• Split
  • Ballerina
  • Secret Life of Pets, The
  • Storks
  • Trolls

American Pastoral

data publikacji: 05/06/2017

Amerykańska sielanka

American Pastoral

"...stonowana i wycofana, jakby nieobecna..."

Kompozytor: Alexandre Desplat

Rok produkcji: 2016

Wytwórnia: Lakeshore Records

Czas trwania: 40:34 min.

 

Coś filmowcy nie mają szczęścia do powieści Philipa Rotha, o czym już wspominałem przy okazji „Wzburzenia”. Takim udanym filmem zdecydowanie nie jest „Amerykańska sielanka” – historia zwykłej rodziny, której życie zostaje wywrócone do góry nogami z powodu córki-terrorystki. Problem w tym, ze cała ta intryga (znakomita w książkowym wydaniu) na ekranie jest po prostu niewiarygodna. Nie pomaga solidna strona audio-wizualna, gdyż widać niepewną rękę debiutującego w roli reżysera Ewana McGregora.

 

Czy cokolwiek w tym filmie się sprawdziło? Nie jestem pewny, bo nawet muzyka wydaje się mocno obojętna. Co jest o tyle dziwne, że odpowiada za nią Alexandre Desplat – jeden z najbardziej rozchwytywanych autorów muzyki filmowej, dla którego dramat to drugie imię. Z jednej strony to kompletnie zrozumiałe, gdyż jest to intymna historia ludzi, którzy stracili swoje dziecko. Dlatego oprawa muzyczna jest bardzo stonowana i wycofana, jakby nieobecna.

 

Sam maestro sięga po swój niezawodny i sprawdzony zestaw dźwięków, ze smyczkami oraz fortepianem na pierwszym planie. Dochodzi do tego mocniej naznaczający swoją obecność bas. Początek jest dość nostalgiczny, ale bardzo mało angażujący, z obowiązkową Americaną w tle („Swede’s Story”). Francuz właściwie gra to, co zwykle. Co wyróżnia całość, to solo skrzypiec podkreślające żydowskie pochodzenie Szweda – najmocniej słyszalne w finałowym „Kaddish for Seymour” oraz gorzkim „Reunnited”.

 

To smętny, powolny, niezwykle delikatny score, konsekwentnie budujący depresyjny wręcz nastrój. Nawet pojedyncze drobiazgi w postaci harfy i kotłów („Riots”) czy różnorodnej gry fortepianu nie są w stanie przykuć uwagi na dłużej. Raz zawodzi on bardzo subtelnie, niemal eterycznie („Rita Cohen”), by przypomnieć o sobie specyficzną elegią („Meeting Rita”). Tak też jest ze sceną spotkania w „Hotelu Albaugh”, gdzie zmysłowe flety skontrastowane są z bardzo niskimi dźwiękami smyczków. Nawet moment załamania nerwowego brzmi jak muzyka z filmu noir (mroczne „Dawn” z przygnębiającymi dętymi drewnianymi).

 

Desplat ożywia się jedynie w scenach bardziej dynamicznych pokroju pościgu (gwałtowne „Chasing the Van”) czy przeszukiwania domu przez FBI (trącące walczykiem „FBI Search”), w których słychać echa „Autora widmo”. Nerwowe smyczki, sporadycznie ataki trąbek i fletu, a także walenie kotłów trafnie buduje klimat osaczenia, pozwalając na wyrwanie się z muzycznego letargu. Ale to są bardzo krótkie momenty, które wydają się takie obce – nawet lekko horrorowe smyczki na początku „Merry’s Story”.

 

Niby jest dramatycznie i niepokojąco, jednak czuć w tym wszystkim zaledwie solidny warsztat. W przypadku takiego kompozytora jak Desplat, należało liczyć na coś więcej. To delikatne tło (co jest zrozumiałe, ze względu na gatunek), które powinno mieć szansę wybrzmienia, a tak naprawdę nie zostaje wykorzystane nawet w połowie. Podobnych prac francuski maestro ma na pęczki – ta, poza klimatem, nie ma niczego ciekawego do zaoferowania.

Autor recenzji: Radosław Ostrowski


CD 1

01.

Swede’s Story

02.

Riot

03.

Rita Cohen

04.

Meeting Rita

05.

Hotel Albaugh

06.

Chasing the Van

07.

Dawn

08.

FBI Search

09.

The Vow

10.

Merry’s Story

11.

Swede & Merry

12.

Merry’s Things

13.

Fix Your Dress

14.

Swede Grabs Sheila

15.

Reunited

16.

Kaddish for Seymour

17.

Moon River – Priscilla Ahn

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz