• Our Kind of Traitor
  • Assassin’s Creed
  • Domino
  • Catch-22
  • Glass

Walking with Dinosaurs 3D

data publikacji: 18/06/2016

Wędrówki z dinozaurami

Walking with Dinosaurs 3D

"...całkiem przyjemna ilustracja..."

Kompozytor: Paul Leonard-Morgan

Rok produkcji: 2013

Wytwórnia: Metropolis Movie Music

Czas trwania: 63:00 min.

 

„Wędrówki z dinozaurami” to dosyć śmiała próba połączenia dokumentu z filmem familijnym. Początkowo miał być przeniesieniem słynnego cyklu BBC z 1999 roku na duży ekran. Jednak zyskawszy narrację, dialogi i fabularną klamrę, skręcił zdecydowanie w stronę kina dla najmłodszych. I tak trafił na srebrne ekrany właściwie w przeddzień świąt Bożego Narodzenia A.D. 2013, nie zyskując jednak ani przychylności krytyków, ani zadowalających wyników w box office.

 

Film łączy w sobie (nie zawsze w sposób spójny) cechy wielu różnych gatunków. Lecz będąc zrealizowany niemal w całości w cyfrowej technologii 3D, kojarzy się przede wszystkim z animacją. Naturalnie daje więc większe pole do popisu muzyce. Jej autorem został szkocki kompozytor, Paul Leonard-Morgan i trzeba przyznać, że efekty jego pracy to całkiem przyjemna ilustracja. Nie wybijająca się zbytnio i wiernie podążająca za klimatem i stylistyką filmu. Nawet jeśli momentami sprawia wrażenie mało spójnej i niezbyt angażującej, to nie jest to raczej wina kompozytora.

 

Początek zapowiada się obiecująco. Maestro zaprasza nas do świata dinozaurów wykorzystując śpiew gardłowy, etniczne bębny i drumlę („Opening”). Na tle tego dość oryginalnego akompaniamentu pojawia się orkiestra z wiodącą sekcją smyczkową. Można poczuć prawdziwego ducha przygody, który jednak kończy się niestety po niespełna minucie. Po tej krótkiej introdukcji, film serwuje nam fabularne wprowadzenie w typowo rodzinnym klimacie. Dwójka rodzeństwa jedzie z wujkiem-paleontologiem na poszukiwanie skamielin prehistorycznych gadów, zatem w tle słyszymy adekwatny, country-rockowy „Offroading”. Ten jednak na płycie trwa jeszcze krócej niż poprzedni utwór.

 

I tu pojawia się zasadniczy problem wydania albumowego. Większość utworów sprawia wrażenie po prostu żywcem wyjętych z ekranu. Mamy więc mnóstwo bardzo skąpych utworów (zwłaszcza na początku płyty), a całość pozbawiona jest spójnej narracji. Jedynie w kilku przypadkach zachowana jest jakaś logiczna ciągłość. I tak na przykład tajemnicze, suspensowe „Lightning” (z lekko "potterowską" czelestą) zapowiada ilustrujące pożar „Fire”, natomiast „River Attack” przechodzi płynnie w „Riding the Rapids”. I od razu słucha się tego dużo lepiej.

 

Wracając do początku, trzecim utworem na płycie jest już nieco dłuższe „Transformation”, w którym znowu mamy tajemniczo-przygodową orkiestrę. Pod koniec zaś pojawia się… beatbox, który wbrew pozorom całkiem nieźle wpasowuje się w resztę. „Mum” to natomiast jedna z wielu orkiestrowych aranżacji głównego tematu w formie uroczego walczyka. Wspomniane już niekonwencjonalne rozwiązania (drumla, śpiew gardłowy, "ustne efekty perkusyjne") pojawiają się na przestrzeni całej ścieżki dźwiękowej („Troodon”, „Dino Heaven”, „3 BFF”) i trzeba przyznać, że dodają jej nieco świeżości. Największym atutem score’u jest też to awanturnicze zacięcie, jakie słychać w prologu płyty i filmu. Momentami może się kojarzyć z Disneyowskim „Dinozaurem”, sam film zresztą fabularnie i realizacyjnie bardzo go przypomina. Jednak przez większość czasu oddala się od poważnej, dramatycznej konwencji.

 

Jak wspomniałem, film najłatwiej zakwalifikować do kina familijnego. Wszelkie walory edukacyjne, są też zorientowane przede wszystkim na młodszych widzów (naukowe informacje o dinozaurach czytane są przez dzieci). Muzyka idzie więc tym tropem i wielokrotnie brzmi po prostu uroczo i rodzinnie („The Forest”), dostosowując się jednocześnie do eksperymentatorskiego obrazu, który momentami próbuje być melodramatem (początek „Growing Up”, końcówka „Fire”), thrillerem („River Attack”, „Patchi the Hero”) czy slapstickową komedią („The Dinosaur March”, „Edmontosaurus”). Oczywiście wszystko w granicach rodzinnej rozrywki. Pojawia się też brzmiące jak instrumentalny podkład do piosenki „Migration”, czy momentami ujawniające pop-rockowe zapędy kompozytora „Scowler Duel”.

 

Ogólnie rzecz biorąc, w „Wędrówkach…” jest bardzo dużo (może nie zawsze zamierzonego) pastiszu. Gdy fabuła po raz pierwszy skręca w stronę dramatyczną (pożar lasu), początkowy muzyczny suspens przeradza się w big-bandowy action score („Fire”). „Crab Dance” to satyra pełną gębą – mamy hiszpańskie klimaty, gitarę i solówkę trąbki. Jeszcze lepiej jest w „Dino Western”: gitara elektryczna, bojowe okrzyki, gwizdanie i… strzały z bicza. Morricone byłby dumny. Parokrotnie pojawiają się, już na poważnie, dramat i akcja – i tutaj niestety muzyka popada często w stylistykę RCP („No Natural Enemies”, „Scowler Duel” czy „Thin Ice”). Kompozytor mimo wszystko stara się być niebanalny i czasem nawet mu to wychodzi. Poza tymi mroczniejszymi odcieniami, akcja i dramatyzm często po prostu przeplatają się z lekkim humorem i klimatem młodzieńczej przygody („Growing Up”, „Thin Ice”).

 

Ten stylistyczny misz-masz może bawić, ale czasem również nuży. Słuchając „Gorgo Sleeps” możemy przysnąć niczym tytułowy Gorgozaur, gdy delikatny suspens w pewnym momencie dosłownie zamiera. „Scowler Duel” strasznie się dłuży, zwłaszcza że umieszczanie ponad siedmiominutowego utworu na płycie złożonej głownie z "jednominutówek" nie jest najlepszym pomysłem. O ile marszowy temat z „The Dinosaur March” i „Edmontosaurus” jest całkiem zabawny, to przy trzecim odgrzaniu („Respect”) robi się już zwyczajnie nieświeży. Zaś ostatni utwór na płycie trwa niespełna minutę, próbując być czymś w rodzaju klamry kompozycyjnej, ale sprawia wrażenie niedokończonego.

 

Ogólnie muzyka Leonarda-Morgana jest dość przystępna i niewymagająca. Całkiem dobrze podąża za ruchomym obrazem, jednocześnie nie uczęszczając wielokrotnie przetartymi przez innych twórców ścieżkami. Miejscami potrafi zaskoczyć swoją pomysłowością i świeżością, choć trudno się oprzeć wrażeniu, że album został wydany trochę na siłę.  To propozycja dobra dla najmłodszych i niedzielnych słuchaczy muzyki filmowej. Ale i ci bardziej wymagający będą się dobrze bawić, jeśli tylko przymkną lekko ucho i zaprzyjaźnią się z tą prześmiewczą konwencją.

Autor recenzji: Tomasz Gil


CD 1

01.

Opening

02.

Offroading

03.

Transformation

04.

Mum

05.

Troodon

06.

The Forest

07.

Dino Heaven

08.

Back To The Nest

09.

Butterflies

10.

Migration

11.

Lightning

12.

Fire

13.

The Dinosaur March

14.

3 BFF

15.

No Natural Enemies

16.

River Attack

17.

Riding The Rapids

18.

Edmontosaurus

19.

Crab Dance

20.

Gorgo Sleeps

21.

Dino Western

22.

Growing Up

23.

You Know The Rules

24.

Thin Ice

25.

Scowler Duel

26.

Patchi The Hero

27.

Respect

28.

Baby Dino

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz