• End of the F***ing World, The
  • 07 zgłoś się
  • Highwaymen, The
  • Tom à la ferme
  • State of Play

Bird Box

data publikacji: 20/01/2019

Nie otwieraj oczu

Bird Box

"...bywa naprawdę wymagającym doświadczeniem..."

Kompozytor: Trent Reznor & Atticus Ross

Rok produkcji: 2019

Wytwórnia: The Null Corporation

Czas trwania: 65:39 min.

 

Wizji końca świata na ekranie było wiele, choć przyczyn tego stanu rzeczy było kilka: wirus, przybysze z kosmosu lub wojna nuklearna. Kolejną próbą pójścia w nurt przetrwania w barbarzyńskim świecie upadłej cywilizacji jest Netfliksowy fenomen „Bird Box”, gdzie sposobem na przetrwanie jest... nie patrzenie na tajemnicze istoty. Jeśli to zrobisz, popełnisz samobójstwo. Film spowodował, że powstało tzw. Bird Box Challange, chociaż sam film to wyższe stany średnie, mimo solidnej realizacji i niezłej obsady.

 

O dziwo film posiada też warstwę muzyczną, co kompletnie mnie zaskoczyło. Dlaczego? Bo ilustracja była albo tak cicho zmiksowana, albo po prostu moje uszy zwyczajnie nie były w stanie jej wyłapać. Kiedy jednak w napisach końcowych zobaczyłem nazwisko Trenta Reznora i Atticusa Rossa, wszystko stało się dla mnie jasne. Jeszcze większe zdziwienie pojawiło się, że popis brygady RR został wydany (w formie cyfrowej, ale jednak).

 

Godzinne wydanie sprawia wrażenie concept albumu aniżeli tradycyjnie rozumianej ilustracji. Znowu jest to mieszanka ambientu z sound-designem, który wielu fanów muzyki filmowej może doprowadzić do szewskiej pasji. Zmian nie ma, a żeby było jeszcze trudniej, to wiele ścieżek jest strasznie długich (nawet kilkanaście minut), zaś ascetyczność brzmienia – elektronika zmieszana z ambientem oraz fortepianem – potrafi odstraszyć.

 

Samo założenie wydawało się proste: budowanie niepokojącego klimatu, pełnego osaczenia i zagubienia. I ten klimat dostajemy od samego początku, serwowany przez potężne (czasowo) „Outside”, gdzie przewija się zapętlony temat na fortepian (jedyny temat w całym filmie, w którym sporadycznie partneruje mu pojedyncza niby perkusja), a w tle coraz bardziej nasilają się dźwięki elektroniki, melodie z pozytywki i industrialne eksperymenty, które mogą doprowadzić do bólu uszu. I nawet bzyczenie owadów z odgłosami ptaków nie jest w stanie stworzyć poczucia spokoju. Lecz nawet gdy pojawia się jego odrobina (fortepianowy motyw z „Looking Forwards and Backwards”), jest on pozorny i krótkotrwały. Reszta jest mieszanką świdrowania wszelkiej maści („Looking Forwards...”), szumów („Undercurrents”), onirycznej gitary (najłagodniejsze „What Isn’t Anymore”), przemielonego dźwięku oraz... monotonii.

 

Pojawia się jednak jeden bardzo sympatyczny utwór, czyli osadzone w retro elektronice „What Isn’t Anymore”, choć to jedyny jasny punkt tego albumu. Generalnie panowie działają na zasadzie dysonansu, czyli wrzucają spokojną melodię na przód, zaś w tle nawalają wszystkim, co mają („Careful What You Wish For”), tworząc miejscami niezbyt strawne fragmenty. Przez to „Bird Box” bywa naprawdę wymagającym doświadczeniem.

 

Jeśli jesteście fanami duetu Reznor/Ross albo masochistami lubiącymi eksperymentalne dźwięki, ten score będzie dla was odpowiedni. Jednak problem w tym, że ta muzyka w filmie nie jest szczególnie eksploatowana. Dopiero na płycie (z godzinnym materiałem) słychać te dźwięki, które powinny być bardziej zaakcentowane na ekranie, więc coś poszło nie tak. Na płycie słucha się tego całkiem znośnie, lecz do największych osiągnięć tego duetu daleko. Naciągane dwie nutki.

Autor recenzji: Radosław Ostrowski


CD 1

01.

Outside

02.

Undercurrents

03.

Looking Forwards and Backwards

04.

What Isn’t Anymore

05.

Sleep Deprivation

06.

Careful What You Wish For

07.

A Hidden Moment

08.

And It Keeps on Coming

09.

Close Encounters

10.

Last Thing Left

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz