• Reich
  • Mindhunter
  • White Lotus, The
  • Devs
  • Bad Guys, The

Last Legion, The

data publikacji: 30/08/2008

Ostatni legion

Last Legion, The

"...nijako rozbrzmiewające i powtarzające się w kółko melodie..."

Kompozytor: Patrick Doyle

Rok produkcji: 2007

Wytwórnia: Varese Sarabande

Czas trwania: 51:30 min.

Film "Ostatni legion" nie zaszczycił długo swoją obecnością kin na całym świecie. Wątpliwe też, aby ktokolwiek kto wrócił z seansu był nim zachwycony. Ta prosta historia oparta o znane już dzieła kina akcji i przygody, nie jest w stanie obronić się praktycznie żadnym argumentem. Pozbawiona jakiejkolwiek głębi i wizji próba przedstawienia losów legendarnego miecza Excalibur, nie robi na widzu po prostu żadnego wrażenia. Tyle negatywnych słów udało mi się tutaj już wypisać, a przecież jest cień szansy, że film zdobędzie jakieś zainteresowanie – przynajmniej, gdy ludzie spojrzą na nazwisko kompozytora. Patrick Doyle jest bowiem cenionym twórcą, który posiada swój własny, wypracowany styl. Czy to jednak wystarczy?

 

Na początek warto docenić fakt, że kompozytorowi udało się obejść w tej partyturze to, czego nie ustrzegli się twórcy samego filmu. A chodzi o inspiracje takimi filmami, jak najnowsza ekranizacja "Władcy pierścieni" czy "Gladiator". Muzyka jest pod tym względem w miarę oryginalna, i choć czasem ma się wrażenie, że Doyle zamienia się na pałeczki z Jerry Goldsmithem, to jednak są to subtelne nawiązania do dzieł Mistrza. Poza tym takie ukłony w kierunku tego niezwykłego kompozytora są dziś – w czasach, gdy słuchacze rozpaczliwie oczekują ścieżek opartych w całości na brzmieniu prawdziwej orkiestry – bardzo mile widziane.

 

Fani Doyle’a już na początku płyty wyłapią pewne nawiązania do jego wcześniejszych dzieł. Na pewno najwięcej podobieństw odnajdą do muzyki z filmu "Eragon" – podobna melodyka, a nawet główny motyw, jaki zagrzewa naszych herosów do walki. Przez to ścieżka dźwiękowa do "Ostatniego legionu" wydaje się mieć bardzo duży potencjał, przejawiający się w pełnych patosu utworach. Jest to jednak score, w którym ten potencjał nie został w pełni wykorzystany. Otrzymujemy za to nijako rozbrzmiewające i powtarzające się w kółko melodie, znacznie trudniejsze do przyswojenia niż "Eragon". Po jakimś czasie, gdy w kolejnych ścieżkach słyszymy te same motywy, zaczyna to zahaczać nawet o nudę. Ma się wrażenie, jakby w muzyce drzemała jakaś olbrzymia siła, i że za chwilę rzeczywiście wybuchnie pełną parą. Słuchaczowi jednak ostatecznie zawsze pozostaje się obejść smakiem. Najlepszy, według mnie, wariant głównego motywu jest nam dane usłyszeć dopiero na ścieżce "Who Killed Them?", tylko że tam rozbrzmiewa on zupełnie spokojnie.

 

"The Last Legion" swoją największą siłę czerpie z gdzieniegdzie pojawiających się smakowitych kąsków (jak na przykład świetna gra skrzypiec w "Wrong Answer"), a i nie pogardzi również paroma wciągającymi motywami pobocznymi. Szczególnie bardzo ładnie rozpisane są utwory z nutką humoru ("Escape from Capri" oraz "Sword Play Romance"). Nie są tak dręczące i łatwo wpadają w ucho. Tak jakby słuchało się wtedy zupełnie innej ścieżki dźwiękowej – pełnej energii i polotu. Najbardziej zapada w pamięć skoczna melodia przygrywana przez wiolonczele w "Sword Play Romance" i aż żal się robi, gdy utwór po prostu nagle się kończy. Również miło słucha się ścieżek takich jak "Nestor’s Betrayal" czy "Hydrian’s Wall", w których są momenty, gdy muzyka akcji wreszcie wzbija się na wysoki poziom i jest w stanie nas porwać. Utwory te jednak po jakimś czasie zaczynają spowalniać i wracać do poprzedniej melodyki, gdzie główny motyw znowu będzie starał się nas uśpić. Inaczej sprawa ma się w przypadku "Secret Sword", który to właśnie dopiero pod koniec pokazuje najbarwniejsze aranżacje.

 

Muzyka z "Ostatniego legionu" nie jest zła, ale wymaga paru przesłuchań, aby rzeczywiście odnaleźć w niej to co najlepsze – czyli te wszystkie subtelności, detale i smaczki. I tylko dzięki wytrwałości słuchacza jest w stanie zyskać jego uznanie. Ale nawet i wtedy raczej nie będzie to płyta, do której często by się wracało. Mocna trójka to maksimum jakie tym razem zdołał ze mnie wykrzesać Patrick Doyle.

Autor recenzji: Jacek Skulimowski


CD 1

01.

Sacred Pentangle

02.

Coronation

03.

Goths Seize Rome

04.

Wrong Answer

05.

Secret Sword

06.

Escape from Capri

07.

Nestor's Betrayal

08.

Journey to Britannia

09.

Hadrian's Wall

10.

Excalibur

11.

Sword Play Romance

12.

Who Killed Them?

13.

The Battle of Hadrian's Wall

14.

Death of Vortgyn

15.

No More War

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz