• Lady in the Van, The
  • Operation Finale
  • Predator
  • Westworld
  • Program, The

Ripper Street

data publikacji: 19/09/2016

Ripper Street: Tajemnica Kuby Rozpruwacza

Ripper Street

"...choć nie operuje niczym nowym, to brzmi naprawdę świeżo..."

Kompozytor: Dominik Scherrer

Rok produkcji: 2015

Wytwórnia: Silva Screen

Czas trwania: 64:43 min.

 

Kto nie kocha kryminałów? Każdy kraj i każda telewizja ma swoje seriale, które przyciągają miliony ludzi na całym świecie. Zwłaszcza Brytyjczycy mają tutaj spore pole do popisu – „Sherlock”, „Luther”, „River”... Do tego grona zalicza się też „Ripper Street”, historia dziejąca się w skażonej zbrodniami Kuby Rozpruwacza dzielnicy Whitechapel. Pół roku po ostatniej zbrodni zostają znalezione zwłoki młodej kobiety – śledztwo wszczyna inspektor Edmund Reid (fenomenalny Matthew Macfadyen), a wspierają go sierżant Bennett Drake oraz chirurg i kapitan Homer Jackson. Każdy odcinek to odrębna fabuła pozwalająca wejść w klimat XIX-wiecznej Anglii.

 

Swoje trzy grosze dorzuca oprawa muzyczną, o którą postarał się Dominik Scherrer. Ten urodzony w Szwajcarii maestro nie jest może zbyt znany i popularny, ale też i nie jest twórcą anonimowym. Od wielu lat współpracuje z brytyjską telewizją, realizując m.in. „Pannę Marple”, więc kryminał jest dla niego naturalnym środowiskiem. A ponieważ jest to produkcja stricte telewizyjna, to i score pozostaje skromny pod względem użytego w nim instrumentarium. Nadrabia za to silną emocjonalnością oraz wręcz idealną symbiozą z ruchomym obrazem.

 

Czuć tutaj troszkę „Sherlocka Holmesa” Hansa Zimmera (smyczki, perkusja, mandolina), jednak Scherrer idzie swoją ścieżką. Z jednej strony jest skocznie i dynamicznie, ale i mrocznie, co podkreślają śladowe ilości elektroniki. Słychać to już w otwierającym całość utworze tytułowym, który na potrzeby albumu został trochę wydłużony. Pozornie wolne skrzypce z każdą kolejną nutą stają się zadziorniejsze, niemalże heroiczne. Kompozytor łączy brawurę z delikatnymi dźwiękami gitar i fletów, by w połowie gwałtownie wyciszyć melodię. Temat ten powraca jeszcze dwukrotnie w lekko zmienionej aranżacji tła, w którym daje się wyczuć burzę powoli gromadzącą się nad tym brudnym światem.

 

W ogromnej mierzy mamy tutaj do czynienia ze sporą dawką underscore'u, co nie powinno dziwić ze względu na gatunek w jakim się obracamy. Niemniej maestro jest w stanie ubrać swoje dzieło w taki sposób, by dało się go słuchać również poza serialem. Wplata w całość na przykład strzelającą perkusję („In My Protection”), dynamizuje tempo (galopujące „The Toff” z dęciakami i smyczkami na finał każdego odcinka) oraz... garściami czerpie z „Sherlocka”. Wystarczy posłuchać „Tournament of Shadows”, gdzie mamy bardzo podobne instrumentarium (cymbały, skrzypce, współczesna perkusja), czy „The Amorality of the Mob” z szybkimi smyczkami i gdzieniegdzie atakującymi uszy dęciakami. Również tutaj kompozytor pozwala sobie na lekko melancholijne tempo („Threads of Silk and Gold”).

 

Warstwa liryczna jest natomiast skryta w mroku, z którego na pierwszy plan wyłania się głównie sekcja smyczkowa – oczywiście ze względu na miejsce akcji takie rozwiązanie nie jest niczym zaskakującym. Przygnębiające „I Need Light”, prześliczne „The Weight’s of One Men Heart” z niesamowitym solo na skrzypce wspierane przez delikatną mandolinę, odrobinę podniosłe „A Man of My Company” czy trzymające za gardło, świdrujące „The Beating of Her Wings” – to najciekawsi reprezentanci tej grupy.

 

O dziwo, znalazło się też miejsce na drobne akcenty humorystyczne. Do takich należy zdecydowanie motyw kapitana Jacksona, czyli amerykańskiego chirurga, wielokrotnie decydującego o losach dochodzeń. Temat ten pojawia się w skocznym „Telegraph”, zdominowanym przez gitary (wiadomo, że jak są jankesi, to gitarowe plumkanie być musi). Ale są też dwie kompozycje, nazwijmy je "kabaretowe", które wnoszą nieco nadziei w ten posępny świat, pozwalając na odrobinę odprężenia – „Eight Little Whores” na dęte drewniane oraz krótkie „Blewett's Pavilion of Varieties”.

 

Album jest natomiast dość długi (ponad godzina) i zawiera kompozycje z trzech pierwszych sezonów. Nie jest to pełny score, ale idealnie oddaje klimat całego serialu – pełnego mroku, brudu i zgnilizny. Pod koniec płyty zaczyna lekko dominować warstwa liryczna, pojawiają się także pewne inspiracje „Sherlockami”, tylko bez tych wszystkich elektronicznych bajerów. Muzyka potrafi chwycić za gardło i choć nie operuje niczym nowym, to brzmi naprawdę świeżo. Trzeba będzie uważniej przyglądać się Scherrerowi i czekać na jego kolejne projekty.

Autor recenzji: Radosław Ostrowski


CD 1

01.

Ripper Street

02.

In My Protection

03.

The Good of This City

04.

The Toff

05.

Tournament of Shadows

06.

I Need Light

07.

The Weight of One Man's Heart

08.

Telegraph

09.

A Man of My Company

10.

What Use Our Work

11.

The Amorality of the Mob

12.

Become Man

13.

Pure as the Driven

14.

The Judge Stink

15.

Eight Little Whores

16.

Blewett's Pavilion of Varieties

17.

Threads of Silk and Gold

18.

Whitechapel Terminus

19.

You Beating of Her Wings

20.

Your Father, My Friend

21.

Ashes and Diamonds

22.

Heavy Boots

23.

Live Free, Live True

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz