• Highwaymen, The
  • Tom à la ferme
  • State of Play
  • Isle of Dogs
  • BlacKkKlansman

Mercy, The

data publikacji: 17/02/2018

Na głęboką wodę

Mercy, The

"...nadrzędną treścią tych kompozycji są emocje..."

Kompozytor: Jóhann Jóhannsson

Rok produkcji: 2018

Wytwórnia: Deutsche Grammophon

Czas trwania: 56:45 min.

„Łodzie mają to do siebie, że czasem odpływają…”

 

„Na głęboką wodę” to oparta na prawdziwych wydarzeniach historia Donalda Crowhursta, który w 1968 roku wziął udział w pierwszym wyścigu jachtów dookoła świata. James Marsh, reżyser znany z „Teorii Wszystkiego”, znowu opowiada o człowieku, który czując niepełność swojego życia, postanawia walczyć z przeciwnościami i zdobyć cel pozornie niemożliwy do osiągnięcia. I chociaż film wydaje się kolejną kliszową historią niezwykłego człowieka, tutaj walka o marzenia może niekoniecznie skończyć się ich spełnieniem, a postawienie wszystkiego na jedną kartę prowadzi na drogę, z której może nie być odwrotu. Mimo że jest to historia konkretnego człowieka, można ją interpretować na wiele sposobów, choćby patrząc przez pryzmat życia artysty, który sięgając po wyjątkowość i spełnienie własnych ambicji, musi często liczyć się z przykrymi konsekwencjami wybranej drogi, osamotnieniem i możliwością gorzkiej porażki.

 

„Na głęboką wodę” nie zostanie raczej zapamiętany jako wybitny film, ale na pewno jest ważny, bo jedno z ostatnich artystycznych osiągnięć zmarłego przedwcześnie Jóhanna Jóhannssona. Album wydany przez Deutsche Grammophon zawiera nie tylko oryginalną muzykę powstałą na potrzeby filmu Marsha. Blisko połowa materiału to utwory z innych score’ów Jóhannssona (do filmów dokumentalnych „Dreams in Copenhagen” i „Free the Mind”) oraz jego solowych płyt („Englabӧrn” i „Orphée”). Może to niektórym wydawać się niepotrzebnym zapychaniem dziur, ale jednocześnie pokazuje, że islandzki kompozytor miał swój rozpoznawalny i spójny styl, a jego twórczość pasuje do różnych kontekstów. Lecz płytę tę traktuję jako jedną historię.

 

Nic na tym albumie raczej nie zaskakuje, zarówno w kontekście twórczości Jóhannssona, jak i współczesnej muzyki filmowej w ogóle. Jednak nawet na dosyć typowo brzmiących dźwiękach Islandczyk odcisnął swoje autorskie piętno. Nawet jeśli usłyszymy znajomo brzmiące smyczki i ostinata w „The Good Ship Teignmouth Electron” i „The Mercy”, to pewną radość sprawią nam towarzyszące im perkusjonalia i inne drobne smaczki instrumentacyjne. Oszczędne sola pianina (warto zauważyć, że nie fortepianu) będą celowo brzmiały nierówno (w sensie barwy), skąpane w dużym pogłosie lub też z dodatkowymi przydźwiękami („Good Morning Midnight”, „Innocence”, „She Loves To Ride The Port Ferry When It Rains”). A przy bardziej ambientowych i teksturalnych utworach usłyszymy intrygujące połączenia elektroniki, drone music i prostych partii akustycznych instrumentów („The Horse Latitudes”, „The Furious Sea Of Fogs And Squalls”, „The Radiant City”).

 

Zatem nawet jeśli mamy minimalizm, to nie jest on banalny, a sięgnięcia w stronę estetyki lo-fi i zabawy z elektroniką nie są eksperymentowaniem dla samego faktu eksperymentu. Kameralność przeplata się tutaj z brzmieniem orkiestry (momentami brzmiącej nieco Desplatowsko, jak w „Into The Wide And Deep Unknown” i „The Captain’s Log”), a dźwięki pochodzące z akustycznych instrumentów zgrabnie łączą się z tymi powstałymi w studiu. Jóhannsson skorzystał ze wszystkich dostępnych mu środków w sposób umiejętny i przemyślany, tworząc spójną całość.

 

Spoiwem i nadrzędną treścią tych kompozycji są emocje. Muzyka Jóhannssona oferuje ich całą gamę. Mamy zarówno optymistyczne, tchnące nieco ducha przygody „The Good Ship...”, „Into The Wide...”, „The Mercy”, wprowadzające nieco mroku „A Sea Without Shores” i „The Horse Latitudes” lub nostalgii „Karen býr til engil” i „The Doldrums”, aż po przejmujące smutkiem „A Sparrow Alighted Upon Our Shoulder” i „The Furious Sea...”. I chociaż ostateczny wydźwięk tej płyty (podobnie jak samego filmu) wydaje się gorzki, to album zamyka (nie licząc krótkiej klamry w postaci pogodnego – mimo tytułu – „At 19°41’10.40 North, 79°52’37.83 West, Lies The Shadow”) chorałowe, niezwykle emocjonalne i niosące nadzieję „A Pile Of Dust”.

 

Chociaż cała płyta jest w pewnej mierze "składanką" różnych dokonań Jóhanna Jóhannssona, to tworzy dosyć logiczną narrację. Mimo, że składa się z 22 raczej krótkich utworów, to każdy wydaje się przemyślaną formą (bardzo często opartą na narastaniu oraz odpuszczaniu fakturalnym i emocjonalnym, na kształt morskiej fali) i w zasadzie każdy wprowadza jakiś ciekawy pomysł. Tę płytę można też traktować jako pewien przekrój i podsumowanie, zamkniętego już niestety, dorobku kompozytora. Islandzki twórca nie tylko przy tym projekcie rzucał nas na głęboką wodę swojej muzyki, pełnej przestrzeni, niezwykłych barw i brzmień, jak też – co najważniejsze – głębokich emocji.

Autor recenzji: Tomasz Gil


CD 1

01.

Flares

02.

Boating For Beginners

03.

The Good Ship Teignmouth Electron

04.

A Sparrow Alighted Upon Our Shoulder

05.

Terra Firma

06.

Into The Wide And Deep Unknown

07.

Good Morning, Midnight

08.

A Sea Without Shores

09.

Karen býr til engil

10.

Innocence

11.

The Doldrums

12.

Meditation

13.

The Horse Latitudes

14.

Radio

15.

The Furious Sea Of Fogs And Squalls

16.

Three Thousand Five Hundred And Ninety One Benches

17.

Tha Captain’s Log

18.

The Mercy

19.

She Loves To Ride The Port Ferry When It Rains

20.

The Radiant City

21.

A Pile Of Dust

22.

At 19°41’10.40 North 79°52’37.83 West, Lies The Shadow

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz