszkę bardziej rozbudowana „Miraya” (więcej tu fortepianu), dodająca całości odrobiny egzotyki.

 

Problem w tym, że płyta staje się przez to strasznie monotonna. Maestro próbuje utrzymać naszą uwagę, dodając elektronicznie tworzone instrumenty (niby klarnet w „Betrayal” z mocniejszymi uderzeniami fortepianu, flety m.in. w dynamicznym „Jeep Ride”), jednak te sztuczki nie działają zbyt długo. Temat przewodni przewija się dość często (m.in. w przełamanym w połowie „Illicit Love”), przez co urok ilustracji z każdą chwilą gaśnie.

 

Drugi problem to obecność underscore’u w drugiej połowie albumu. Wszystko zaczyna się od „Tibey’s Revenge”, zdominowanym przez nakładające na siebie klawisze, które budują poczucie nasilającego się zagrożenia. Jest to tak bardzo ilustracyjne, że poza ekranem średnio strawne. Tak samo jak próbujące wykorzystać etniczne zabarwienie „Whorehouse & Healing” (pełen fletów oraz wszelkiej maści pomruków) oraz perkusyjne „Dead Texan”. Z tego grona wybija się na plus tylko „Confrontation”.

 

„Odwet” to jedna z ostatnich prac w karierze Nitzschego. I powiedzmy sobie wprost: to solidna robota z pięknym tematem miłosnym. Tylko, że poza nim nie ma tutaj zbyt wiele do słuchania. W filmie muzyka sprawdza się jako odpowiednie tło i jest stosownie eksponowana, lecz nie zostaje w głowie na długo. Zemsty chyba nie będzie, zaś trójka wydaje się adekwatna.

 

P.S. Warto jeszcze wspomnieć, że parę lat temu Dragon's Domain Records wypuściło rozszerzoną edycję tej ilustracji, z 20 utworami. Poniżej okładka:

 

Autor recenzji: Radosław Ostrowski


CD 1

01.

Love Theme

02.

Friendship

03.

Miryea

04.

Betrayal

05.

Jeep Ride

06.

On The Beach

07.

Illicit Love

08.

Tibey’s Revenge

09.

Whorehouse & Healing

10.

Dead Texan

11.

Confrontation

12.

Miryea’s Death

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz