• 007: Die Another Day – remastered and expanded
  • Arthur Christmas
  • Star Wars, Episode VIII: The Last Jedi
  • Brimstone
  • Silence

Legend

data publikacji: 03/11/2015

Legend

"...niczym nie różni się od innych składanek..."

Kompozytor: Carter Burwell, różni wykonawcy

Rok produkcji: 2015

Wytwórnia: Universal

Czas trwania: CD 1 - 45:54, CD 2 - 45:23 min.

 

Ronald i Reginald – Bracia Kray– to w londyńskim półświatku prawdziwa... legenda. Pozornie biznesmani, faktycznie gangsterzy, którzy jeszcze za życia zyskali sławę godną hollywoodzkich gwiazd. Ich historię kilkukrotnie przenoszono na duży ekran, z różnym skutkiem. W najnowszej wersji, z Amerykaninem za kamerą, w ich obu wciela się autentyczny gwiazdor, również pochodzący z Londynu, Tom Hardy. I już dla niego warto film obejrzeć, bo są to iście elektryzujące kreacje. Czy podobnie działa na widza muzyka?

 

Na kompozytorskim stołku zasiadł Carter Burwell, który z reżyserem zna się jeszcze z czasów „A Knight’s Tale” i „Teorii spisku” (scanariusz). Ponieważ akcja dzieje się w latach 60. ubiegłego stulecia, przez ekran przewija się cała lawina hitów śpiewanych z tamtej oraz wcześniejszej dekady (plus kilka nowości a la oldies). I to niestety one królują na podwójnym albumie od Universal.

 

Dwie płytki i ponad 90 minut muzyki – taki dobrobyt nie zdarza się często nawet największym blockbusterom. Tymczasem w przypadku „Legend” jest to zdecydowany przerost formy nad treścią, za jaką zwyczajnie nic się nie kryje. Można by bowiem sądzić, że skoro krążki są dwa, to każdy z nich został przypisany innemu bratu, a zatem cechuje go odrębny charakter, klimat i tętno. Ale nic takiego nie ma miejsca. I tu, i tu muzyka brzmi dokładnie tak samo, bo składa się z bliźniaczo podobnych, przyjemnych i w większości oscylujących wokół miłości (bynajmniej nie braterskiej) przebojów. Utwory są te w dodatku doskonale znane i ograne już w tylu filmach, że aż trudno się nie uśmiechnąć na dźwięk co poniektórych – taki jest choćby casus „I’m Into Something Good”, które jednoznacznie kojarzy się z... „Nagą bronią”, gdzie piosenka ta została zresztą o wiele lepiej, pełniej wykorzystana.

 

No właśnie... ewentualne konotacje nie stanowiłyby większego problemu (wszak cały zbiór opatrzono odpowiednim dopiskiem inspired by), gdyby przynajmniej część z tych kompozycji źródłowych (prócz piosenek znajdzie się tu także parę instrumentalnych aranżacji) wnosiła coś do wizji Briana Helgelanda, zapadała w pamięć, a co za tym idzie mocniej działała na wyobraźnię. Żadna z nich nie wychodzi jednak poza sympatyczne tło, a ich rola kończy się zazwyczaj na kilkunastu, góra kilkudziesięciu sekundach grania. Zatem standard, o jakim bardzo szybko się zapomina przy takim natłoku melodii na centymetr taśmy filmowej. Ich ilość hamuje nieco zapędy Burwella i skutkuje tym, że nawet na podwójnej edycji nie starcza dlań miejsca.

 

Na 33 ścieżki, jedynie trzy należą do maestro, co przekłada się na całe pięć minut oryginalnej kompozycji, jakie znajdziemy w całości na pierwszym CD. Tematy dobrano zresztą mocno wybiórczo – ot, jeden tytułowy, potem ponura elegia dla głównej bohaterki kobiecej i bazujące na tym pierwszym podsumowanie całej pracy. Owszem, nie jest to być może ilustracja najwyższych lotów, niemniej jeśli coś się na ekranie wybija, to są to właśnie nuty Burwella.

 

Maestro miesza w nich rockowe brzmienie (gitara elektryczna, perkusja) z charakterystyczną dla siebie aurą romantyzmu (samotna trąbka, smyczki) i rozpoznawalnym już od pierwszych taktów rytmem, który może nie przywodzi na myśl jakiejś innej, konkretnej pracy tego twórcy, ale jest mocno zakorzeniony w jego stylu. Najlepiej słychać to właśnie w „Your Race Is Run”, choć na ekranie to wrażenie gości o częściej. Szkoda zatem, że nie pokuszono się o prezentację nieco szerszej gamy emocji, niż te trzy fragmenty.

 

Być może doczekamy się odrębnego wydawnictwa z samym tylko scorem. Ponieważ sezon oscarowy właśnie się rozpoczyna, toteż ten od jakiegoś czasu krąży po internecie w wersji promocyjnej, oferującej aż 15 utworów trwających razem blisko 30 minut – gotowy, jakże optymalny i przystępny surowiec na pełnoprawną płytę. Tymczasem soundtrack z całą pewnością zadowoli fanów starych szlagierów, bo to masa miłych dla ucha piosenek. Tylko, że muzyki filmowej w tym jak na lekarstwo, a całość niczym nie różni się od innych składanek tego typu, jakich na rynku multum. Szkoda czasu – a czas, to pieniądz...

Autor recenzji: Mefisto


CD 1

01.

Legend – Carter Burwell

02.

Green Onions (Single Version) – Booker T & The Mg’s

03.

Cissy Strut – The Meters

04.

He’s In Town – The Rockin’ Berries

05.

Watermelon Man (Album Version) – Poncho Sanchez

06.

I’m Into Something Good – Herman’s Hermits

07.

Are You Sure? – Duffy

08.

Hideaway (Stereo Instrumental) – John Mayall & The Bluesbreakers, Eric Clapton

09.

Chapel of Love – The Dixie Cups

10.

Moonglow – The Starsound Orchestra

11.

Little Miss Lonely – Helen Shapiro

12.

Make The World Go Away – Duffy

13.

Elegy for Frances – Carter Burwell

14.

Sleepwalk – Santo & Johnny

15.

Somethin’ Stupid – Tammi Terrell & Marvin Gaye

16.

Your Race Is Run – Carter Burwell

17.

Whole Lotta Love (Legend Soundtrack Version) – Duffy

CD 2

01.

Dawn Yawn – Georgie Fame

02.

I’m The Face – The High Numbers

03.

What Do You Want – The Yardbirds

04.

The “In” Crowd (Single Edit) – Ramsey Lewis Trio

05.

Strut Around – The Graham Bond Organisation feat. Ginger Baker

06.

I’m Gonna Move to the Outskirts of Town – Rod Stewart

07.

My Baby Loves Me (2003 Stereo Mix) – Martha Reeves & The Vandellas

08.

Hung On You (Single Version) – The Righteous Brothers

09.

They Can’t Convince Me – Ronnie Scott

10.

Lady “E” – Tubby Hayes & The All Stars

11.

The Look of Love (Album Version) – Burt Bacharach

12.

I Wanna Put A Tiger In Your Tank – Alexis Korner’s Blues Incorporated feat. Cyril Davies

13.

Grow Your Own – Small Faces

14.

Back In My Arms (Single Version, Mono) – Hattie Littles

15.

Come On Do The Jerk – Smokey Robinson & The Miracles

16.

Theme from A Summer Place (Album Version) – Billy Vaughn and His Orchestra

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz