• Silence
  • Get Out
  • Allied
  • Thank You for Your Service
  • Marie Curie

Flash Gordon

data publikacji: 21/05/2016

Flash Gordon

"...jeden z najbardziej przereklamowanych soundtracków..."

Kompozytor: Queen

Rok produkcji: 1980 / 1981 / 1994

Wytwórnia: EMI / Hollywood Records / Parlophone

Czas trwania: 35:05 min.

 

Lata 80. ubiegłego wieku to prawdziwa, niekończąca się fabryka szalonych pomysłów, kiczowatego wykonania i całych ton kultowych tytułów/produkcji/bohaterów. W przypadku „Flasha Gordona” mamy co prawda do czynienia z herosem z odzysku, gdyż jest to po prostu kolejna adaptacja komiksowych przygód z lat 30. tego samego stulecia. Ale trudno wyobrazić sobie dla niego lepszy moment do zaistnienia w świadomości widowni, jak właśnie ta konkretna dekada. Poszczególne elementy składowe tego projektu, również mocno skąpane w charakterystycznych dla tego okresu trendach, sprawiły zresztą, że dziś mało kto pamięta o wcześniejszych lub późniejszych ekranowych wcieleniach amerykańskiego futbolisty.

 

Największą estymą cieszy się przy tym nie główna rola Sama J. Jonesa, ani też nie efektowne gadżety pokroju trzymanego przez bohatera tylko w jednej krótkiej scenie złotego miecza, lecz niezapomniana muzyka legendarnej kapeli Queen. Jej wkład w film przyćmił kompletnie oryginalny score Howarda Blake’a. Dość powiedzieć, że jego praca dopiero w roku 2000 doczekała się wydania – w dodatku kompozytorskiego promo, uzupełnionego jeszcze ilustracją z filmu „Amityville 3-D”. Nie dziwota – wszak siła ekspresji i wysoka emocjonalność piosenek zespołu jest tak duża, że od dawna żyją one własnym życiem, docierając i zapisując się nawet w świadomości osób, którym personalia Flasha kompletnie nic nie mówią.

 

A tymczasem – jak głoszą słowa przewodniego hitu – jest on zbawcą wszechświata, który uratuje nas wszystkich. Jest cudem i królem niemożliwego. Jest w końcu niezwykle nośnym, atrakcyjnym i, pomimo swej prostoty (a może właśnie dzięki niej), ponadczasowym kawałkiem muzyki (nie tylko) filmowej. Rytmy „Flash Theme” to zatem kult w najczystszej formie, któremu urokowi oraz chwytliwym rytmom trudno jest się oprzeć nawet po latach. Spaja on bardzo ładnie cały soundtrack, powracając pod sam koniec w ciut odmiennej, bardziej epickiej, tryumfalnej wersji, aby następnie zostać przekutym w inny hicior o mówiącej wszystko nazwie „The Hero” (pod napisy końcowe). W międzyczasie pojedyncze fragmenty piosenki przemykają tu i ówdzie, głównie wtedy gdy nasz heros wkracza do akcji („Flash To The Rescue”, „Marriage of Dale and Ming”).

 

Te parę minut to najbardziej rozpoznawalne nuty całej ścieżki dźwiękowej, acz stanowią zaledwie tylko ułamek, generalnie dosyć krótkiego, wydawnictwa. Niestety jest to jeden z najbardziej przereklamowanych soundtracków w historii, nie tylko przez wzgląd na swoją problematyczną prezentację. Ta aż roi się bowiem od dialogów i efektów dźwiękowych – to właściwie zapis 1:1 tego, co słyszymy w filmie, ze wszystkimi przyległościami. W oderwaniu od ruchomego obrazu strasznie trudno się więc tego słucha. Nawet przy sporym uwielbieniu dla samego filmu i dużej dozie cierpliwości, odbiorcy łatwo jest o irytację w sytuacji, gdy wszystkie najfajniejsze melodie giną pod natłokiem strzelających laserów, wybuchów, okrzyków i wyjętych z kontekstu kwestii aktorskich.

 

Inna sprawa, że nie znajdziemy tu wcale tak dużo innych, świetnych tematów, jak można by się tego było spodziewać. Z 18 utworów zawartych na krążku zdecydowana większość prezentuje niezbyt angażujące poza filmową materią tło, a inne zwyczajnie się zestarzały, porażając w chwili obecnej niesamowitą tandetą i/lub archaicznością. Z tego swoistego schematu wyłamuje się zaledwie kilka ścieżek, głównie akcji. Przebojowe i energiczne jest zarówno „Football Fight”, „Vultan's Theme”, jak i „Battle Theme” – zwłaszcza to ostatnie, właściwie pozbawione wyżej wymienionych przeszkadzajek wyrasta na highlight płyty.

 

Poza nimi warto wyróżnić jeszcze całkiem ładny motyw miłosny, „The Kiss”, który emanuje przyjemnym mistycyzmem, a wokalizy dodają mu odpowiedniej dawki erotyzmu, jakim film jest wszak mocno przesiąknięty. Trochę szkoda, że członkowie Queen nie zdecydowali się pociągnąć wyraźniej tego aspektu swojej pracy. Aczkolwiek podobną stylistykę usłyszymy wcześniej we faktycznym Love Theme, reprezentowanym odpowiednio przez „In The Space Capsule” oraz „In The Death Cell” – i oczywiście skutecznie zabitym wplecionymi w całość dialogami i typowo dramatycznymi, złowrogimi fanfarami.

 

Na dużym ekranie to połączenie score’u z songtrackiem sprawdza się z powodzeniem. Sam album, choć swego czasu olbrzymi hit list przebojów, posiada jednak zbyt dużo problemów, by móc go z czystym sumieniem polecić. Muzyka jako całość jest zresztą dość osobliwym tworem, nadgryzionym trochę przez upływający nieubłaganie czas i w chwili obecnej nie każdemu przypadnie do gustu. Nawet zapaleni miłośnicy sympatycznego rozgrywającego New York Jets mogą kręcić nosem. I zarazem pielęgnować nadzieję, że coraz bardziej rozszerzający się rynek muzyki filmowej upomni się w niedalekiej przyszłości po rzeczoną ilustrację, nadając jej nowego blasku...

 

 

 

P.S. Amerykańskie wydanie posiada też bonusowy remiks tematu głównego, autorstwa Williama "Mista Lawnge" McLeana.

Autor recenzji: Mefisto


CD 1

01.

Flash's Theme

02.

In The Space Capsule (The Love Theme)

03.

Ming's Theme (In The Court of Ming The Merciless)

04.

The Ring (Hypnotic Seduction of Dale)

05.

Football Fight

06.

In The Death Cell (Love Theme Reprise)

07.

Execution of Flash

08.

The Kiss (Aura Resurrects Flash)

09.

Aboria (Planet of the Tree Men)

10.

Escape from the Swamp

11.

Flash to the Rescue

12.

Vultan's Theme (Attack of the Hawk Men)

13.

Battle Theme

14.

The Wedding March

15.

Marriage of Dale and Ming (And Flash Approaching)

16.

Crash Dive on Mingo City

17.

Flash's Theme Reprise (Victory Celebrations)

18.

The Hero

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz