• Miss Peregrine’s Home for Peculiar Children
  • Sing – score
  • Sing – Deluxe Edition
  • Split
  • Ballerina

Ten Thousand Saints

data publikacji: 17/07/2017

Ten Thousand Saints

"...stonowana, minimalistyczna i mocno oszczędna..."

Kompozytor: Garth Stevenson

Rok produkcji: 2015

Wytwórnia: Nettwerk America

Czas trwania: 34:24 min.

 

Ileż to już było opowieści o młodych ludziach wchodzących w dorosłe życie? Powstało wiele i jeszcze pewnie wiele powstanie. Ostatnio obejrzanym przeze mnie filmem tego gatunku jest „Ten Thousand Saints” duetu Shari Springer Berman - Robert Pulchini. Osadzony w realiach lat 80. film jest szczery, pełen punkowego ducha, świetnego aktorstwa oraz słodko-gorzkich obserwacji o dorastaniu w dysfunkcyjnych rodzinach.

 

Gdzieś tam w tle przygrywa sobie muzyka, która niepozornie zaznacza swoją obecność. Jej autorem jest kanadyjski wiolonczelista i kompozytor Garth Stevenson, kojarzony przede wszystkim dzięki filmowi „Ścieżki” z Mią Wasikowską w roli głównej. Oprawa jest taka, jakiej można się spodziewać po filmie niezależnym – stonowana, minimalistyczna i mocno oszczędna aranżacyjnie.

 

Całość jest bardzo krótka, co nie przeszkadza w odbiorze, ale tylko w kilku miejscach odpowiednio wybrzmiewa. Wszystko jest oparte na jednym motywie, pokazującym swoje pełne oblicze w utworze tytułowym. Fundamentem jest niemal kosmiczne połączenie elektroniki, zapętlonego fortepianu, wiolonczeli i skrzypiec oraz perkusji, tworzące niezwykle poruszającą melodię. Kompozycja pojawia się również w krótszych fragmentach („Bus”, wolniejsza „Annabel” czy początek „Overdose”), stając się szkieletem całej ścieżki dźwiękowej.

 

Ponieważ jeden z bohaterów wyznaje buddyzm, to i inspiracje kulturą Dalekiego Wschodu musiały się zabrzmieć. Ale nie spodziewajcie się sitaru czy etnicznego zabarwienia, raczej bardzo wyrazistej gry skrzypiec (pełne sakrum „Funeral”), tykającej i przesterowanej elektroniki („Mushrooms”) czy odbijającego się niczym echo dźwięku fortepianu (temat Johnny’ego w „Johnny” czy „Honeymoon”).

 

Swoje robią też fragmenty dźwiękowego tła, jak niepokojące, wręcz przytłaczające swoją agresją „Riot” czy bardzo mroczne „Overdose”, podpartego na przestrzennym smyczku oraz elektronice. Nie brakuje także ilustracyjnej tapety w postaci bardzo krótkich fragmentów pokroju „New York” lub przygnębiającego „Honeymoon” prowadzonego przez gitarę elektryczną.

 

Stevenson nie wywraca gatunku do góry nogami i nie tworzy niczego nowego w świecie muzyki filmowej, tylko solidnie buduje tło dla ekranowych wydarzeń, zdominowanych piosenkami. Potrafi oczarować, ale dopiero po obejrzeniu filmu. Poza nim spływa po słuchaczu jak po kaczce – wyjątkiem są krótkie, ale punkowe kawałki grane przez zespół Army of One, czyli kapelę założoną przez bohaterów. Trójka.

Autor recenzji: Radosław Ostrowski


CD 1

01.

Ten Thousand Saints

02.

Funeral

03.

Vermont

04.

Mushrooms

05.

Johnny

06.

New York

07.

Riot

08.

Greenhouse

09.

Wedding

10.

Overdose

11.

Honeymoon

12.

Annabel

13.

Hospital

14.

Bus

15.

Eliza and Jude

16.

Diane

17.

Positive Aggression – Army of One

18.

Straight Edge – Army of One

19.

Transcend – Army of One

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz