• Dalida
  • Straight Outta Compton
  • Hologram for the King, A
  • BFG, The
  • American Pastoral

Diablo

data publikacji: 19/11/2016

Diablo

Diablo

"...nie odsłania nowych kart Dzikiego Zachodu..."

Kompozytor: Timothy Williams

Rok produkcji: 2016

Wytwórnia: Milan Records

Czas trwania: 48:28 min.

 

Western powrócił do łask. To oczywisty fakt, który namieszał w głowach kinomanom. W zeszłym pojawił się taki niezależny film kowbojski z Eastwoodem. Jednak nie z Clintem, ale jego synem Scottem. Była to opowieść o mężczyźnie, który ruszył odbić swoją porwaną żonę. Mroczne i ciężkie to kino, będące bliżej do stylistyki onirycznego „Truposza” niż to surowych, klasycznych zadym spod znaku Clinta Eastwooda. Warstwa muzyczna jednak jest bardziej klasyczna, aczkolwiek nie do końca.

 

Zadanie napisania oprawy do debiutu Lawrence’a Roecka otrzymał Timothy Williams – mieszkający w Hollywood Anglik, który wcześniej pracował m.in. z aktorami Robertem Duvallem (inny western „Wild Horses”) i Mario Van Peeblesem oraz Tylerem Batesem, pisząc muzykę dodatkową do „Strażników Galaktyki”. Maestro stawia na sprawdzone w tym gatunku smyczki, do których dodaje elektronikę, tworząc bardzo posępną, wręcz duszną aurę.

 

Przeplata się to jeszcze z trzema utworami innych artystów. Na początek dostajemy iście westernowy kawałek z gitarami, dzwonami, okrzykami, trąbką i perkusją, a do tego jeszcze ten niesamowity głos Zelli Day. Prawie jak u Ennio Morricone, gdyby ten bawił się w meksykańskie tango. Drugim utworem jest gitarowo-akustyczne „Preacher’s Theme”, tworzące bardzo mistyczną atmosferę – głównie przez elektroniczne tło oraz charakterystyczne wrzaski pod koniec. Na finał dostajemy z kolei pianistyczną balladę pod tytułem „Taken”.

 

Instrumentalny score Williamsa zaczyna się z kolei od precyzyjnego nakreślenia miejsca akcji. Są gwizdy, skrzypce, a nawet szum rzeki („Colorado Territory, 1872”), jednak całość jest zdominowana przez budowanie napięcia. Smyczki skręcają nieco w stronę horroru, a dęciaki molestują uszy jak w filmie o 300 Spartanach („Alexandra Kidnapped” czy powolne, ale mocne „Arturo”). Tutaj nawet pojedyncze solo skrzypiec – pozornie skoczne – ma w sobie więcej niepokoju, aniżeli atonalne szturmy perkusji („She’s Gone”). Czuć wpływ może nie tyle Hansa Zimmera, co wspomnianego Batesa. Williams równie gwałtownie atakuje dźwiękami, tworząc bardziej tapetę niż zestaw melodii. Strzelająca sekcja dęta, pędząca na złamanie karku perkusja, delikatny klawesyn („Ezra”, „Horse Shot”). Pojawiają się nawet psychodeliczne, ciężko strawne flety („Peyote”).

 

Nawet liryczna warstwa budzi niepokój, chociaż niepozbawiona jest swoistego piękna. Krótki wstęp w „The South Trail”, delikatne „Reunion” oraz odegrany na fortepianie początek „Ambush at the River” są krótkimi przebłyskami światła w tym brudnym świecie. Nadzieja pojawia się jeszcze w „Carter’s House”, jednak gaśnie ona bardzo szybko w bliźniaczym „Carter’s Death” ze smyczkami brzmiącymi niczym syreny alarmowe.

 

Williams swoją robotę realizuje dobrze i słychać, że zna się na tej profesji. „Diablo” nie odsłania nowych kart Dzikiego Zachodu, nie wywraca gatunku do góry nogami, ale pasuje do klimatu mrocznego thrillera. Czuć w tej muzyce silne skażenie dokonaniami innych twórców, lecz także i ducha kowbojskich opowieści – zwłaszcza w finale – i generalnie pasuje ona do filmu. Gorzej, że poza nim jest to diablo trudne doświadczenie.

Autor recenzji: Radosław Ostrowski


CD 1

01.

Bloodline – Zella Day

02.

Colorado Territory, 1872

03.

Alexandra Kidnapped

04.

She’s Gone

05.

Arturo

06.

The South Trail

07.

Ambush At The River

08.

Ezra

09.

Horse Shot

10.

Gallop

11.

Peyote

12.

Carter’s House

13.

Carter’s Death

14.

Sun Will Still Not Down

15.

Reunion

16.

Hide Her Away

17.

The Reckoning

18.

Kill Every Last One

19.

Not Afraid

20.

Preacher’s Theme – Spindrift

21.

Taken – Jenavive

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz