• Man with One Red Shoe, The – Limited Edition
  • Swiss Army Man
  • Born To Be Blue
  • Miss Sloane
  • Hoax, The

Złoto Dezerterów

data publikacji: 25/09/2015

Złoto Dezerterów

"...potwierdza nieprzeciętny talent Lorenca do kina gatunkowego..."

Kompozytor: Michał Lorenc

Rok produkcji: 1998

Wytwórnia: Pomaton EMI

Czas trwania: 52:51 min.

 

„C.K. Dezerterzy” to jedna z najlepszych polskich komedii lat 80. Januszowi Majewskiemu udało się połączyć koszarowy humor, wyborne aktorstwo, wierne odtworzenie realiów I wojny światowej oraz absurdalność biurokracji. Film był tak dużym hitem, że już w III RP reżyser postanowił nakręcić sequel. Tym razem akcję osadzono w II WŚ, a głównym wątkiem został napad na bank dokonany przez żołnierzy AK oraz Kanię. Niestety, w tym przypadku sprawdziło się porzekadło, że drugi raz nie wchodzi się do tej samej rzeki. Próba zrobienia „Złota dla zuchwałych” skończyła się porażką – humor jest wymuszony, gwiazdorska obsada nie błyszczy i ciągnie się to wszystko w nieskończoność.

 

Nie zawiodła za to muzyka. Do pierwszej części skomponował ją Węgier, Gyorgy Selmeczy, który potem już nie pisał dla kina. Ale ponieważ „Złoto...” jest produkcją w pełni polską, Majewski zatrudnił najlepszego z najlepszych – Michała Lorenca. I znowu... wydanie jego ilustracji jest nie chronologiczne, co stanowi niechlubny standard. Na szczęście nie powinno to przeszkadzać w czerpaniu przyjemności z płyty.

 

Tym razem kompozytora wsparła Warszawska Opera Kameralna pod batutą Tadeusza Karolaka oraz grający muzykę etniczną zespół DesOrient w składzie: Małgorzata Szarlik-Woźniak (skrzypce), Marta Stanisławska (bębny, cymbały), Klaudiusz Baran (akordeon), Bogdan Kupisiewicz (mandolina, flet), Mariusz Puchłowski (flet), Robert Siwak (perkusja) i Michał Woźniak (kontrabas). Ta mieszanka musiała zadziałać – na ekranie muzyka mocno się wybija.

 

Jej siłą napędową i znakiem rozpoznawczym jest wojskowy marsz, który pojawia się aż trzykrotnie. Zbudowany jest on w bardzo prosty sposób – werblowa perkusja, flet, trąbka i smyczki tworzą lekką i przyjemną melodię, która pod koniec wybrzmiewa z rozmachem. Za drugim razem, w „Marsz retro”  słychać już inną melodię, w wolniejszym tempie – wybijają się flety, dzwonki, trąbka oraz dołączające w drugiej części heroiczne smyczki. Z kolei trzeci marsz to repeta pierwszego.

 

Lorenc proponuje przy tym odpowiednio zróżnicowaną ścieżkę, w której dzieje się dużo. Pojawia się obowiązkowy motyw żydowski (związany z postacią Habera i jego córki) – powoli rozgrywany, z charakterystycznie brzmiącymi skrzypcami, fletem i rodzajem tamburynu. Ciekawym zabarwieniem jest też okraszona miejskim folklorem melodia z „Tango Pausen”, gdzie werblowa perkusja towarzyszy powolnemu akordeonowi. Motyw ten związany jest z cwaniakiem Rudym i pojawia się jeszcze w brawurowym „Czerniakowskim tangu”, w którym słychać również cymbały.

 

Nie mogło zabraknąć przy tym muzyki akcji związanej z napadem oraz ucieczką z łupem. Cały action score zaczyna się już od utworu drugiego, w którym pojawiają się podniosłe smyczki i łagodne perkusjonalia – to obietnica wielkiej przygody. Są też mroczniejsze fragmenty, które mają budować napięcie i sprawdzają się głównie na ekranie. Takie na pewno są: smyczkowo-perkusyjna „Podróż do banku”, utrzymana w tonie walca „Parada Hitlerów”, czy ubarwione fagotem i dętymi drewnianymi „Zatańczmy to Edwardzie”.

 

Typowo ilustracyjne fragmenty dominują w środkowej i finałowej części płyty, jaka często przypomina stylistyką „Psy”, co słychać chociażby w dramatycznym „Pościgu” (ciężkie dęciaki i horrorowe smyczki zmieszane z kotłami), otwierającym film „Peruki i okulary” czy „Windą do getta” z niepokojącymi skrzypcami w tle.

 

Wspomniane wcześniej ułożenie materiału działa raczej na plus, choć i tak w „Złocie...” panuje pewien dźwiękowy chaos, który potrafi znużyć. Na szczęście Lorenc pamięta jeszcze, jak pisać chwytliwe melodie, które będą czymś więcej, niźli zwykłą tapetą. Może przeszkadzać (typowy dla tego kompozytora) action i underscore, który jednak tylko potwierdza nieprzeciętny talent Lorenca do kina gatunkowego.

Autor recenzji: Radosław Ostrowski


CD 1

01.

Marsz dezerterów

02.

Złoto dezerterów

03.

Temat miłości

04.

Podróż do banku

05.

Mała Sara

06.

Marsz Retro

07.

Tango "Pausen" z uczuciem mieszanym

08.

Parada Hitlerów

09.

Zatańczmy to Edwardzie

10.

Piersi Katarzyny F. zwyczajnie

11.

Biały i czerwony

12.

Czerniakowskie tango

13.

Parada czołgów

14.

Haber

15.

Złoty sejf

16.

Pościg

17.

Marsz dezerterów II

18.

Sztuczne wąsy i brody

19.

Walc generała

20.

Peruki i okulary

21.

Windą do getta

22.

Węgierski łącznik

23.

Niemiecki robak

24.

Marsz dezerterów III

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 3.67  

PrzeMysław Marciniak 05-10-2015, 15:22

A pan Michał Lorenc kończy dziś 60 lat, myślałem, że może będzie jakaś informacja na stronie może jakaś niespodzianka w postaci wywiadu z jubilatem, konkursik...


Mefisto 05-10-2015, 17:27

Czekamy na 66 :)


PrzeMysław marciniak 06-10-2015, 10:38

I to jest argument:-) Pozdrawiam


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz