• Emoji Movie, The
  • Captain Underpants: The First Epic Movie – score
  • Akademia pana Kleksa
  • Chernobyl
  • End of the F***ing World, The

Ballad of Buster Scruggs, The

data publikacji: 16/12/2018

Ballada o Busterze Scruggsie

Ballad of Buster Scruggs, The

"...jedna z najlepszych ścieżek tego roku..."

Kompozytor: Carter Burwell

Rok produkcji: 2018

Wytwórnia: Milan

Czas trwania: 42:55 min.

 

Netflix – poza realizowaniem intrygujących seriali ostatnich lat – ma ambicje tworzenia filmów, który mogłyby rywalizować o najbardziej prestiżowe nagrody. Kolejnym krokiem w tym kierunku jest nowe dzieło braci Coen „Ballada o Busterze Scruggsie” – początkowo planowane jako mini-serial, będące antologią opowieści z Dzikiego Zachodu. Choć nie zawsze zostaje utrzymany wysoki poziom, jest to bardzo interesująca propozycja, z przepięknymi zdjęciami, kapitalnym aktorstwem oraz dobrymi dialogami.

 

Skoro to film Coenów, to za muzyczną oprawę odpowiada zazwyczaj jeden człowiek – Carter Burwell, z którym bracia współpracują od samego początku swojej kariery. Dla maestro western nie był obcym terenem („Kraina Hi-Lo”, „Prawdziwe męstwo”), więc można było być spokojnym o finałowy efekt. Ale ten nawet przekroczył moje najśmielsze oczekiwania.

 

Amerykanin długo zastanawiał się, czy budować osobno każdą z nowelek, czy też może stworzyć temat będący łącznikiem między poszczególnymi historiami. Ostatecznie zdecydował się na to drugie rozwiązanie, wykorzystując do tego celu aranżację XIX-wiecznej pieśni „The Unfortunate Lad” (pojawia się w wersji śpiewanej a capella przez Brendana Gleesona w ostatnim rozdziale). Temat ten słychać w ciepłym, troszkę nostalgicznym „The Book” prowadzonym przez akustyczną gitarę oraz trąbkę, zaś w tle falują smyczki.

 

Nie zabrakło też klasycznego instrumentarium z jakim ten gatunek jest kojarzony. Harmonijka ustna? Jest w krótkim „Carefree Drifter”. Saloonowy fortepian? Proszę bardzo – skoczne „Randall Collins” dostarcza pod tym względem wiele. Zadziorniejsza gitara? Bardzo nieprzyjazne „Near Algodones” buduje na niej taki klimat, że aż chce się odwiedzić słynne Juarez. Wszystko to jednak zostało przetworzone przez charakterystyczny styl Burwella, znanego z dość oszczędnego wykorzystywania orkiestrowych dźwięków.

 

Drugą rzeczą, która wyróżnia całość są piosenki wykonywanie głównie przez Tima Blake’a Nelsona. Aktor gra tytułowego Bustera Scruggsa – rewolwerowca, co ma duży talent wokalny, zaś jego głos jest wręcz czarujący. Gitarowo-gwizdane „Cool Water” jest bardzo cool, do tego ubarwione pojedynczymi wejściami skrzypiec oraz imitacji końskich kopyt. Równie świetne jest komentujące śmierć kolejnego rzezimieszka „Little Joe the Wrangler”, zrobione w iście musicalowym stylu; śpiewane wspólnie z tłumem „Curly Joe” ma moc, zaś ostatni w tej nowelce duet z Williem Watsonem to czyste country z harmonijką oraz gitarą o elegijnym tonie.

 

Jest jeszcze jedna rzecz, która w filmie brzmi po prostu przepięknie – to oprawa z czwartej historii, opowiadającej o poszukiwaczu złota i dziejącej się w przepięknych krajobrazach. Zaczyna się ten segment od bardzo wręcz podniosłego „Canyon Awake”, gdzie ślicznie gra gitara. Dołączają do niej majestatyczne smyczki, pokazujące potęgę góry u podnóża rzeki oraz krótkie wejście klarnetu. I ta melodia przewija się niemal cały czas, głównie jako walczyk, prowadzony przez flet i/lub smyczki („How Deep”, „Goodbye Canyon”). Wyjątkiem od tej reguły jest spektakularne „Hello, Mr. Pocket” z bardzo intensywnymi smyczkami, zapowiadające wielki sukces bohatera, choć finał utworu jest raczej pełen grozy (smyczki, gwałtowna perkusja).

 

Nie można też zapomnieć o skocznej melodii z piątej noweli o wyprawie pionierów karawaną, gdzie mamy niemal roztańczone smyczki z dęciakami (końcówka „Goodbye Canyon”, podniosłe „Oregon Trail”). Jest bardziej wyciszona, liryczna aranżacja na gitarę („Wagon Train”) czy zdecydowanie wolniejszym tempie smyczków („Certainly” i elegijne „The Gal Who Got Rattled” zakończone anielską wokalizą) oraz będące niemal action scorem „Seeking Alice”, gdzie gitara wydaje się bardziej hiszpańska, co w połączeniu ze smutnymi smyczkami tworzy dziwaczną mieszankę, w końcówce idącej ponownie w stronę horroru.

 

Zdarzają się momenty niepokojącego, mrocznego underscore’u („The Wingless Trush” czy pełen napięcia „This Mortal Remains”), jednak w ostatecznym rozrachunku „Buster Scruggs” okazuje się jedną z przyjemniejszych ścieżek w całej karierze Cartera Burwella. Czuć ducha westernu, jak i styl kompozytora – i to wszystko pięknie się uzupełnia. Album w zasadzie zachowuje chronologię zgodną z filmem (wyjątkiem są wplecione w ilustrację piosenki Bustera). Być może zabrzmi to odważnie, ale to jedna z najlepszych ścieżek tego roku. Tak pięknego oraz różnorodnego Burwella nie słyszałem od dawna (moja nota: 4,5 nutki). A kto uważa inaczej, niech stawi się w samo południe i rozstrzygniemy to swoimi Coltami.

Autor recenzji: Radosław Ostrowski


CD 1

01.

The Book

02.

Cool Water – Tim Blake Nelson

03.

Carefree Drifter – David Rawlings & Gillian Welch

04.

Randall Collins

05.

Near Algodones

06.

The Wingless Thrush

07.

Our Revels

08.

When a Cowboy Trades His Spurs for Wings – Willie Watson & Tim Blake Nelson

09.

Canyon Awake

10.

How Deep

11.

Hello, Mr. Pocket!

12.

Your Share

13.

Little Joe the Wrangler (Surly Joe) – Tim Blake Nelson

14.

Goodbye Canyon

15.

Unmarked Grave

16.

Wagon Train

17.

Certainty

18.

The Oregon Trail

19.

Seeking Alice

20.

The Gal Who Got Rattled

21.

The Unfortunate Lad – Brendan Gleeson

22.

The Mortal Remains

23.

The End of Buster Scruggs

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz