• Domino
  • Catch-22
  • Glass
  • Fargo: Year 3
  • John Wick: Chapter 3 – Parabellum

Woman in Gold

data publikacji: 06/09/2015

Złota dama

Woman in Gold

„... miękkie, pozbawione kontrastów brzmienie...”

Kompozytor: Martin Phipps, Hans Zimmer

Rok produkcji: 2015

Wytwórnia: Sony Classical

Czas trwania: 40:47 min.

 

Simon Curtis, scenarzysta i reżyser paru udanych komedii, zdecydował się na zaskakujący zwrot w karierze. Zrealizował na podstawie cudzego tekstu dramat o kobiecie, która stara się odzyskać obraz Gustawa Klimta, zrabowany jej rodzinie przez nazistów. Film się Curtisowi udał, głównie ze względu na kompleksowe potraktowanie problemu, choć realizacyjnie w niczym nie zaskakuje.

 

Właściwie jedyną niespodziankę stanowi muzyka. Obrazy tego rodzaju mają dość ugruntowaną konwencję, jeśli chodzi o styl ścieżki dźwiękowej – raczej klasyczną, opartą na wyrazistych partiach solowych, aranżacyjnie skromną i tematycznie łagodną. Mniej więcej taką, jaką można usłyszeć w ostatnim utworze „Złotej damy”. „I Lived There” jest właśnie takim stonowanym, eleganckim, ładnie potęgującym emocje kawałkiem, jakiego należy oczekiwać.

 

Główny temat wskazuje jednak zupełnie inny kierunek. Niby melodię prowadzi fortepian, ale jej prostota sprawia, że uwagę zwraca przede wszystkim cała obudowa. Martin Phipps decyduje się na miękkie, pozbawione kontrastów brzmienie, płynne połączenie klasycznych instrumentów i elektroniki. Stworzona w ten sposób faktura zdaje się migotać, rozlewać swobodnie. Powtarzane jednak w równych odstępach dźwięki, trzymają całość w bardzo precyzyjnych ramach. W pewnym stopniu utwór „Maria Altman” wydaje się próbą muzycznego odtworzenia obrazu Klimta i to próbą udaną.

 

Phipps utrzymuje w podobnym tonie pozostałą napisaną przez siebie część ilustracji. Z godną podziwu konsekwencją buduje wyrazistą, oryginalną dźwiękową twarz filmu. Zdarza mu się skręcać na bardziej konwencjonalne tory, jak w „I Lived There”, czy bliskiemu twórczości Alexandre'a Desplata „Randy Schonberg”, ale zasadniczo trzyma się wypracowanych przez siebie, znacznie bardziej intrygujących rozwiązań. Nie oznacza to powtarzania tematów, czy nawet ciągłego korzystania z takich samych pomysłów aranżacyjnych. Phipps tworzy raczej bibliotekę charakterystycznych dźwięków, które wplata w poszczególne utwory. Chociażby w pogodnym „First Hurdle Down”, prowadzonym przez gitarę elektryczną, powracają bardzo wyraziste w „Marii Altman” drgające, elektroniczne akcenty.

 

„Złota dama” ma też przy tym jeszcze jednego kompozytora i to znacznie bardziej od Phippsa znanego. Sam Hans Zimmer uświetnił tę produkcję. Jego rola jest przy tym pomocnicza, choć dla niektórych scen bardzo ważna. Zimmer ilustruje wszystkie retrospekcje, dziejące się w ogarnionym faszystowskim szaleństwem Wiedniu. Jego utwory są więc bardziej skupione na niepokoju, często stopniują napięcie. Najważniejsza dla tej części historii, długa sekwencja ucieczki z miasta, otrzymuje wyśmienitą ilustrację. Zimmer buduje ją oczywiście na bardzo wyrazistej rytmice i powtarzalności. Ale „Złota dama” to nie przygody superbohaterów, smyczkowe ostinata pozbawione są agresywności, ważną rolę odgrywają fortepian i klawesyn. Narastające, coraz głośniejsze dźwięki podnoszą ciśnienie, „Fleeing Vienna” imponuje precyzją i brawurowym wykorzystaniem znanych przecież środków.

 

Zimmerowi przypada jednocześnie dużo mniej interesującej muzyki tła. Jedyny wyjątek stanowi smutny walczyk „Vienna”. Co naturalne, Niemiec nie korzysta z charakterystycznych rozwiązań Phippsa, ale chociażby dzięki powracającym głuchym frazom fortepianu czuć, iż muzyka pochodzi z tego samego filmu. Panowie może nie tyle się uzupełniają, co bezkolizyjnie ze sobą współistnieją, a słuchacz bez zgrzytów wędruje od Phippsa do Zimmera i z powrotem.

 

Przy całym uznaniu dla nietypowego muzycznego potraktowania filmu, na ścieżce dźwiękowej zbyt wiele znajduje się materiału czysto ilustracyjnego, dość nużącego w odbiorze. Phipps i Zimmer nie proponują rozbudowanych melodii. Chodzi przede wszystkim o odpowiednie brzmienie, świeże, nawet jeśli momentami nieco desplatowskie. To jednak trochę za mało, by utrzymać zainteresowanie słuchacza, mimo stosunkowo krótkiego czasu trwania płyty.

 

Tym niemniej „Złota dama” z pewnością się panom udała. Muzyka dobrze funkcjonuje w filmie, pasuje do jego kolorystyki i łagodnego tonu. Jej nietypowe brzmienie okazuje się zaskakująco dobrze rymować z całkiem typową realizacyjną wizją Curtisa. Udowadnia też, że nawet w najbardziej ogranej konwencji, można zaproponować coś niekonwencjonalnego i dobrze na tym wyjść.

Autor recenzji: Jan Bliźniak


CD 1

01.

O Mary Don’t You Weep – Deron Johnson

02.

Hotel Jazz – Martin Phipps

03.

Deh, Vieni Alla Finestra – Dawid Kimberg

04.

Restless – Hans Zimmer

05.

Maria Altman – Martin Phipps

06.

The Belvedere – Martin Phipps

07.

Vienna – Hans Zimmer

08.

Randy Schoenberg – Martin Phipps

09.

Open the Door – Hans Zimmer, Martin Phipps

10.

Apotheke – Martin Phipps

11.

Fleeing Vienna – Hans Zimmer

12.

Flight 12 to Cologne – Hans Zimmer

13.

First Hurdle Down – Martin Phipps

14.

Art Theft – Hans Zimmer

15.

Statues – Martin Phipps

16.

Final Testimony – Martin Phipps

17.

The Language of Our Future – Martin Phipps

18.

I Lived Here – Martin Phipps

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 2  

Mefisto 06-09-2015, 17:54

Nie wiem, może w filmie wypada naprawdę ok, ale płytowo to dla mnie taki średniaczek, który jest nawet i przyjemny, ale już w trakcie odsłuchu ulatuje z głowy.


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz