• Swiss Army Man
  • Born To Be Blue
  • Miss Sloane
  • Hoax, The
  • Człowiek z magicznym pudełkiem

Player, The

data publikacji: 21/11/2015

Gracz

Player, The

"...lawirując pomiędzy suspensem a czystą poetyką..."

Kompozytor: Thomas Newman

Rok produkcji: 1992

Wytwórnia: Varese Sarabande / Colosseum

Czas trwania: 35:42 min.

 

„Gracz” Roberta Altmana to zarazem satyra na Hollywood, jak i filmowy biznes w ogóle, oraz swoista laurka od reżysera dla X muzy. Chociaż muzyka u tego twórcy nigdy nie była najważniejsza, to od początku było jasne, iż ta mozaikowa historia z wieloma bohaterami będzie potrzebowała niebanalnej, oryginalnej oprawy. Z pośród wielu potencjalnych kandydatów ostatecznie postawiono na Thomasa Newmana – nie tyle z uwagi na jego talent, ale nazwisko, którego, jak przyznał potem sam zainteresowany, zatrudnienie do filmu ironicznie odnoszącego się do machiny Hollywood miało sens.

                

Młody, i w owym czasie wciąż czekający na bardziej wymagające, ambitniejsze projekty kompozytor okazał się strzałem w dziesiątkę. Chociaż trudno uznać jego pracę za wyjątkowo atrakcyjną w oderwaniu od kontekstu, to jest to dzieło, które wyróżnia się na tle twórczości maestro – intrygujące i dziwaczne zarazem, z wieloma smaczkami, które odkrywa się raz po raz. Elektroniczne, ambientowe tekstury w poszczególnych scenach spisują się wyśmienicie, bezbłędnie lawirując pomiędzy suspensem a czystą poetyką.

 

Nie jest to przy tym typowa ilustracja filmowa. Kolejne tematy nie mają bowiem czysto deskrypcyjnego zadania. Raczej ubarwiają świat przedstawiony, gładko wtapiając się w jego osobliwą atmosferę i dwulicowe oblicza bohaterów, uwypuklając podskórny mrok, jaki kryje się za ich wyuczonymi uśmiechami i zdawkowymi uprzejmościami. Dlatego też gros muzyki stanowi frapujące, lecz mocno stonowane tło, jakie często sprawia wrażenie rozstrojonego, chaotycznego tworzywa. Z jednej strony hipnotyzujące, ocierające się o jazz, rytmiczne nuty – z drugiej pozbawione melodyki, atonalne frazy, oparte o takie niekonwencjonalne narzędzia ekspresji, jak marimba czy... butelki z wodą.

 

Wszelkie te dźwięki są chyba nawet bardziej emocjonujące na albumie, bowiem składają się nań zarówno nowe aranżacje poszczególnych tematów (tradycyjnie u Newmana okraszone czasem wstępem lub zwieńczeniem w postaci dialogów/efektów wprost z planu, jakie zgrabnie łączą ze sobą kolejne utwory), jak i muzyka w filmie ostatecznie nie użyta.

 

Brak chronologii na krążku jest zresztą świadomy i przysługuje się materiałowi, który w tej formie nie tylko nie traci na jakości oraz wymowie, ale też pozostaje odpowiednio zróżnicowany i przykuwa uwagę do samego końca. Długość płyty jest na tyle optymalna, iż nawet te słabsze momenty – jak bezsensownie wycięte fragmenty aktorskich popisów na żywo w „Rose’s Cafe” i „Silent Night” – nie są w stanie uśpić naszej czujności. Jest to więc dobrze przemyślane wydawnictwo, jakie sam kompozytor uważa za jedno ze swoich najoryginalniejszych i najbardziej dopracowanych dzieł. Ale czy warte polecenia?

 

Na to pytanie każdy powinien odpowiedzieć już sobie sam. Faktem jednak, iż jest to niecodzienny oraz niebanalny kawałek filmówki, jaki działa bez zarzutu na kilku płaszczyznach. Już sam fortepianowy motyw przewodni – własnemu twórcy jawiący się jak jakiś dziwny, rozbieżny walc – który po raz pierwszy usłyszymy w „Funeral Shark”, daleki jest od klasycznej ścieżki dźwiękowej, wymyka się jednoznacznemu zaszufladkowaniu. Krótka melodia, która leniwie sączy się z głośników, uderza w słuchacza jakimś podświadomym uczuciem przegniłego artyzmu, jaki z czasem jedynie narasta (proste i niemal niezauważalne, ale przytłaczające „Six Inches of Dirty Water”).

 

Jeszcze ciekawsze wydaje się serce kompozycji, czyli motyw miłosny w „Icy Theme” – zimny nie tylko przez wzgląd na domniemane pochodzenie pięknej nieznajomej, lecz emocjonalnie pusty, niejasny i oparty na kłamstwach związek z nią głównego bohatera. Maestro znowu sięga tutaj po fortepianowe klawisze, w jakich celowo brak pasji uzupełnia dotkliwą melancholią. Ten chłód, czy też bardziej obojętność trybików wielkiej maszyny do zarabiania pieniędzy, naznacza zresztą mocno cały soundtrack. Nawet tak ekscentryczne i zarazem przystępniejsze fragmenty, jak „Main Title”, „St. James” czy „Lineup” niosą ze sobą nie do końca przyjemne wrażenie.

 

Dopiero w wieńczącym całość utworze tytułowym, Newman uderza w typowo klasyczne, zwycięskie fanfary (patrz 1:28 min.). „The Player” – także do znalezienia na kompilacji „Hollywood Backlot: Big Movie Hits Vol. III” – cechuje jednakże niepomiernie większa ironia, jaka doskonale łączy się z lekko kiczowatą estetyką filmu w filmie, a i skutecznie zostaje on przepuszczony przez twórczą wrażliwość oraz filuterny styl Newmana.

 

„Gracz” to więc przede wszystkim swoista zabawa z odbiorcą – muzyka niełatwa, która nie zawsze dociera do świadomości bezpośrednio, gdyż nie odwołuje się jedynie do następujących po sobie wydarzeń. To inteligentna gra formą, strukturą oraz brzmieniem, jaka z pewnością wiele osób zniechęci bez kontekstu. Również ze znajomością filmu nie jest to zbyt atrakcyjny dla uszu album, po jaki sięgać się będzie raz po raz, dla odprężenia lub by zaspokoić melomański głód. To nie ten rodzaj roz(g)rywki. 3,5 nutki to moja ostateczna nota.

 

P.S. W filmie wykorzystano także następujące utwory źródłowe: „Snake” i „Drums of Kyoto” Kurta Neumanna, „Precious” Lesa Hoopera i motyw z „Entertainment Tonight” autorstwa Michaela Marka. Natomiast na stronie Film Score Monthly do wglądu archiwalny numer amerykańskiego pisma, w którym znajduje się wywiad z kompozytorem i obszerna analiza tej muzyki.

Autor recenzji: Mefisto


CD 1

01.

Funeral Shark

02.

St. James

03.

Six Inches of Dirty Water

04.

Main Title

05.

Rose's Cafe – Akio Ushikudo

06.

Icy Theme

07.

That's All He Wrote – with Ralph Grierson

08.

Schecter Bros.

09.

Sex

10.

Desert Drive

11.

Tema Para Jobim – Joyce & Milton Nascimento

12.

The Graduate Pt. 2

13.

Lineup

14.

Good Dog's Water

15.

Detective DeLongpre

16.

Silent Night – Jack Lemmon

17.

Opening 3

18.

Griffin's Plan / Let's Begin Again – Brian Tochi

19.

The Player

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz