• Lion
  • Magnificent Seven, The
  • Se7en – Collector's Edition
  • Sausage Party
  • Moonlight

Brooklyn – score

data publikacji: 23/05/2016

Brooklyn – score

"...dość szablonowy, ale posiadający miejscami silny ładunek emocjonalny..."

Kompozytor: Michael Brook

Rok produkcji: 2015

Wytwórnia: Lakeshore Records

Czas trwania: 38:11 min.

 

Dzisiaj słowo imigrant nabrało mocno negatywnego znaczenia, spowodowanego przez uciekinierów z państw arabskich, kradnących robotę Europejczykom. Ale i mieszkańcy Starego Kontynentu wędrowali kiedyś za chlebem oraz lepszym życiem. I o tych losach imigrantów pośrednio opowiada film Johna Crowleya „Brooklyn”, który tak naprawdę jest klasycznym melodramatem. Stylowym, eleganckim, z ładnymi zdjęciami oraz solidnym aktorstwem. Swoją cegiełkę do tego miłego filmu dokłada też muzyka.

 

Nazwisko Michaela Brooka pewnie nie mówi zbyt wiele fanom muzyki filmowej. Nie dlatego, że nie ma on na koncie znanych tytułów (wystarczy wymienić dokumentalną „Niewygodną prawdę” czy oscarowego „Fightera”), ale dlatego, że w tych produkcjach oprawa muzyczna to była ostatnia rzecz, na jaką zwracano uwagę. Tutaj dźwięki miały zbudować romantyczną aurę, a jednocześnie przypominać o irlandzkich korzeniach granej przez Saoirse Ronan głównej bohaterki.

 

Kanadyjski maestro sięga więc po standardowe instrumentarium dla tego gatunku, z obowiązkowymi smyczkami, fortepianem, mandoliną oraz dętymi drewnianymi. Całość jest bardzo delikatna, co słychać już w temacie przewodnim („Opening Titles”), a nawet odrobinę sentymentalne momenty, opisujące tęsknotę za krajem (powolny walczyk w „Packing for the Voyage”), wydają się pasować.

 

To właśnie te irlandzkie akcenty – poza często przewijającym się tematem przewodnim – są najbardziej wybijającymi się na ekranie motywami. Żwawo przygrywa mandolina („Eilis Starts Work”), smyczki wchodzą w bardziej liryczny ton (krótkie „Homesick”), pojawia się nawet dawna pieśń w języku gaelickim („Casadh An Tsugain”) śpiewana a capella. Nawet kontrabas wykonuje tutaj dobrą robotę (strasznie krótkie „Things Are Looking Up”), chociaż jest tylko tłem. A gdy trzeba publikę wzruszyć, muzyka to robi (przejmujące „Rose Dies”).

 

Niemniej jednak te nutki nie zostają w pamięci na długo, chociaż brzmią bardzo ładnie i przyjemnie dla ucha. Tego typu muzyki w kinie było już setki, co nie pomaga przetrwać partyturze Brooka. Fakt, dobrze spełnia swoje zadanie, roztaczając wokół siebie ujmującą aurę romantyzmu. Jednak poza kolorytem Zielonej Wyspy, nie ma wiele do zaoferowania. Coś takiego mogłaby napisać Rachel Portman i nie byłoby to niczym nowym. Brook z kolei próbuje przebić się do mainstreamu, tworząc dość szablonowy, ale posiadający miejscami silny ładunek emocjonalny score (acz z przepięknym finałem). Podróż do „Brooklynu” nie zaskakuje zatem. Ale jeśli ma się czas, może być naprawdę przyjemna.

Autor recenzji: Radosław Ostrowski


CD 1

01.

Opening Titles

02.

Packing for the Voyage

03.

Seasick

04.

Deck Discussion

05.

Arrivingin America

06.

Eilis Starts Work

07.

Homesick

08.

Letter From Home

09.

Bookkeeping Class

10.

Casadh An Tsugain (Frankie's Song) – Iarla O Lionaird

11.

Tony Asks Eilis Out

12.

Letter To Home

13.

Things Are Looking Up

14.

Rose Dies

15.

Mourning

16.

Proposal

17.

Getting Married

18.

Rose's Grave

19.

The Pull of Home

20.

Tony's Letter

21.

Eilis Wavers

22.

Confrontation

23.

Goodbye Eilis

24.

End Credits

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 3  

Wojtek 26-05-2016, 12:26

Saoirse...my love


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz