• Witch, The
  • Sing Street
  • Firestarter
  • Hitman’s Bodyguard, The
  • Klute / All The President's Men

Miss Peregrine’s Home for Peculiar Children

data publikacji: 06/09/2017

Osobliwy dom pani Peregrine

Miss Peregrine’s Home for Peculiar Children

"...mało magii w tym domu się znajduje..."

Kompozytor: Mike Higham & Matthew Margeson

Rok produkcji: 2016

Wytwórnia: La-La-Land Records

Czas trwania: 70:11 min.

 

Tim Burton – kiedyś to był reżyser, na którego filmy po prostu się czekało. Wyrazisty styl pełen inspiracji surrealizmem, gotyckim mrokiem oraz czarnym humorem to znaki rozpoznawcze tego artysty, którego ostatnie lata nie należą jednak do udanych. Sytuację miała poprawić adaptacja pierwszej części trylogii Ransoma Riggsa – „Osobliwy dom pani Peregrine”. Jest to historia młodego oraz bardzo wycofanego chłopca, który wyrusza do Walii szukać znanego z opowieści dziadka tytułowego domu, w którym ten kiedyś mieszkał. Miejsce jest chronione dzięki czasowej pętli i przebywają tam dzieci z nietypowymi umiejętnościami, ale ktoś zagraża życiu mieszkańców domostwa... Czuć rękę reżysera i jego styl, ale jednocześnie brakuje czegoś świeżego oraz wciągającego. To zaledwie niezłe kino, które ogląda się bezboleśnie, lecz nie można pozbyć się wrażenia zmarnowania potencjału.

 

Matthew MargesonAle nawet słabe filmy Burtona broniły się co najmniej przyzwoitą muzyką, za którą prawie zawsze odpowiadał Danny Elfman. Jednak w tym przypadku ta kooperacja została zerwana. Przyczyna tej decyzji pozostaje dla wszystkich tajemnicą, a wybór zastępcy Człowieka-Elfa zaskoczył wszystkich. O ile Matthew Margeson jest dość znanym i całkiem przyzwoitym twórcą, o tyle Mike Higham to nic nie mówiące nazwisko. Jak się okazuje to montażysta muzyki współpracujący najczęściej z Dannym Elfmanem, co wyjaśnia jego obecność.

 

I na pierwszy rzut ucha wydaje się, że nad całością unosi się duch stałego wspólnika Burtona, bo jest mrocznie, gotycko i baśniowo. Mocno czuć go w utworze tytułowym, gdzie mamy obowiązkowe smyczki, flety, dzwoneczki, cymbały, złowrogie organy oraz przewijające się przez cały score odgłosy tykającego zegara. Czas w tej historii jest istotny, wiec ten drobny zabieg pasuje do tego świata. Niby wszystko jest OK, lecz baza tematyczna jest jakaś taka skromniutka.

 

Całość możemy podzielić na dwie części. Pierwsza to baśniowy świat związany z panią Peregrine i jej podopiecznymi. Jej przedsmak czuć w lekko nostalgicznym „Bedtime Stories” z przyjemną harfą oraz odrobiną subtelnej elektroniki, tworzącej niesamowity klimat. Swoje robi też bardziej niepokojące „Arrival at the Island” z niemal orientalnie grającym fletem. Czary zaczynają się dziać w krótkim „A Place Like This” oraz uroczym „Squirell Rescue”.

 

Mike HighamDruga część związana jest z głównym antagonistą, czyli tajemniczym Barronem (mocno przerysowany Samuel L. Jackson), który porywa dzieci oraz ich opiekunów. Dlatego wszystko staje się bardziej mroczne i złowrogie, co najlepiej słychać w trzech utworach: „Barron’s Experiment”, „Barron Revealed” oraz – najagresywniejszym z tej trójki – „Hollow Attack”. Bardziej zaznaczona zostaje obecność organów, chóru, a dęciaki i smyczki są z każdą sekundą coraz bardziej agresywne, podrasowane jeszcze przez "brudną" elektronikę. Sporadycznie odezwie się także werblowa perkusja. Suspens budowany jest pierwszorzędnie, zaskakując bogactwem aranżacyjnym i konsekwentnie tworzonym niepokojem, co czuć także w „Ymbrynes, Ymbrynes, Here I Come”.

 

Z bardziej dynamicznych fragmentów warto wyróżnić te związane z zatopionym okrętem Augusta, który zostaje wrzucony do akcji. Pełne rozmachu „The Augusta” składa się z takich bogatych dźwięków, jak "wodna" elektronika czy chór. Przyspieszone smyczki oraz flety tylko tworzą poczucie obcowania z czymś niesamowitym. „Rising The Augusta” bardziej wydaje się czymś pod znaku RCP (czyli Rąbiemy Często Perkusją), a aranżacja jest tu równie spektakularna – smyczki podkręcone na maksa i popisy perkusji zmieszane z pulsującą elektroniką mają w sobie wiele energii.

 

Najbardziej zaskakującym kawałkiem całej partytury jest natomiast utwór „Handy Candy” – kompozycja ilustrująca starcie potworów z ożywionymi szkieletami w lunaparku na molo. To wyjaśnia, dlaczego brzmi tak tanecznie, wręcz dyskotekowo. Tylko, ze to dyskoteka bardziej z lat 90. słuchająca się niczym klasyka techno i jej mutacje. Bardzo łatwo wpada w ucho, lecz kompletnie nie pasuje do brzmienia całej reszty płyty, na której zabrakło z kolei przepięknej, nastrojowej piosenki „Wish That You Were Here” grupy Florence + The Machine, która promowała film, a która z pewnością byłaby idealnym zwieńczeniem całości.

 

 

Największym problemem w pracy duetu Higham/Margeson jest jej brak wyrazistości. Owszem, spełnia dobrze swoje podstawowe zadanie, ale jej baza tematyczna jest bardzo skromna i brakuje jej jakiegoś jednego motywu, który poniósłby całość na wyższy pułap. Nie zmienia to jednak faktu, że panowie dali radę, chociaż mało magii w tym domu się znajduje. Niemniej czas spędzony przy tym albumie nie jest stracony i za to daję 3,5 nutki. Liczę, że Margeson jeszcze zaskoczy, bo stać go na to.

Autor recenzji: Radosław Ostrowski


CD 1

01.

Miss Peregrine’s Home for Peculiar Children

02.

Bedtime Stories

03.

Arrival At The Island

04.

A Place Like This

05.

Squirrel Rescue

06.

Enoch’s Dolls

07.

Projecting Dreams

08.

The Augusta

09.

I’ll Be Here Forever

10.

Barron’s Experiment

11.

Barron Revealed

12.

Surprise Visitor

13.

Hollow Attack

14.

Raising The Augusta

15.

Blackpool

16.

Standoff At Blackpool Tower

17.

Handy Candy

18.

Ymbrynes, Ymbrynes, Here I Come

19.

Peculiars Vs. Wights

20.

Two Jakes

21.

Go To Her

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz